Co sprawiło, że tak polubiłem tę załogę z Olsztyna? Tak naprawdę nie słyszałem ich poprzednich dokonań, gdyż "
Constant Flow" był dołączony do (cóż za niespodzianka) Thrash'em All, ale mimo to uwiódł mnie ten krążek swoim mrokiem, ciekawymi aranżacjami i filozoficznymi tekstami, przy których często trzeba się zastanawiać co tak naprawdę miał na myśli autor tychże.
"
Constant Flow" posiada w sobie bardzo dużą dawkę ostrych jak brzytwa riffów, a także bardzo klimatycznych zwolnień. Jest to również krążek wyjątkowo różnorodny, nie ma tu tylko i wyłącznie blackowej nawałnicy (choć nie jest powiedziane, że jej w ogóle nie ma), są naprawdę przemyślane i ciekawe w konstrukcji kawałki. Niektóre mają naprawdę bardzo schizowy klimat jak np. "Ona Jest Kluczem" gdzie tempo tej piosenki wręcz przytłacza a wokal brzmi jakby wziął się z niego jakiś świr. Ciekawym w temacie bardzo jest "Alne", muzycznie lata niczym wykres z jednego tempa na drugie tworząc dość trudną w odbiorze muzykę. I tu właśnie trafiamy na minus tego wydawnictwa.
Non Opus Dei - z tego co zdążyłem zauważyć - tworzy muzykę dosyć trudną dla zwykłego maniaka czarnego metalu. Dużo jest tu przemyśleń, muzycznej żonglerki i ogólnie takiej inności które sprawiają, że przeciętny zjadacz chleba może po prostu nie rozumieć co załoga z Warmii miała na myśli.
Mi to mimo wszystko odpowiadało, zawsze sobie cenię inność w każdym rodzaju metalu i głównie do takich ludzi jest kierowane to wydawnictwo. Jeśli szukasz, tak jak ja, inności w muzyce a do tego jeszcze filozoficznie napisanych tekstów to w "
Constant Flow" znajdziesz to wszystko. Dla pozostałych muzyka Klimorha i spółki może się okazać za trudna w odbiorze przez co na pewno niezbyt im się spodoba. Mimo wszystko nie jest to również, żaden krok milowy w black metalu - po prostu bardzo inteligentna i trudna w odbiorze płyta, którym jednym się spodoba a innym nie.