Drugie pełne wydawnictwo
Trepalium rzeczywiście wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom, a określanie tej muzyki mianem brutal death metalu jest wielkim błędem. Tak -
Trepalium gra death metal i to w bardzo nowoczesnym wydaniu, lecz daleko jest im do klimatów Nile czy Cryptopsy. Zacznę od tego, że omawiana tu francuska kapela ma bardzo dobry warsztat instrumentalny - usłyszymy tutaj sporo frywolnych, inspiropwanych jazzem partii. Po drugie - formacja nie stroni od jajcarskich, awangardowych wręcz rozwiązań kojarzących się np. z Mr. Bungle czy nawet Primus. Całość jednak utrzymana jest w dosyć sztywnych ramach nowoczesnego death metalu - głęboki growling, mięsiste, wyraziste riffy, często shreddowane, podkreślające rytmikę i motorykę utworów. No właśnie - małym zgrzytem może być fakt, że muzyka choć niesamowic wciągająca i porywająca, to momentami popada w schemat - niestety pewne motywy są często powtarzane. Poza tym można usłyszeć tu naleciałości kojarzące się z dokonaniami niektórych zespołów deathcore'owych jak i zespołów pokroju Gorod czy Neuraxis. Krążek okraszony jest świetnym wyrazistym brzmieniem, co szczerze powiedziawszy rzadko się zdarza w przypadku zespołów grających taką myzkę.
"Alchemick Clockwork Of Disorder" jest w zasadzie bezbłędnym wydawnictwem, świetnym technicznie, wciągającym, nie zawsze może oryginalnym, ale zadowalający jest fakt, ze w tej płaszczyźnie w jakiej porusza się zespół wszystko pasuje jak ulał i naleciałości z innych gatunków świetnie się komponują. Czy jest to album fenomenalny ? Raczej nie, gdyż żadnych barier nie łamie, ani nie ustanawia nowych standardów grania death metalu. Mimo to
Trepalium i tak prezentuje muzykę bardziej wyrafinowaną niż zdecydowana większość współczesnej sceny deathmetalowe i to powinno być wystarczającycm powodem do zapoznania się z tym krążkiem.
Wydawca: Holy Records (2006)