Finland Metal Night narodziło się w
głowie kilku pasjonatów Krainy Tysiąca Jezior kilka miesięcy wcześniej.
Z założenia miała być to impreza cykliczna poświęcona fińskiemu światkowi
wszelkiego rodzaju muzyki
metalowej i towarzyszącej mu otoczce, a także
Finlandii samej w sobie.
Pierwszym zespołem jaki zaprezentował się
na deskach bazylowej sceny był
poznański gothic
metalowy
Lilith. Muzyka formacji kiedyś łączyła elementy przede wszystkim muzyki
metalowej oraz
gotyku, z czasem jednak nabrała bardziej indywidualnego charakteru.
Konfrontując ciężkie riffy gitarowe z delikatnymi brzmieniami
instrumentów klasycznych, a także przeciwstawiając męski growling subtelnym
kobiecym liniom wokalnym udaje się zespołowi uzyskać efekt, dzięki
któremu trudno jest jednoznacznie sklasyfikować styl prezentowany przez
Lilith. Otwartość na inne gatunki muzyczne pozwalała grupie stawać
na jednej scenie z zespołami prezentującymi zarówno lżejsze odmiany
rocka poprzez muzykę progresywną po najcięższe odmiany muzyki
metalowej.
Lilith rozpoczęło swoim klasycznym intrem, a na pierwszy ogień poszły
„Wiruje mój świat” i „Magiczny czarny krąg”. Następnie zespół zaprezentował
przekrojowy repertuar ze swojej dotychczasowej twórczości. Kolejno
pojawiły się „Fields of scars” i „Pierwsza Ewa” oraz utwory z najnowszego albumu „Underworld” - „Noc”, „Noc, Szare krople dni”, „Powiedz mi”, „You” czy
„Twierdza”. Po początkowych problemach z nagłośnieniem, poznaniacy
zaprezentowali się nad wyraz dobrze.
Tuż po występie
Lilith na scenę wszedł symphonic
metalowy
Sellisternium.
Pierwszy utwór, którym uraczyli nas ci sympatyczni bydgoszczanie, to
“Depression And Me” - kawałek numer jeden ze świeżo wydanego krążka
“Fury”.
Sellisternium swoją muzyką jeszcze bardziej pogłębiło panujący na sali
mroczny klimat. Połączenie wysokiego, a jednocześnie bardzo głębokiego
głosu Ani z art-rockowo-
metalowym brzmieniem muzyków dało niesamowity
efekt. Kolejnymi kawałkami były: “Venefica“, bardzo melodyjny i bogaty
w fantastyczną linię klawiszową “Snow” oraz znacznie mocniejszy “Sub
Rosa”. Następnie kapela zagrała numery: “Euphonia” oraz “Peculiar
Thoughts And Others” - totalnie zaskakujący utwór, znacznie odbiegający
od klimatu jego poprzedników - brzmiący niczym ścieżka dźwiękowa do
jakiegoś mrocznego musicalu pełnego magii, czarów i strasznych zaklęć.
“Rara Avis” i “Verte” podtrzymały ten klimat grozy i niepokoju.
Kolejno zespół zaprezentował “XY” i zupełnie nowy, premierowy kawałek,
któremu jeszcze nie nadano tytułu. Na zakończenie
koncertu
usłyszeliśmy “If You” - kompozycję, jaka znalazła się na płycie niemieckiej
wokalistki Sary Noxx, przez którą to
Sellisternium zostało zaproszone
do współpracy przy tworzeniu jej krążka z największymi przebojami.
Kiedy
po przerwie technicznej po występie Selisternium na scenie
ukazali się pierwsi tego wieczora Finowie z zespołu
Dauntless,
emocje sięgnęły niemal zenitu. Północna krew zrobiła swoje -
Dauntlessi
wyskoczyli na scenę pełni werwy i zagrali świetny, energetyczny
koncert.
Szybko, głośno i z prawdziwie death
metalowym smaczkiem. Zaprezentowali
materiał dość zróżnicowany., choć większość utworów pochodziła z debiutanckiego krążka „Execute the fact”. I tak usłyszeliśmy: „Four Walls
United”, „Ruins”, a także „Born Controlled”. Chłopaki zaprezentowali
również kilka nowych utworów, które wydane zostaną na ich drugiej
płycie na początku roku 2009. Premierowo mogliśmy usłyszeć: "Leaders and
Deceivers" oraz "Integrated Minds". Nie obyło się także bez coverów m.in.
