Naturalne Mazury
Oryks i Derkacz
Opowiadania :

Błędne koło

Błędne koło - chyba najbardziej "duszieszczipatielnyj" twór dotychczas poczyniony :)
Więcej
Komentarze
Stary_Zgred : Dokładnie - nazwa choroby od nazwy portalu się wzieła + rok 2007 :D
Opowiadania :

Dwie bezsensowne historyjki

'Dwie bezsensowne historyjki" są kontynuacją wcześniejszego wpisu, czyli 'Trzech bezsensownych historyjek". Mroku, ciemności i smutku nie ma w nich za grosz, jest za to cały worek bezsensu.
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Trzy bezsensowne historyjki

Absolutnie niepoważne historyjki zrodzone pod wpływem głupawki, nijak nie pasujące do tematyki portalu ani nie mające większego sensu. Do rozpatrzenia przez moda :)
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Sprawa marsjańska

Media nazwały ją "Sprawą marsjańską". Ja bym to raczej nazwała Aferą, mocniejsze słowo i koniecznie przez duże "A". "Bardzo Gruba Afera Marsjańska", to zdecydowanie lepszy tytuł dla sensacji. BGAM! Brzmi jak huk Nowego Wielkiego Wybuchu. Zdesperowanej ludzkości ciarki przechodzą po schorowanych plecach na samą myśl...Nie żałuję swych uczynków... Swoją drogą, ludzie musieli mieć niezłe miny, gdy prawda wyszła na jaw... Szkoda, że tak naprawdę udało nam się tylko odroczyć...
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Wizja

Malutka dziewczynka szła korytarzem, patrząc na obrazy wiszące na ścianach. Jej biała suknia szeleściła cicho sunąc po ziemi. Korytarz był bardzo długi. Wygądał jakby był częscią bardzo starego zamku. Podłoga i ściany zrobione był z wielkich ociosanych kamieni. Kiedy patrzyła przed siebie zdawał się nie mieć końca. Było bardzo zimno.
Więcej
Komentarze
Cross : Kilka osób napisało do mnie z pytaniem, skąd mi się wziął taki pomysł i...
Opowiadania :

Posession

Cała historia zaczęła się, gdy wprowadziłem się do nowego mieszkania. Na początku myślałem, że zaczęły mnie nękać jakieś halucynacje, ponieważ nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się doświadczać niczego podobnego. Od pierwszej nocy, spędzonej w moim nowym domu, słyszę bowiem głosy. Głosy te zaczynają do mnie mówić wieczorem, w momencie, gdy zapadam w sen i cichną wraz z jego nadejściem, by znów pojawić się nad ranem, gdy się budzę. Tak jakby ktoś lub coś próbowało się ze mną skontaktować w momencie, gdy moja świadomość tkwi zawieszona między światem realnym i światem marzeń nocnych.
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Nienazwane

Cisza. Uczucie bezgranicznego spokoju, brak dźwięków tak ostry, że niemal namacalny. Delikatny oddech wiatru, pełznący bezgłośnie nad milczącą, błękitną tonią oceanu. I światło… Światło, w którym tonie sylwetka małej dziewczynki. Przenikający przez nią blask, kojący zmysły, przepędzający strach, tak jak wiatr rozprasza burzowe chmury.
Więcej
Komentarze
Decadence : Muszę przyznać, że naprawdę niezłe, zaś tytuł w pierwszej chwili...
Wild_Child : Muszę przyznać, że naprawdę niezłe, zaś tytuł w pierwszej chwili...
Cricket : Pośród mdławego blasku świec i upojnego chóru nocy, siedzący na drz...
Opowiadania :

Sto osiemdziesiąt stopni

Więcej
Komentarze
Wild_Child : ...w sumie racja, nicgdy nie wiadowmo co by się wtedy stało... teoria chaosu :ro...
Aria_de_Bloodvarie : A chcesz tego? Nigdy nie wiadomo jak się obróci... :)
Wild_Child : Hmm... intrygujące i ciekawe. Może i moje życie w końcu obróci się o to...
Opowiadania :

Więzy krwi (Część I)

W krainie gdzie, wszystkie potwory zostały wygnane przez Dawnych Wojowników, rodzi się dziewczynka, o niesamowitych zdolnociach. Jej matka wierzy, że dziewczynka nie została obdarowana tym talentem bez powodu.
Więcej
Komentarze
Cross : Hmm generalnie staram sie nie udzielac na forum bo to jeden wilki smietnik. A, ze admi...
Cross : Nic się więcej nie szykuje bo zająłem się pisaniem książki :P. Za kilka...
motoko : Ładny początek, szykuje się na coś więcej... Wkrótce może być cieka...
Opowiadania :

Rękopis bezimiennego szaleńca..

