Rozcieńczona krew spływała po emaliowanej, beżowej umywalce wprost z rąk pochylonej nad kranem sylwetki niewysokiego mężczyzny. Sarkastyczne "umywam ręce" wieńczące każdy z tych koniecznych rytuałów tradycyjnie wypełniło na kilka chwil i tak już dość zgęstniałe powietrze kawalerki. I ten uśmiech w lustrze – namacalne odbicie kolejnego sukcesu, jak podpis pod mechanicznie przeżywanym życiorysem. Zupełnie potrzebna kropka nad "i", bez której autor pogubiłby sens. Do tego dopuścić znów nie mógł. (Więcej)
Wysłany przez: Gorg666
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
O tej porze peron był wręcz zatłoczony. Zewsząd przemykały twarze, których nie znał. Przemierzał go całkowicie sam. Nie do końca był przekonany celu do którego zmierzał. Usłyszał jakieś krzyki, ujrzał biegnących w jego kierunku ludzi jakby pędzących w ucieczce. Na ich obliczach rozpoznać można było przerażenie. Wiedziony ciekawością jakże w tej chwili irracjonalną jął podążać w kierunku, z którego pędzili dopiero co minięci ludzie. Odczuwał coraz większe przerażenie.
(Więcej)
Wysłany przez: DonVitteo
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Przemierzając ciemne korytarze metra nie napotkał żywej duszy. Wzbudzało to w nim niepokój. Każdy niemal szmer, który usłyszał wzbudzał w nim paniczny lęk. Urastało to do rangi psychozy. Rozglądał się nerwowo na wszystkie strony w oczekiwaniu, że lada chwila pojawią się istoty z jego domniemanych urojeń. Tak...urojeń. Schizofrenia to poważna przypadłość, na którą cierpi wielu ludzi na całym globie. Nie docierało do niego, że może być jedną z tych osób. Wszystko co widział wydawało się na tyle realne, że gotów byłby uznać, że to wszyscy inni wokół mają założone klapki na oczy i nie dostrzegają tego co dzieje się wokół. (Więcej)
Wysłany przez: DonVitteo
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Gdy pierwszy raz spotkałam u Kasi
jej Misia, przyjaźniłyśmy się już od lat. Pamiętam jednak moje
zadziwienie i pewną dumę, że dopuściła mnie do swojego małego sekretu. Kasia w kuchni parzyła herbatę a ja siedziałam na kanapie, gdy przydreptał do mnie mały pluszak w kolorze biszkoptowych ciastek. Tak właśnie – przydreptał. Jak zwierzątko albo małe dziecko, drobiąc kroczki brązowymi podeszewkami miękkich stópek. Miś był nieduży, stojąc na dwóch nóżkach sięgał głową siedzenia kanapy. (Więcej)
Wysłany przez: Alpha-Sco
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Biała, nakrochmalona pościel chrzęściła przy każdym moim
ruchu, trudno było przytulnie się zagłębić w sztywne jak grobowy całun płachty
i wciąż bezskutecznie walczyłam z przenikającym mnie ziąbem. Sprężyny łóżka
protestowały zardzewiałym jękiem przy każdej mojej próbie umoszczenia się, nie
poprawiając tym samym mojego i tak niekomfortowego samopoczucia. Nie miałam
pojęcia, czy w tym skrzydle domu lub chociażby na moim piętrze ktoś jeszcze nocuje
i poczucie izolacji było przytłaczające. (Więcej)
Wysłany przez: Alpha-Sco
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Południe, ludzie biegną, śpieszą się, nie zwracają na siebie uwagi. Wszyscy w biegu, tacy sami, zabiegane, szare mrówki. Wszedł do mieszkania. Rzucił garnitur na kanapę, wpadł do kuchni, w biegu coś zjadł. Usiadł przy komputerze. Znowu zarwę noc, pomyślał, no nic. Gdy w końcu skończył był wykończony. Rozebrał się i położył. Zaraz przed zaśnięciem spojrzał na zegarek, 3:40. (Więcej)
Wysłany przez: Aerandir
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano: