30 Seconds to Mars, amerykańska grupa rockowa założona w 1998 roku przez aktora i wokalistę Jareda Leto i jego brata Shannona, rozpoczęła prace nad nowym krążkiem. Będzie to czwarty studyjny album Amerykanów, który inspirowany będzie Indiami. Frontman Jared Leto odbył ostatnio podróż do Azji i zainspirowany tym co zobaczył i przeżył napisał nowe utwory. Muzyk zdradził w MTV: "nagrywałem w Indiach i zdobyłem tam niesamowite doświadczenie, wróciłem z naprawdę dobrym materiałem". (Więcej)
Wysłany przez: Teufel
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Do Zduńskiej Woli jechałem z
wewnętrznym przekonaniem, że koncertu Overmars'a to ja szybko nie
zapomnę. Tak, też będzie – ale powodów do tego by
rozpamiętywać ten gig, mam kilka. Ten najpoważniejszy Binaire się
zwie.
(Więcej)
Wysłany przez: Ignor
Zaakceptowane przez: Harlequin
Wysłano:
Kanadayjscy tech/deathmetalowcy z Gorguts podobno weszli już do studia, aby rozpocząć fazę przedprodukcyjną nadchodzącego albumu. Choć muzycy nie maja jeszcze ani tytułu nowego krążka, ani tym bardziej kontraktu na jej wydanie, to liczą, że uda im się wypuścić materiał jeszcze latem tego roku. Obecnie skład zespołu tworzą perkusista John Longstreth (Origin, ex-Angelcorpse), basista Colin Marston (Behold... The Arctopus, Krallice, Dysrhythmia), gitarzysta Kevin Hufnagel (Dysrhythmia, ex-While Heaven Wept), oraz odwieczny wokalista/gitarzysta grupy - Luc Lemay. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Aktorka i piosenkarka Juliette Lewis szykuje się do wydania nowego albumu. Artystka na swoim Twitterze napisała: "Powinnam wam powiedzieć, że
prawdopodobnie w lutym lub marcu zacznę nagrywać. Oznacza to, że nie
będzie żadnych koncertów w najbliższym czasie, ale bądźcie gotowi". (Więcej)
Wysłany przez: cHrzanek
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
Stare porzekadła mówią, że nigdy nie wiadomo co przyniesie
nowy dzień, lub że każdy kolejny jest niespodzianką. Pomimo tego, że szara
rzeczywistość płynie sobie spokojnie i dzień do dnia podobny, to w moim
przypadku sprawdziły się niemal perfekcyjnie. Niecodziennie zdarza się
natrafić na album, który rzuca na kolana od pierwszego przesłuchania, zapada w
pamięć i po cichu dołącza do grona ulubionych. Nieważne jak duże jest to
grono, lecz tak czy owak zaskarbia sobie miejsce w elicie. Wszyscy Ci, którzy lubią
pomęczyć czasem swoje uszy muzyką odbiegającą nieco od norm, śmiało zaliczaną
do gatunku ekstremalnych, powinni rychle zapoznać się z poniższym wydawnictwem. (Więcej)
Wysłany przez: Dreamen
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
Wybaczcie, drodzy Czytelnicy, że nie mam dzisiaj ambicji, aby napisać
długi i szczegółowy tekst. Nawet, gdybym chciała to zrobić, moje
pragnienie nie miałoby najmniejszej szansy na realizację. Dlaczego? Bo
tego, co zobaczyłam dziś po południu, nie da się ani opowiedzieć, ani
wytłumaczyć w logiczno-racjonalny sposób. Jedyne, co mogę uczynić, to
rzucić szokujące hasło: "Faszyści na Marsie" ("Fascisti Su Marte").