Zapisuję to w stanie bardzo silnego napięcia psychicznego, wiedząc że przed północą nie będę się znajdował wśród żywych. Bez grosza przy duszy, z kończącym się zapasem narkotyków które czyniły mój byt lżejszym...
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Apokaliptyczne ja

Odleciało ode mnie parę słów. Gorzkich, ale trwale odcisnęły piętno na moim świecie. Czuję się potęgą - wiem, że mogę niszczyć. Prowadzić wieczne wojny z samym sobą, z ludzkością, światem materialnym. Mogę pisać wiersze, zimne, niszczące jak karabin, polując na każdą ofiarę. Zdolny aby ewoluować, przeobrażać się w bestie i pazurami drapać do krwi skórę każdego. Mogę splunąć brudem, który we mnie się zbiera. Ale we mnie - człowieku - bije coś, co mówi mi "przestań".
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Świerszcze

Snop światła ujawnił czyjąs twarz! Błękitne oczy oświetlały jego porcelanowo białą cerę. Podniósł rękę i delikatnym lecz zdecydowanym ruchem spóścił na dół snop światła:- "Ostrożnie, bo je spłoszysz"- "Co takiego? Kogo spłoszę?" - pomyślałam i już miałam zapytać nieznajomego o co mu chodzi, kiedy tak jakby wyczytał w moich myślach zakłopotanie... odwrócił się i wskazał palcem na ścieżkę:- "Trzeba uważać bo są bardzo płochliwe".
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Virtual insanity

Virtual insanity
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Film

Wczoraj byliśmy z Mirkiem w kinie. Na romansie. Grali Johhnny Depp i Patricia Arquette. Oboje śliczni. W kinie ciemno, przyjemnie, widzów mało. Ludzie w ekran patrzą, przeżywają, kobity w chustkę pochlipują, parki się tulą. Tulę się i ja do chłopa swojego i łzy mi po policzkach płyną, czułośc mi serce zalewa. Garnę sie tedy do Mirusia mego wciąż mocniej i mocniej, ciepło i błogo robić mi się zaczyna, gdy nagle: „tititititi” – dźwięk jakiś z fotela przed nami się rozlega. Ostry, drażniący, w uszach świdrujący – nic innego jak komórka!
Więcej
Komentarze
nomay : Gratuluję:) Morda mi się cieszy:) Z każdym kolejnym zdaniem kły szczerzyły...
Opowiadania :

Zaproszenie

Więcej
Komentarze
Cross : To moje pierwsze opowiadanie. Temat wziąłem z książki która dawno tem...
amaimon : Jednak w końcówce czegoś mi zabrakło...czuję jakiś niedosyt. Nimniej...
astarot : ale tego rodzaju opowiadan nie brakuje. Tak ze pomysl nie byl zbyt wybitny, ale za to...
Opowiadania :

Grajek

Wstał trochę później niż zwykle, około dziesiątej. Siedział na łóżku przez kilka minut patrząc tępo w sufit. Ubrał się, jego stroje były raczej pozbawione finezji, niezmienne : biała koszula, czarny, wygnieciony garnitur. Wyszedł z domu punktualnie o jedenastej dzierżąc w prawej ręce furerał z nieco podniszczoną gitarą akustyczną. W końcu dotarł do miejsca na rogu ulicy Marjackiej gdzie grywał wyłącznie, jak mu się wydawało, utwory o miłości. Nieopodal pojawiało się w tym czasie jeszcze kilku grajków, którym robił niewątpliwie konkurencję. Nie był wybitnym muzykiem, ale wkładał w swoją grę dużo serca.
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Malarz

To nie wszystko...„Nadzieja... Ty wiesz czym jest chęć zaprzestania bólu... To Cię drąży... To chce Cię zabić... Już niewiele czasu pozostało...” Odbijał się kolejny raz od ścian, zabijał duszę w sobie samym, zalewał ją kolejnymi butelkami wina, przepalał na wylot kolejnymi papierosami i skrętami. Ekscentryk – tak o Nim mówili; Wielki Malarz – tjaaa...; Artysta pisany dużym „S”... A tak naprawdę zwyczajny człowiek z problemami, taki jakich wiele, taki jak każdy inny spotkany na ulicy człowiek. Tylko, że Artysta potrafił marzyć a swoje nadzieje zaklinał w kształty i barwy. Czymże jest obraz w stosunku do wizji? Zanim zaczęły się jego problemy kochał śnić na jawie. Obrazy są jedynie marnym odbiciem piękna umysłu, jakaż szkoda, że tylko on potrafi to zobaczyć...! Trzeba choć spróbować przekazać to innym, choć namiastkę piękna, które umiera w dzisiejszym świecie...!
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Dzień

