Jak zawsze publiczność festiwalu miała do wyboru kilka miejsc aby skutecznie rozgrzać się przed sobotnimi koncertami. My wybrałyśmy nieoficjalne warm up party, które odbyło się w Essigfabrik. Niestety w tym roku nie uraczono nas tam żadnym koncertem, toteż ciężko było ujrzeć tłumy. Niemniej zabawa była przednia, zwłaszcza dla zwolenników EBM. Gościnnie zagrał m.in. Steve Wilkins znany z londyńskiej sceny elektronicznej. Poza dobrą muzyką można było podziwiać stworzone na tą okazję wizualizacje.
Sobotnie imprezowanie rozpoczęłyśmy od niesamowitego koncertu Destroid. Daniel Myer skutecznie rozgrzał zgromadzoną publiczność. Podczas występu towarzyszyło mu dwóch innych muzyków obsługujących elektronikę.
Setlista:
01. Silent World
02. Friend or Foe (The Betrayal)
03. Revolution
04. Run and Hide
05. Mourn
06. Leaving Ground
07. Lucretia My Reflection (Sisters of Mercy Cover)
08. Judgment Throne
Tuż po koncercie, wraz z naszymi przyjaciółmi udałyśmy się pod scenę główną gdzie swój koncert rozpoczęli Ashbury Heights. Nasze uczestnictwo w koncercie poniekąd było wynikiem namowy znajomej, która zapewniała nas o wdziękach wokalisty, niemniej muzycznie byłyśmy równie usatysfakcjonowane. Interesującym elementem były interakcje między wokalistami.
Kolejna zmiana sceny, a tam wyczekiwany przez nas Nachtmahr. Koncert urozmaiciły umundurowane i uzbrojone w surowe miny modelki. Choć nieruchome dodawały specyficznego charakteru scenografii. Thomas Rainer jak zawsze emanował energią w stronę publiczności.
Setlista:
01. Deus Ex Machina
02. Leistung
03. Mädchen in Uniform
04. Boom Boom Boom
05. Tanzdiktator
06. War on the Dancefloor
07. Weil ich's kann
08. Feuer frei!
09. Katharsis
Maksymalnie zmęczone tańcem lecz w pełni uśmiechnięte ruszyłyśmy na występ Blutengel. Cały koncert był jednym wielkim spektaklem teatralnym, z wykorzystaniem rekwizytów i scenografii. Otoczony aniołami Chris Pohl wcielił się w upadłego i uwodzicielskiego anioła. Ciekawe interakcje między tancerzami sprawiały, że czasem bardziej można się było skupić na oglądaniu, niż słuchaniu.
Setlista;
01. Behind The Mirror
02. The Oxidising Angel
03. Soul of Ice
04. Winter of My Life
05. Schneekönigin
06. Dreh dich nicht um
07. Vampire Romance
08. Soultaker
09. Bloody Pleasures
10. Love Killer
11. Engelsblut
Koncert The Crüxshadows rozpoczął się utworem “Quicksilver”. Jak zawsze trudno było się skupić na tym koncercie. Działo się nieprzeciętnie dużo. Piękne i energiczne tancerki oraz wkraczający w publiczność wokalista nie zawiedli wiernych fanów. Jedynym mankamentem dla widza niekoniecznie zagłębiającego się muzycznie w koncert było zbyt słabe oświetlenie.
Setlista:
01. Quicksilver
02. Immortal
03. Solus
04. Sophia
05. Deception
06. Avalanche
07. Dragonfly
08. Winterborn
09. Happy Birthday
10. Marilyn, my bitterness
Kolejnym koncertem, który nie wymagał od nas szybkiego przemieszczania się na terenie Festiwalu, był Project Pitchfork. Przyznam szczerze wyczekiwane przeze mnie bardzo. Niemniej nie był to koncert udany, tak pod względem wyboru piosenek, jak i samego ich wykonania. Zaskakująco mało utworów z najnowszej płyty „Continuum Ride” zawiodło fanów grupy.
Setlista:
01. God Wrote
02. Conjure
03. Timekiller
04. Endless Infinity
05. Carrion
06. Teardrop
07. I Live Your Dream
08. Mine
09. Darkness
10. Souls
11. Steelrose
12. I Am
13. Existence
Chwila oczekiwania i nadszedł czas na gwiazdę wieczoru - And One. Cała scenografia była utrzymana w wojskowym klimacie, zarówno tło jak i ubiory członków zespołu. Ciekawym wizualnie rozwiązaniem było wykorzystanie stojaków na klawiatury w kształcie litery „Y” która również jest związana symbolicznie z niemiecką armią. Mimo kilku kłopotów technicznych z mikrofonem, koncert był niezwykle udany. Zachęcone energią wokalisty obiecałyśmy sobie nie odpuścić koncertu tej grupy podczas tegorocznej edycji Castle Party.
Setlista;
01. Die Mitte
02. Deutschmaschine
03. Timekiller (Project Pitchfork - And One Remix)
04. Love to the End
05. High
06. The Sun Always Shines On T.V. (A-HA)
07. Traumfrau
08. Sometimes
09. The Walk (The Cure)
10. Schwarz
11. Over There
12. Steine Sind Steine
13. Body Nerv
14. Military Fashion Show
15. Get You Closer
16. Techno Man
17. Für
Jednym z niezapomnianych przeżyć podczas festiwalu był występ kanadyjskiej grupy Skinny Puppy. Światła stworzyły niesamowity surrealistyczny klimat, sprawiając, że Staatenhaus (hala pod dachem) stał się nowym miejscem. Nie jest to zbyt przestronne wnętrze, a niski sufit nadaje mu klaustrofobiczne wrażenie. Dzięki punktowym, kontrastowym, tworzącym wzory światłu wyłaniającym się z ciemności, wydawało się jednak, że jest to niezamknięta, zawieszona przestrzeń. Wraz z muzyką, ekscentrycznym strojem, śladami krwi, maskami i zachowaniem wokalisty koncert przypominał psychodeliczno-koszmarną podróż.
