Jeśli chodzi o samą muzykę, to ta do najciekawszych nie należy.
Hell-Born usilnie stara się trzymać sztywnej formuły, w której łączy elementy black, thrash i
death metalu. I może "
Darkness" byłoby dobrym wydawnictwem, gdyby riffy nie były tak bardzo drętwe i jałowe.
Z tego też względu utwory jawią się jako mało interesujące i nie wpadające w ucho, nawet jeśli znajdziemy tutaj kilka ciekawych partii garów jak i parę melodyjnych solówek. Mało zasadne też się wydaje zamieszczenie sześciu kompozycji zarejestrowanych 29 listopada 2003 roku podczas Live St. Paul w USA. Nagrania te są tragicznej jakości i nie nadają się do odsłuchu.
Co jak co, ale wydawanie "
Darkness" w formie limitowanej było moim zdaniem niepotrzebne. Nie dość, że album jest słaby, to i zamieszczone bonusy są dalekie od dolnej granicy tolerancji. Odradzam zarówno nabywanie tej płyty jak i zaznajamianie się - lepiej spożytkować czas w inny sposób.
Tracklista:
01. Refuse to Serve
02. (I Am) The Thorn in the Crown
03. Curse Me and I Win
04.
Darkness05. In Satan We Trust
06. Submission
07. The Black of Me
08. Hellfire
09. Dead Don't Preach
Bonus Tracks:
10. Rise the Dead
11.
Hell-Born12. The Call of Megiddo
13. The Art of Nercomancy
14. Hollow the Beast
15. The Day of Wrath
Wydawca: Witching Hour (2010)