Czujesz to bardziej niż ja? Prawda...? Biła pięściami w podłoże... Trawa poddawała się jej ruchom, nie miała prawa stać niewzruszona bezwstydnie oglądając jej upadek. Nie co dzień się umiera. Jeszcze rano była pełna chęci zdobywania świata, życia, radości, miłości i przeżywania na nowo każdego wschodu i zachodu słońca a teraz... cóż jej zostało? Ciche dogorywanie wśród leśnych drzew, drzew przeznaczenia i bezsensownego chłodu dusz. Już jutro będzie martwa, padnie na ziemię niczym głuchy pień cienisto ziemny. Nie ma Anioła, nie ma Diabła, jest ona sama i te ostatnie godziny. Co ma zrobić? Jak je wykorzystać? Zaraz postrada zmysły...
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Dzień

Nie wiadomo dlaczego ludzie odcięci od przeszłości tracą osobowość, nie wiadomo dlaczego w blasku marzeń urzeczywistnionych nagle gaśnie nadzieja. Pozostaje tylko czynnik zmierzający ku monotonii, jest wynikiem wszystkiego...Moze Rimbaud sie nie mylil...Jak ja to rozumiem w sposób, ktory opisałem, chociaż ogień wciąż kroczy za mną i czyni mnie niepokonanym...
Więcej Komentarz
Opowiadania :