Setlista;
01. Love In Vein
02. Hatekill
03. Addiction
04. Dogshit
05. Deadlines
06. Politikil
07. Pedafly
08. Rodent
09. Tormentor
10. Pro-Test
11. Morpheus Laughing
12. Ugli
13. Assimilate
14. Worlock
15. Brap
16. Shore Lined Poison
Drugi dzień festiwalu rozpoczęłyśmy od spaceru po Kolonii, toteż na miejscu byłyśmy dopiero po 16. Pierwszym koncertem, jaki postanowiłyśmy zobaczyć był występ pochodzącej z Bristolu grupy Mesh. Przyznam, mało nam znany, niemniej propagowany wśród znajomych. Dla fanów pewnie występ w pełni udany, czysty głos wokalisty, gościnny występ Julii Beyer. Dla nas zbyt popowo.
Setlista:
01. If We Stay Here
02. Leave You Nothing
03. Only Better
04. Petrified
05. Crash
06. How Long
07. From This Height
08. Who Says
09. Everything I Made
Combichrist rozpoczęli swój show od utworu “All Pain Is Gone”, który pochodzi z ich najnowszej płyty. Andy dał z siebie wiele, niemniej perkusiści, mimo iż nie na pierwszym planie, przyciągali wzrok bardziej niż frontman. Publiczność tańczyła jak oszalała. Koncert w stu procentach udany.
Setlista:
01. All Pain Is Gone
02. Today I Woke To The Rain Of Blood
03. Scarred
04. Electrohead
05. Without Emotions
06. Feed the Anger
07. Get Your Body Beat
08. Blut Royale
09. Fuck That Shit
10. Shut Up and Swallow
11. What The Fuck Is Wrong With You?
Jako wierne fanki kanadyjskiego electro - industrialu, zachwycone występem Skinny Puppy, nie mogłyśmy przeoczyć Front Line Assembly. Hala była zapełniona, być może z powodu deszczu, który niestety zawitał na teren festiwalu i przerzedził szeregi festiwalowiczów z okolic sceny głównej. Koncert dobry, niemniej problem z oświetleniem podobny jak podczas koncertu The Crüxshadows powodował pewien niedosyt.
Setlista;
01. I.E.D.
02. Circuitry
03. Angriff
04. Resist
05. Hostage
06. Plasticity
07. Prophecy
08. Shifting through the Lens
09. Millennium
Zbliżała się godzina 20.00, gdy na scenę wkroczył jakże bliski naszym sercom Adrian Hates wraz resztą gupy Diary Of Dreams. Występ pełen energii i emocji. Nie zabrakło utworów, za które kochamy ten zespół. Szkoda, że VNV Nation rozpoczynali swój występ tak wcześnie. Musiałyśmy opuścić trzy ostatnie utwory DoD..
Setlista;
01. Intro
02. Wahn!sinn?
03. The Wedding
04. MenschFeind
05. Kindrom
06. The Chain
07. She and her Darkness
08. AmoK
09. Hypo)crypticK(al
10. Soul Stripper
11. Traumtänzer
12. King of Nowhere
Scena główna pożegnała publiczność wraz z niekwestionowaną i popularną w Niemczech gwiazdą sceny elektronicznej. Grupa VNV Nation to również główny powód naszej wizyty na Amphi. Ronan Harris jak zawsze dał z siebie wszystko. Śpiewał z głębi serca, łączył rożne emocje, żartował w charakterystyczny dla siebie i znany fanom sposób. Nie zabrakło takich utworów jak Illusion, Beloved czy Standing, a co za tym idzie nie zabrakło łez wzruszenia wśród publiczności. Każdy koncert VNV Nation to niezapomniane przeżycie, tak było i tym razem.
Setlista;
01. Pro Victoria (Intro)
02. Tomorrow Never Comes
03. Testament
04. Genesis
05. Darkangel
06. Further
07. Sentinel
08. Chrome
09. The Great Divide
10. Illusion
11. Standing
12. Honour 2003
13. Nemesis
14. Beloved
15. Perpetual
Scena w Hali zakończyła festiwalowe szaleństwo nieco później wraz z maksymalnie energicznym występem grupy Eisbrecher. To było prawdziwe łamanie lodu. Charyzma wokalisty udzieliła się wśród publiczności. Tłum entuzjastycznie wyśpiewywał kolejny utwory. Przypominało to armię salutującą dowódcy. Koncert zapamiętałyśmy dużo bardziej niż ten przed rokiem.
Setlista;
01. Eiszeit
02. Angst?
03. Willkommen im Nichts
04. Leider
05. Vergissmeinnicht
06. Schwarze Witwe
07. Die Engel
08. Heilig
09. This Is Deutsch
10. Amok
11. Miststück
Zmęczenie drugiego dnia festiwalu nie dało nam się we znaki, toteż uczestniczyłyśmy w afterparty niemal do końca. Odbyło się ono jak zawsze w części zwanej teatrem. Swoje sety zagrali znani niemieccy DJ’e. Amphi 2010 dobiegło końca, festiwal w pełni usatysfakcjonował publiczność dzięki doborowi „gwiazd” i swojej przyjaznej atmosferze. Do zobaczenia za rok w Kolonii.
http://www.darkplanet.pl/gallery/photo/97301