"
All Dead Here..." pokazuje dalszy rozwój formacji w tym kierunku. No właśnie - rozwój czy regres, bo słuchając tych siedmiu kawałków (nie licząc intra i outra) mam nieodparte wrażenie, że to drugie.
Morgul bardzo odchudził swoje kompozycje - można smiało zapomnieć o rozbudowanych formach znanych z "The Horror Grandeur". Norwegowie nagrali po prosty album z melodyjnym
black metalem, gdzie każdy instrument jest selektywny, gdzie riffów bliżej do heavy niż do
black metalu, gdzie wokale ograniczają sie do jednowymiarowego skrzeku. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to ,że te utwory są naprawd edo siebie bardzo podobne, oparte na podobnych riffach, utrzymanych w podobnym tempie.
Wiedząc na co stać Jacka D. Rippera, jestem srodze rozczarowany "
All Dead Here...", które nie dorównuje nawet wspomnianemu "Sketch Of Supposed Murderer". Z dobrej, dość oryginalnej kapeli
Morgul stał się jedną z wielu kapel, która uległa modzie na bardzo nowoczesne brzmienie zabijajac tym samym swój styl.
Tracklista:
01. Intro
02. The Mask Of Sanity
03. The Need To Kill
04. All Dead Here
05. Sanctus Perversum
06. Hategrinder
07. Shackled
08. Empty
09. Outro
Wydawca: Season Of Mist (2005)