Albowiem tak brzmi tytuł filmu, który było mi dane obejrzeć w ostatnim
czasie… (Więcej)
Wysłany przez: Natalia-Julia-Nowak
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Już 10 lipca ukaże się najnowszy album electropopowego żeńskiego duetu Marsheaux. Płyta zatytułowana "Lumineux Noir" pełna będzie zarówno słodkich, chwytliwych kawałków rodem z lat 80-tych jak i nowoczesnej, klubowej elektroniki. Obok ciepłych, delikatnych, wrażliwych i ulotnych melodii zawierać będzie także chłodne, mroczne i minimalistyczne kompozycje. Na swoim trzecim albumie duet zagłębia się w minimal disco o wiele głębiej niż na singlach "Summer", "Ghosts" czy "Breakthrough". (Więcej)
Wysłany przez: Nenar
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Co można napisać jeszcze o tej płycie? Opisać
uczucia targające mną podczas pierwszego odsłuchu "De-Loused In
The Comatorium"? Lubię wyzwania, ale to przekracza moje możliwości,
bo słowa nie są w stanie opisać jak wiele emocji przewijało się
wtedy przez mój umysł. Płyta ukazała się nakładem
największej wytwórni płytowej w przemyśle - Universal
Music. Produkcją zajął się sam Rick Rubin. W zasadzie już te
fakty powinny gwarantować sukces.
(Więcej)
Wysłany przez: Ignor
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
The Mars Volta - zespół rockowy założony w 2001 roku przez dwóch muzyków zespołu At The Drive-In, Cedrica Bixlera i Omara Rodrigueza. Wkrótce At The Drive-In się rozpadło i muzycy skupili się już tylko na pracy nad pierwszym albumem The Mars Volta. Wcześniej jednak wydali EPkę "Tremulant", zawierającą trzy utwory. Nazwa zespołu według jego członków wywodzi się z ich fascynacji science fiction (Mars) i filmami Federico Felliniego, który używa terminu volta na zmieniające się sceny w filmie. Teksty zespołu są śpiewane/recytowane po angielsku i hiszpańsku. (Więcej)
Wysłany przez: KiddieGrinder
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
David Bowie to artysta nietuzinkowy. W dobie królowania w mediach glam rocka, czyli muzycznej sztampy ówczesnych czasów, muzyk ten wpadł na absolutnie genialny pomysł i pokazał jak można uczynić glam rock ambitnym jednocześnie zachowując jego specyficzny charakter. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
Od momentu rozwiązania At The Drive-In na początku nowego tysiąclecia byli członkowie tejże formacji zdążyli zaprezentować bardziej eksperymentalną i progresywną duszę za sprawą trzech krążków wydanych pod szyldem The Mars Volta. Przyznam się, że do tej pory twórczość tej grupy w ogóle do mnie nie przemawiała... aż do tej pory, bo tegoroczny album "The Bedlam In Goliath" ciągle stanowi dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
At The Drive In to zespół o krótkiej, ale treściwej przeszłości. W swej dyskografii posiada trzy albumy długogrające utrzymane w hardcore'owej tradycji. Z płyty na płytę muzycy poszerzali granicę - eksperymentowali brzmieniowo - tak aż po krążek "Relationship Of Command", który jak się okazało był kapitalnym zwieńczeniem ośmioletniej działalności muzycznej. (Więcej)
Wysłany przez: ignor
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Media nazwały ją "Sprawą marsjańską". Ja bym to raczej nazwała Aferą, mocniejsze słowo i koniecznie przez duże "A". "Bardzo Gruba Afera Marsjańska", to zdecydowanie lepszy tytuł dla sensacji. BGAM! Brzmi jak huk Nowego Wielkiego Wybuchu. Zdesperowanej ludzkości ciarki przechodzą po schorowanych plecach na samą myśl...Nie żałuję swych uczynków... Swoją drogą, ludzie musieli mieć niezłe miny, gdy prawda wyszła na jaw... Szkoda, że tak naprawdę udało nam się tylko odroczyć... (Więcej)
Wysłany przez: Alpha-Sco
Zaakceptowane przez: astarot
Wysłano:
Nie da się ukryc, że od dobrych 3-4 lat najprężniej rozwijającym się odłamem muzyki metalowej jest metalcore. W tym całym zalewie niemalże identycznych kapelek, francuska Gojira potrafiła przykuć uwagę słuchacza. Poprzedni album Francuzów "The Link" pozwolił im wypłynąć na szersze wody, zostać zauważonym, choć muzyka w dużej mierze przypominała Meshuggah. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: frija
Wysłano:
Poprzednia Następna