Kolejna, nowa płyta Minerve planowana jest na koniec września 2011 roku. Będzie to remix album zawierający wszystkie utwory z "PLEASE" przerobione i zmiksowane przez różnych artystów. Pierwsi z nich już potwierdzili swój udział, lecz zespół zamierza dać wszystkim szansę być częścią tego wydarzenia. Minerve chce także, by mniej znani artyści mieli okazję stworzyć własne remiksy "Forbidden Love". Najlepszy remix zostanie wydany na nowym albumie. (Więcej)
Wysłany przez: amorphous
Zaakceptowane przez: Teufel
Wysłano:
Metal Mind Productions zaprasza na dwa koncerty thrash metalowej grupy z
San Francisco - Forbidden. Zespół zagra w Polsce dwukrotnie w ramach
trasy Omega Wave Over Europe 2011 - 6 września w warszawskiej Proximie i
dzień później we wrocławskim klubie Firlej. W ramach supportu wystąpią
zespoły Communic i Demonica. Zespół Forbidden założyli w połowie lat osiemdziesiątych perkusista Jim
Pittman oraz gitarzysta Robb Flynn. Wtedy formacja nosiła jeszcze nazwę
Forbidden Evil. W pierwszym składzie, poza założycielami występowali
także Craig Locicero (gitara), Russ Anderson (wokal) i John Tegio (bas). (Więcej)
Wysłany przez: cross-bow
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Pierwsze słowo, jakie przychodzi mi do głowy, słuchając "Omega Wave" zespołu Forbidden, to "niezdecydowanie". Starałem się znaleźć na płycie utwór, który podobałby mi się od początku do samego końca. Cóż, mi się ta sztuka nie udała. Mało tego - przy pierwszym odsłuchu, po zapoznaniu się z kawałkami takich jak "Overthrow" czy też "Dragging My Casket", szybciutko odstawiłem ten album na boczny tor.
(Więcej)
Wysłany przez: Ignor
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Thrashmetalowy zespół Forbidden, który w 1997 roku zawiesił działalność ma zamiar powrócić na scenę. Wielki come back grupy zaplanowano na przyszły rok. Za perkusją zasiądzie znany z formacji Dark Angel, Death, Testament i Strapping Young Lad, Gene Hoglan. Ostatnim albumem Forbidden jest wydany w 1997 roku krążek "Green". (Więcej)
Wysłany przez: Narea
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:
Krzywdzącym jest twierdzenie, że "prawdziwy" Black Sabbath to ten z Ozzym. O ile Dio jako wokalista został zaakceptowany przez krytykę to Tony Martin już nie. Szkoda, bo "Headless Cross" czy "Cross Purposes" to naprawdę niezłe krążki. Ci, którym te albumy się podobały na pewno nie obawiały się poziomu następcy "Cross Purposes". (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Poprzednia Następna