Początek albumu może lekko zmylić bo wstęp do „Sama” to szwedzki, melodyjny death metal. Kolejne takty sprowadzają nas jednak na tory bliższe klasycznej konwencji
heavy metalu z okolic
Ceti czy tego, co ongiś grał
Miecz Wikinga (czy jeszcze ktoś o nich pamięta?) Skojarzenie to jest bardziej miarodajne dla całego albumu, chociaż wystarczy posłuchać takich utworów jak „Sobótka”, instrumentalnego „Przesilenia” czy „Bez zaklęć” by dosłyszeć inspiracje zespołu klimatami pochodnymi
Artrosis. Całość materiału
Eier doprawiają sporadycznie smykami. Te w „Waltz/Bal u mistrza” są jednym z fajniejszych momentów tego wydawnictwa.
Najmocniejsze kawałki na płycie to otwierający całość „Sama” oraz „Snajper”. Pierwszy utwór bardzo miarodajny dla całego „
Eier”, z melodyjnym, wpadającym w ucho refrenem. „Snajper” to natomiast kawałek z lżejszym motywem w refrenie oraz mocnym, thrashowym wypełnieniem, zbudowany trochę jakby na przekór zasadom komponowani heavymetalowych szlagierów. Podkreślić jednak należy, iż wszystkie kompozycje z „
Eier” trzymają wysoki, równy poziom, co nie jest normą w przypadku debiutantów.
Opisując ten materiał nie można nie wspomnieć o dwóch kwestiach. Pierwsza, zdecydowanie na plus, to polskie teksty oraz druga, mniej na plus, kobieta za mikrofonem. O ile do tekstów nie mam najmniejszych zastrzeżeń, o tyle Pani Grażyna przekonuje mnie troszkę mniej. Jej wokal jest momentami drażniący nadmierną ekspresyjnością, innym razem nie do końca pasujący do towarzyszącej muzyki. Mimo tego mam więcej niż przekonanie, że „
Eier” będzie jednym z najmocniejszych debiutów 2011 r.
Ocena: 7,5/10
Tracklista:
01. Sama
02. Kraina umarłych
03. Przesilenie
04. Sobótka
05. Snajper
06. Płonie dom
07. Bez zaklęć
08. Świat za plecami
09. Wszystko gra
10. Waltz/Bal u mistrza
11. Znowu noc
12. Nieboskłon
Wydawca:
Eier (2011)