Jestem skłonny powiedzieć, że tak. Nareszcie muzycy DSO znaleźli jakiś magiczny środek, przy pomocy którego utwory nagrane na "
Paracletus" wydają się być bardziej przyswajalne, zrozumiałe, by nie powiedzieć poukładane. Myli się jednak ten, kto sądzić, że żabojady wyzbyły się aranżacyjnych dziwactw - nic z tych rzeczy.
"
Paracletus" w dalszym ciągu czaruje surowym aczkolwiek awangardowym
black metalem przesączonym mnóstwem rzężących, gitarowych dysonansów, schizującego klimatu przeplatanego szczyptą blastów i około post-rockowych motywów. W dalszym ciągu jest to muzyka bardzo wymagająca, okraszona stosownym, klaustrofobicznym klimatem, a mimo wszystko (może za sprawą bardzo dobrego brzmienia) całkiem przyswajalna.
Tutaj też pojawia się problem tego wydawnictwa. Od strony muzycznej nie wnosi ono bowiem nic od wizerunku grupy. "
Paracletus", będąc ostatnią częścią trylogii traktującej o relacji Bóg-diabeł-człowiek, jest w gruncie rzeczy kontynuacją tego co było zawarte na "Fas-Ite...". Byłbym skłonny powiedzieć nawet, ze dźwięki te uległy pewnemu uproszczeniu, stały się bardziej przejrzyste, wyraziste, ale też chyba nieco bardziej przewidywalne. innymi słowy - to wszystko już słyszeliśmy w wykonaniu DSO i praktycznie niczego nowego na "
Paracletus" nie usłyszymy.
Choć
Deathspell Omega jest blackmetalowym odpowiednikiem tej niszy, jaką w death metalu okupują Immolation, Ulcerate i dawniej Gorguts, to wydaje mi się, że muzyka tej grupy stanęła trochę w martwym punkcie i nie bardzo widać kierunek dalszego rozwoju. "
Paracletus" jest dobrym albumem, ale "tylko" dobrym, będącym raczej doskonaleniem wypracowanego stylu. I nic poza tym.
Wydawca:
01. Epiklesis I
02. Wings of Predation
03. Abscission
04. Dearth
05. Phosphene
06. Epiklesis II
07. Malconfort
08. Have You Beheld the Fevers?
09. Devouring Famine
10. Apokatastasis Pantôn
Wydawca: Norma Evangelium Diaboli/SOM (2010)