Jestem gotów zaryzykować sąd, że w cywilizowanym świecie każdy słyszał Marillion. Powodem dla którego tak właśnie twierdzę jest największy przebój tegoż zespołu "Kayleigh". Po przesłuchaniu poprzednich płyt tego zespołu "Script For A Jester's Tear" i "Fugazi" można zauważyć ogromny potencjał jaki drzemał w umysłach członków Marillion. (Więcej)
Wysłany przez: Sumo666
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
W tym czasie Marillion dzielił już tylko niewielki krok, aby znaleźć się na szczycie. Rozpędzony wózek kariery zespołu nieustannie przyśpieszał, napędzany sukcesem albumów "Misplaced Childhood" i "Clutching At Straws". Przed grupą rozpościerała się prosta droga, prowadząca na miejsca zajmowane dotychczas przez takie legendy jak Pink Floyd, Genesis czy Queen. Pierwsze pozycje list sprzedaży, rzesze oddanych fanów, potężne przedstawienia na wypełnionych po brzegi stadionach. Jedyne, czego nie powinni byli zrobić, to sprzeniewierzyć tej szansy i rozpaść się. (Więcej)
Wysłany przez: Archiwum_X
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
Po podobno rozczarowującym "Somewhere Else" wielu krytyków zdążyło obwołać najnowszy album Marillion murowanym klasykiem. Zważywszy na fakt, że spośród płyt wydanych po 1990 roku w moich oczach jedynie "Marbles" znalazł uznanie, to podszedłem do najnowszego albumu Anglików z nadzieją, że dostanę materiał podobnej klasy. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Tego się chyba nikt nie spodziewał. Po wydaniu "Brave" Marillion miał bardzo poważny zastój twórczy, a kolejne płyty potwierdzały jedynie, że to już nie ten sam zespół, który czarował artockową duszą w latach 80-tych. Gdy ukazał się dwupłytowy "Marbles" fani rocka progresywnego doznali szoku - bez wątpienia mieli oto przed sobą jeden z najlepszych albumów progresywnych ostatnich lat. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Obawy odnośnie nowego frontmana Marillion nie znalazły potwierdzenia na "Seasons End". Wręcz przeciwnie, album prezentował bardzo wysoki poziom i zawierał kilka świetnych kompozycji. Obawy znalazły niestety potwierdzenie w kolejnym albumie "Holidays In Eden". (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Choć przez lata działalności do Marillion zdążyła przylgnąć etykietka kopii Genesis, to nikt nie ośmielił się powiedzieć złego słowa na wokalistę zespołu Fisha. Po nagraniu czterech albumów muzyk ten zdecydował się opuścić zespół i rozpocząć karierę solową, zaś jego następcą został Steve Hogarth. Oczywiście od razu podniosły się głosy jakoby bez Fisha to nie był już ten sam zespół, że Hogarth jest bezbarwny itp. Sądzę jednak, że "Seasons End" swoją zawartością skutecznie odparł te zarzuty. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Koniec lat 70 i początek 80 to ogromny kryzys muzyki progresywnej. W zasadzie jedyną formacją spośród starej gwardii, która zyskiwała a nie traciła w oczach był Rush. W tym czasie w Wielkiej Brytanii powstała nowa formacja Marillion, która swoją nazwę zaczerpnęła od tytułu jednego z utworów Tolkiena - "Silmarillionu". (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
Absolutna legenda neo-progresywnego grania, brytyjski Marillion zawita na początku lutego przyszłego roku na 3 koncerty. Zespół odwiedzi Kraków, Warszawę i Gdańsk. Będzie to z pewnością niesamowite wydarzenie muzyczne, szykujące ucztę dźwięków dla najbardziej wymagających słuchaczy muzyki rockowej. Zespół przyjedzie do naszego kraju w ramach promocji nowego albumu - "Happiness Is The Road", który premierę będzie miał na jesieni tego roku. (Więcej)
Wysłany przez: cross-bow
Zaakceptowane przez: Harlequin
Wysłano:
Poprzednia Następna