O tej płycie mogłabym pisać godzinami, o tym, że jest wspaniała, jak szarża na jakimś heroicznym hollywoodzkim filmie, chociaż o wiele bardziej wdzięczna i płynna. Jest tu wszystko czego dusza zapragnie, mrok, chóry, gitary, cudny głos McCoya. Istny sen, właściwie pół koszmar pół sen. To jest coś czego szukałam od dawna, męczy mnie juz pseudoopera we wszystkich gothic metalowych kapelach, męczą mnie natarczywe klawisze, a u FOTN wszystko jest takie piękne i idealne, słuchanie sprawia prawdziwą przyjemność i ma się wrażenie, że wszystko jest świeże i nieoklepane... Wśród ogólnego zalewu szmiry wszelakiej, taka płytka FOTN to sama radość, chociaż przesłanie albumu takie optymistyczne nie jest, ale tutaj chodzi o muzykę.
Fields Of The Nephilim zachwycają zawsze, mam nadzieję, że nastąpi kontynuacja "Mourning Sun".
Ocena: 10/10
Wydawca: Oblivion Records (2005)