W ręce miała okazje mi wpaść dwupłytowa edycja tegoż albumu, na pierwszym dysku zawartych jest 12 piosenek na kolejnym mamy 8 ścieżek w tym 3 wiersze. Płyta pierwsza jest bardziej elektroniczna, momentami toporna i niezrozumiała, wręcz psychodeliczna, drugą charakteryzuje bardziej kameralne brzmienie, przywodzące na myśl muzykę z kawiarenek. Pokręcona muzyka dla wytrwałych. To nie jest album, który pokocha się od pierwszego przesłuchania, absolutnie nie, jest zbyt ciężkostrawny, ale mawiają, że ciężkostrawne potrawy są najlepsze. Tak też jest w tym wypadku. Coś mi się wydaje, że dzięki Opheliac stanę się fanką
Emilie Autumn. Polecam gorąco.
Ocena: 9/10
Wydawca: Trisol Music Group GmbH (2006)