Z każdą kolejną płytą The Kovenant coraz bardziej się zmieniał i coraz bardziej zaskakiwał. Coraz bardziej wykręcony image zespołu szedł w parze z coraz bardziej wykręconą muzyką. Animatronic to było apogeum. Płyta, która przysporzyła zespołowi zarówno rzesze zwolenników, jak i wrogów. Ja z pewnością zaliczam się do tych pierwszych. Przez długi czas byłem nią zafascynowany i nie mogłem wyjść z podziwu. Potem z niecierpliwością czekałem na S.E.T.I., a gdy się wreszcie doczekałem to... zawiodłem się po całości. (Więcej)
Wysłany przez: WUJAS
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Po wydaniu fantastycznego "Nexus Polaris" norweski Covenant miał nieprzyjemność procesować się o prawo do nazwy ze szwedzkim przedstawicielem sceny electro. Na nieszczęście dla zespołu zmuszony on został do zmiany nazwy, którą ostatecznie został The Kovenant. Wraz ze zmianą nazwy zmieniły sie pseudonimy muzyków - i tak Nagash został teraz Lex Iconem, Blackheart to teraz zwyczajnie Amund Svensson, Hellhammer zachował swój pseudonim, natomiast w miejsce gitarzysty Astennu pozyskano wokalistę Eileena Kuppera, a wiosłami zajął się Svensson, który obsługuje także klawisze. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Poprzednia Następna