Pantery.
Wreszcie około
północy na deskach klubu pojawił się ostatni zespół festiwalu Finland
Metal Night - pochodzący z Helsinek doom/death
metalowy
Rapture. Grupa
ta wyróżniła się od razu tym, że miała w składzie aż trzech
gitarzystów, przez co ledwie mieściła się na niewielkich rozmiarów
bazylowej scenie. Finowie zaczęli od "To Forget" z albumu
debiutanckiego, a następnie usłyszeliśmy jeden z "hiciorów" z ostatniej
płyty - "The Past Nightmares". Mimo późnej już pory na
koncertowej sali
zgromadziło się wielu fanów, którzy na pewno doceniali fakt nadzwyczaj
dobrego nagłośnienia Fińskiej Nocy. Soczystość brzmienia i selektywność
dźwięków cieszyły tym bardziej, że nie często spotykamy zespoły, w
których występuje jedna gitara rytmiczna jako podkład oraz dwie
wygrywające melodie. Wokalista wprawdzie śpiewał (growlował) trochę
tyłem do publiczności i bardziej swoim image'm kojarzył się ze stylem
screamo, jednak miało i to swój rapturowy urok.
Potem kolejno zagrano
"Dreaming of Oblivion" oraz świetne "Misery 24/7" z płyty "Silent
Stage". Muzyka zespołu, choć kojarzona często z wolniejszymi doom'owymi nastrojami, wcale nie wydawała się być smętną -
energetyczne krzyki wokalisty i chórki basisty dodatkowo przyprawiały
jej ostrości. Naturalnie, w porównaniu do wcześniej występującego
Dauntless można było odnieść oczywiste spowolnienie i zmętnienie
atmosfery, jednak nie stanowiło to na pewno przeszkody w pozytywnym
odbiorze
koncertu
Rapture.
Po kilku nowszych kawałkach, Finowie wykonali starszą kompozycję "Futile", by ponownie powrócić do
"Silent Stage" utworem tytułowym z tego albumu. Na koniec usłyszeć
można było jeszcze "Transfixion", "Two dead names" oraz "Enveloped".
Publika występ
Rapture przyjęła bardzo ciepło, choć już niewielu
uczestników festiwalu dotrwało do późnego końca imprezy. Z tego powodu
nie odbyło się też zapowiadane wcześniej After Party z muzyką fińskich
zespołów
metalowych, ale zacieśnianie przyjaźni polsko-fińskiej
kontynuowano z powodzeniem przy wysokoprocentowych trunkach i wspólnych nieformalnych rozmowach.
Dla obu
fińskich formacji był to pierwszy występ w naszym kraju, jednak zarówno
Dautnless jak i
Rapture zapowiedzieli się, iż z chęcią powrócą na
polskie ziemie. Może podczas kolejnych edycji
Finland Metal Night.
Oprócz
koncertów można było przez cały czas trwania imprezy oglądać
niewielką wystawę fotografii przedstawiającą Finlandię w jej różnych
obliczach: jako tę dziką i nieposkromioną, zwłaszcza w północnych
regionach, jak i tę całkiem „ludzką”. Zaprezentowanych zostało także
kilkanaście zdjęć zespołów fińskich tj.: Nightwish, The 69 Eyes, Sonata
Arctica, Ajattara, itp. Ta część wystawy była jednak zdecydowanie zbyt
uboga, miejmy nadzieję, że w przyszłych latach owa kolekcja zostanie
znacznie poszerzona.
Pierwsza edycja (i jak na razie, póki co, jedyna) festiwalu
Finland Metal Night zebrała wśród publiczności dość pochlebne opinie. Dobrze też, że są wśród nas ludzie chętni do nawiązywania dialogu międzykulturowego i organizacji tego typu przedsięwzięć. Trzymamy
kciuki, za kolejne edycje
Finland Metal Night w przyszłości i miejmy nadzieję jeszcze większą ilość atrakcji z naciskiem, oczywiście, na te muzyczne.