"
Floe" na szczęście okazał się być bardzo dobrym i przemyślanym
krążkiem. Formacja coraz bardziej odchodzi od ciężkiego grania, choć
takie utwory jak "Tabu" czy "Taniec Ze Śmiercią" na to nie wskazują.
Pozostałe utwory wykazują jednak zdecydowanie bardziej subtelne
podejście do klimatycznego grania. Riffy są wyraziste, ale oszczędne, a
prym wiedzie Maja Konarska, której głos wyjątkowo dobrze brzmi na tej
płycie. Poza tym mam nieodparte wrażenie, że bardziej przypomina to
poezję śpiewaną, tyle, że w ciężkim wydaniu.
Możnaby
oczywiście rzecz, że najbardziej wyrazisty jest początek płyty - dwa
ostre numery, oraz zapadająca w pamięć balladka "List Z Raju",
sprawiają, że patrząc na "
Floe" jako całość, wydaje się być najbardziej
wyrazistą płytą zespołu, nawet jeśli kolejne kawałki już nie mają
takiej siły przebicia. Swoisty urok ma też powtarzający się na całym
krążku jeden motyw, który wpierw pojawia się w "Liście Z Raju", a potem
niczym klamra łączy kolejne utwory.
I choć im
bliżej końca, tym "
Floe" jest coraz subtelniejsze, to z tych dźwięków
wyczuwa się słodycz erotyzmu i pewną kojącą aurę. Słucha się tej płyty
bardzo przyjemnie, a jej pozorna ckliwość i cukierkowatość jest jedynie
otoczką do niebanalnych tekstów.
Moonlight wyszedł z twarzą z tego
zadania tworząc moim zdaniem swoją najlepszą płytę.
Tracklista:
01. Tabu
02. Lekarstwo Na Sen
03. List Z Raju
04. Taniec Ze Śmiercią
05. Meren Re (Akt Ostatni)
06. Meren Re (Dobranoc)
07. ...
08. Obsesja
09. Shadizar
10. Kiedy Myśl Mi Oddasz
11. Kochanka
12. Nic W Życiu Nie Zdarza Się Przypadkowo
Wydawca: Metal Mind Productions (2000)