W twórczości
Zyklon rzeczywiście jest bardzo dużo nawiązań do stylu
ekipy Treya Azagthotha, zwłaszcza z okresu "Domination", ale
Norwegowie nie stronią od blackowych oraz industrialowych naleciałości.
Ten gatunkowy mix, który powinien zapewnić grupie sukces okazuje się
być jednak niewystarczający. Cóż z tego, że instrumentalnie jest to
album nienaganny, skoro poziom kompozycji pozostawia wiele do życzenia.
Przede wszystkim materiał zawarty na "
Disintegrate" jest bardzo mało
urozmaicony, utwory są schematyczne i pozbawione świeżości. Gdyby się
zastanowić, to każda kolejna płyta tej formacji jest coraz słabsza. W
każdym kawałku mamy sporo zawrotnych temp, morbidowe zwolnienia oraz
przewidywalne do bólu partie wokalne - praktycznie zdecydowana
większość partii skrzyczanych jest kończona growlingiem, nie ciężko
jest więc przewidzieć kiedy skończy się fraza i w jaki sposób się zakończy. Jeśli
chodzi o te industrialne elementy, to raczej objawiają się one w nie
wykorzystaniu instrumentów klawiszowych elektroniki, ale
specyficznym, odhumanizowanym, mało organicznym brzmieniem.
Zyklon
nagrał bardzo rozczarowujący album. Jako, że w powszechnej opinii ma to
być następca bogów
death metalu z Florydy, to jest to zdecydowanie za
mało. W zasadzie warstwa instrumentalna jest tym jedynym elementem, do
którego nie można mieć zastrzeżeń, choć nie jest to też poziom, który
spowoduje szybsze bicie serca. "
Disintegrate" został posadzony na
wyjałowionym gruncie, a zamiast klasowego
death metalu wyszła
rachityczna, zdezintegrowana płyta, która powinna zająć cieplutkie
miejsce na sklepowych półkach i pozostać tam na zawsze.
Tracklista:
01. In Hindsight
02.
Disintegrate03. Ways Of The World
04. Subversive Faith
05. A Cold Grave
06. Vile Ritual
07. Underdog
08. Wretched
09. Vulture
10. Skinned And Endangered
Wydawca: Candlelight Records (2006)