Płyta rzeczywiście jest kontynuacją dwóch poprzednich dokonań grupa. Na"
Anshur-Za" więcej jest różnorodnych elektronicznych przeszkadzajek, sampli, loopów aniżeli było dotychczas, co mnie nie zdziwiło. Zdziwiło mnie natomiast w jaki sposób grupa to sobie poukładała.
Z jednej strony mamy bardzo nowoczesne, deathmetalowe łojenie, jakiego na polskim rynku pełno, ale z drugiej Krakowianie odważnie wykraczają poza ten utarty i jałowy schemat. Niejednokrotnie usłyszymy tu morbidowe riffowanie (z czasów "Domination" i "Formulas ...") podrasowane industrialnym sosem rodzącym skojarzenia z Ram-Zet czy The Amenta. Mało tego - niejednokrotnie na tej płycie usłyszymy melodyjne, czyste wokalizy rozmiękczające odhumanizowany klimat tego wydawnictwa. Zapewne element ten zwiastuje kolejne zmiany w twórczości
Thy Disease i jeszcze dalszą eksplorację elektronicznego świata na kolejnych wydawnictwach. Tutaj jednak czysty wokal daje świetne urozmaicenie dla growlingu.
Zapewne po przesłuchaniu "
Anshur-Za" wielu postawi kreskÄ™ na
Thy Disease. Niestety - drugiego "Cold Skin Obsession" raczej od tej grupy już nie uraczymy. Dopóki jednak
Thy Disease się rozwija muzycznie i oferuje coś świeżego i odważnego nie mam zamiaru ich krytykować. Najnowszy płód tej grupy jest ich najciekawszym i najbardziej urozmaiconym wydawnictwem zostawiającym daleko w tyle ostatnie dwie płyty. I niech sobie ludzie nazywają to techno-death, industrial-death czy jakkolwiek inaczej - dostaliśmy album ciekawy, odważny, eksperymentalny, ale spójny i nie rozłażący się na szwach.
Tracklista:
01. Blame
02. Fog of War
03. Rotten Structure
04. Collateral Damage
05. Nightmare Scenario
06. Moral Supremacy
07. Freedom for
Anshur-Za0
08. Code Red
09. Generals' Speech
10. Salah-Dhin
Bonus Tracks:
11. Sinner In Me (Depeche Mode Cover)
12. Frozen (Madonna Cover)
Wydawca: Mystic Production (2009)