Recenzje : Mercyful Fate - Don't Break The Oath

Mercyful Fate, Don't Break The Oath, heavy metalTo co w praktyce jest debiutanckim albumem duńskiego Mercyful Fate powszechnie jest uznawane za drugi album, gdyż genialna EPka "Melissa" traktowana jest jako debiut. Na swoim "pełnym" debiucie formacja nie zwolniła jednak tempa i ponownie przyłożyła opętańczym heavy metalem.
"Don't Break The Oath" wielkich zmian nie przynosi - dalej jest to proste heavy łączące w sobie wpływy Black Sabbath i NWOBHM okraszone jedynym w swoim rodzaju wokalem Kinga Diamonda vel Kima Petersena. Mamy tu dziewięć kawałków, z czego osiem (nie licząc półtoraminutowego "To One Far Away") to prawdziwe klasyki.

Otwierający płytę "Dangerous Meeting" zniewala imitacją "piekielnego potwora" granym na gitarze, "Nightmare" porywa dynamiką, "Desecration Of Souls" zwraca uwagę tym, że Diamong śpiewa tu mało falsetem, a solówki naprawdę porywają. Kolejne kawałki wcale nie są gorsze - "Night Of The Unborn" to chyba najbardziej chwytliwy numer, można by rzecz przebojowy, "The Oath" rozwala kapitalnym riffem, w stylu późniejszych dokonań Running Wild, a "Gypsy" to dla odmiany wolniejszy numer o nieco bardziej operowym charakterze. Dwa ostatnie kawałki to najlepsze numery na płycie - opętańczy "Welcome Princess Of Hell" oraz majestatyczny "Come To The Sabbath" to kwintesencja stylu Mercyful Fate.

Obok "Melisy" jest to jedyne genialne wydawnictwo tej duńskiej formacji. Nigdy przedtem i chyba nigdy potem (no, może poza "De Mysteriis Dom Sathanas" Mayhem) nie powstał tak upiorny i podszyty diabłem album, który niósł by zarazem tak potężną dawkę energii. Mercyful Fate pokazali po raz kolejny, że jak się ma pomysł na muzykę to i braku techniczne można wybaczyć, gdyż nie ukrywajmy - nie jest to najwyższy poziom instrumentalny. Ważne jednak jest to, że mamy to całą masę świetnych kawałków.

Wydawca: Roadrunner Records (1984)

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:

Dyskusja na temat artykułu:
Harlequin
2009-04-24
Klasyka ... Słyszał to ktoś ? Podzielcie sie wrażeniami :) klimat urywa jaja....
DEMONEMOON
2009-04-24
No coś tam ten klimat urywa,ale ja wiem czy jaja? :)Oceniając ten album z dzisiej...
Ignor
2009-04-25
Ładne określenie tego albumu - to szatańska księga :) bardzo dobre wydawni...
5 123245

Podobne Artykuły