Zaczyna się bardzo złowieszczo od tytułowego utworu. Ma on jakiś horrorowi klimat, który przyprawia o dreszcze. Jest tam również trochę heavymetalowo. Drugie na płycie "My Ashes" jest spokojne. W refrenie słychać symfonie świetnie współgrające z gitarą akustyczną i głosem Wilsona. Cudo! W ogóle dużo na tej płycie melancholii i smutku (m.in. Sentimental uformowane różnymi ciekawymi dodatkami).
Stopniowo rozwijające się "Way Out of Here" z przejmującą wokalizą oraz niesamowitą solówką gitarową. Na koniec zostawiłam sobie najlepsze! Chodzi tu mianowicie o prawie 18-minutowe "Anesthetize". Zaczyna się bardzo niewinnie. Oprócz perkusji i charczącej w oddali gitary słychać rytm wybijany jakby na cymbałkach. Potem powoli klimat staje się podniosły. Głos Steve'a narasta mocą. Coraz więcej jest w niej heavymetalowego szumu, a także kolejny popis umiejętności gitarowych Alexa Difesona. Longplay zamyka utwór "Sleep To Getta". Możemy w nim usłyszeć nieco bardziej orientalne klimaty, trochę przesterowane, a nawet trochę jazzujące.
Płyta dla tych, którzy lubią
Porcupine Tree. Może banalne, ale prawdziwe. Panowie udowadniają tym krążkiem, że w tym co robią są prawdziwymi mistrzami i bardzo prawdopodobne jest to, że długo nimi pozostaną…
Wydawca: Roadrunner Records (2007)