Gdybym miał opisać tę płytę jednym słowem z pewnością byłoby to określenie - nostalgia. Obecna tutaj od samego początku aż po ostatnie dźwięki, wręcz wylewająca się z głośników podczas słuchania. Głęboko wpisana w ten album i stanowiąca jego podstawę.
Muzyka zaprezentowana tutaj potrafi co najmniej zaskoczyć. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z dosyć brudną ścianą dźwięku połączoną z niezwykle delikatnym i subtelnym wokalem (shoegaze się kłania). Zabieg ten sam w sobie nie jest może szczególnie nowatorski i odkrywczy, ale na pewno nie można przejść obok tej płyty obojętnie.
Wszystkie utwory przepełnione są tutaj liryczną, magiczną wręcz atmosferą. Paradoksalnie cały zgiełk pojawiający się na płycie w jakiś sposób wtapia się z partiami akustycznymi i niesamowicie czystym wokalem.
Podczas słuchania tej płyty chce się zamknąć oczy i zapomnieć o otaczającym świecie. Niesamowicie emocjonalna, przepełniona uczuciami muzyka trafiająca wprost do wnętrza.
Tracklista:
01. Printemps Emeraude 02. Souvenirs d'Un Autre Monde 03. Les Iris 04. Ciel Errant 05. Sur l'Autre Rive Je t'Attendrai 06. Tir Nan Nog