Gitary nie stanowią już ściany dźwięku, pojawiło się więcej konkretów, riffy zaczynają przybierać kształt, którym zespół będzie czarował na kolejnych wydawnictwach.
Krisiun próbuje kombinować, szuka swojego stylu. Tym razem wpływy Deicide są bardzo mało widoczne i sprowadzają się co najwyżej do brutalności i tempa. Solówki nadal zachwycają, Kolense czaruje różnymi technikami gry. Praca perkusisty także powinna się podobać. Momentami kompozycje swoją rytmiką przypominają ostatnie dokonania Immortal, co może wskazywać na fakt, że
Krisiun nie stara się ograniczać swoich inspiracji do jednego gatunku.
O ile instrumentalnie i kompozycyjnie zespół się rozwinął, o tyle brzmienie płyty nie uwypukla wszystkich walorów zespołu. Perkusja jest zbyt cicho nagłośniona w porównaniu do gitar, podobnie jak i wokal, który wydobywa się spod ściany dźwięków. Traci na tym muzyka, której brakuje odrobinę pazura. Pomimo dobrego wykonania za mało jest tu elementów porywających, czyniących ten album, czy nawet ten zespół wyjątkowym. "Conquerors Of Armageddon" na pewno jest ważny etapem w karierze formacji, ale krążek ten jest jedynie dobrą przekąską przed głównym daniem.
Wydawca: Century Media Records (2000)