Bilet na pociąg

Podejdę do niej. Powiem "Cześć", uśmiechnie się i przysiądziemy gdzieś aby spokojnie porozmawiać. To nic trudnego. No i co, że jest najpiękniejsza, nieziemska i wszyscy próbują ją zdobyć. Ale może czeka na mnie. Czeka, aż podejdę, poczuję moją obecność obok, odwróci się aby wreszcie usłyszeć z mych ust "Cześć". I wtedy zobaczę ten uśmiech, który nawiedza mnie przez ten calutki czas, gdy ją pierwszy raz moje oczęta u widziały. Byłem pewny, że to fatamorgana, albo, zwidy z powodowane nadmiarem alkoholu. Ale przetarłem oczy z setki razy, nie znikała. Stała tam gdzie zawsze stoi. W miejscu gdzie jest jej tron, a ona królową, tylko książęta, rycerze wielcy napakowani doświadczeniem na polu walki, próbowali ją zdobywać. Jakby im wiecznie było mało. Bogactw, skarbów, terytorium. Ślinka z gęby im zawsze cieknie, jak psu, który patrzy na kiełbasę i z podniecenia ogonem porusza, jakby walczył niewidzialnym wojownikiem. Poraziła mnie prądem, ona oczywiście o tym nie wiedziała, ale tyle voltów to mi nie przeszło od czasu gdy w dzieciństwie dla zabawy, wsadzałem szpilkę do kontaktu. Tu nadmiar natężenia napięcia, tej elektryczności spalał mi ubranie, skórę. Jakby ona sama była kontaktem a ja śrubokrętem. Podchodź głąbie - słyszę swojego robaczka w głowie. Zamieszkał we mnie od dzieciństwa, bo doszedł do wniosku, że raz - tu mu dobrze, dwa - uważa, że potrzebna mi wieczna księga porad. Ręce mi się pocą, kolana mi się uginają. Wyobrażam sobie, gdybym był drewnianą kukiełką, z tej giętkości kolan wszystkie śruby by wyleciały. Kim jesteś - głos doradcy - mężczyzną czy chłoptasiem, który sika ze strachu w majty. Mężczyzną - mrówie. Mam przecież, te włosy na klacie. Co ja mówię - mam wszędzie włosy tam gdzie powinny być. No to na co czekasz? Myślisz, że list z priorytetem wysyła dla Ciebie? Ba! Może sama Ci go przyniesie. A ty sobie tu usiądź, sącz kolejne piwko i obserwuj jak podchodzą do niej mutanty, zażywający tablety na zanik włosów na czaszce i swoim wzrokiem już marzą o tym aby zostać zaproszonym do jej komnaty. Tak, tak zrobię. Usiądę i będę obserwował. A co mi tam. Może to nie jest "ta". Ona i tak jest zbyt piękna dla mnie. A co tam. Samotnym też można być. Jezu, rzygać się chce od twego ględzenia. Pierniczysz jak popieprzony. Ja wiedziałem, że jak wybiorę ciebie, to będzie wiele roboty, że do emerytury za pewnie nie dożyje, ale to ględzenie już mi otworem wychodzi - gdybym je miał oczywiście.Chłopie - zrobisz tak. Podejdziesz do DJa i zamówisz jakąś wolną piosenkę. Ale co ona może lubić? - pytam. Nie ważne co lubi. Zamów piosenkę wolną - wtedy zaprosisz ją do tańca i wtedy będziesz mógł ją poznać bliżej. Ty ją, ona Ciebie. Taniec jest najlepszym sposobem, aby poderwać kogoś. Zabieraj się i złóż zamówienie. Idę w kierunku Dj-a. Oczywiście idąc, myślę o niej i obserwuję ją. Może tak "przypadkowo" na mnie spojrzy. Nasze spojrzenia się spotkają. Wtedy włączy się we mnie NITRO i będę szybszy niż cisza, niż opadająca kropla deszczu z nieba, szybszy niż ci obleśni wojownicy, którzy ją atakują ze wszystkich stron. Wtedy weżnę swój miecz i przepędzę ich gdzie pieprz rośnie. A ona rzuci białą chustę i będę szybszy niż ta chusta opadająca ku ziemi. Głośno. Muzyka bębni ze wszystkich stron. Podchodzę do mojego "druha" który pomoże zdobyć moją lubą. Ale ludu. Wielka kupa zamawiających. Żaden WC by tyle nie pomieścił. Jak ja mam tam wskoczyć? Jak przecisnąć? Krzyczę do niego - ale muzyka zagłusza mój krzyk. Jeszcze raz, jeszcze raz... to bezsensu. Oglądam się do tyłu - jeden z mutantów już ją obejmuje. Cholera. Mało czasu. Boję się obejrzeć do tyłu jeszcze raz. A co jak oni się całują? Nie mogę pozwolić. Nie patrzę. Wskakuję w tą kupę łajna, kanibali songów, wiecznie głodnych zamówień. Spoceni, oślizgli, zachowujący się jak węże kopulujący. Ale po dłuższej chwili, już mokry od dotyku tych ciał, docisnąłem się. Zbliżam się do niego, zamawiam piosenkę, która ma być biletem do niej. On mi tylko pokazuje kciuk "OK" żując przy tym gumę, nie wiadomo ile już przeżutą. Przez małą chwilkę, zamienił się w obraz krowy, przeżuwający trawę, potem tą trawę wydala jamą gębową, i ponownie przeżuwanie. Ale ta krowa - dała mi bilet na pociąg, prawdopodobnie pośpieszny, więc szybko się odwracam i idę szybko na swoje miejsce. Nie patrząc czy oni się całują. Wolę nie wiedzieć. No chłopie. Już jesteś blisko. Jeszcze chwilka. Taa - mówię. Ale było źle. Im bliżej do zrealizowania mojego zamówienia, nogi podskakują jak opętane. Dłońie odrywają od butelki etykietę. Zawsze to robię, gdy się denerwuję. Albo gdy myślę o czymś intensywnie, i tak dochodząc do wniosku potem, że do niczego nie doszedłem. Do żadnej odpowiedzi. Czasami robaczek się odezwie. Radą rzuci. Ale zawsze są obawy, że i on jest mylącym się. Robaczek przecież umysłu wielkiego nie ma. Ale dzisiaj mam tylko jego. W głośniku głos Dj - a. Zamówienie piosenki właśnie zostaje zrealizowane. Pociąg podjechał pod peron. Konduktor wyszedł z pociągu, krzycząc - prooooszę wsiadać!. Czas na mnie. Wstaję, sięgam po butelkę i wypijam ostatnie łyki. Gdybym nie wypił, istniała by możliwość, że ktoś dla żartu wrzucił by jakiś narkotyk. Ale by miał ubaw. A ja - tygodniowe odtrucie na łożu szpitalnym. Więc opróżniam butelczynę do cna, poprawiam się, chucham na dłoń aby przekonać się czy czasami z buzi brzydko mi nie pachnie. Przecież i tak z twej gęby alkohol się parą wydobywa - mówi. Ale nie wystarczy spróbować, nie? - odpowiadam z irytacją. Najważniejsza pierwsza noga. Jak pójdzie do przodu, pójdzie i druga. Długo coś ci idzie. Ano może ja już nie potrafię chodzić. Kaleką jestem. Jestem kaleką. Gównem jesteś a nie kaleką - krzyczy do mnie. Weź się w garść, bo piosenka nie ma dwudziestu czterech lat. Gdybym miał możliwość, to bym ci kopa zasadził abyś wreszcie się ruszył z miejsca. Patrzę na nią. Puszczona moja piosenka, moje zamówienie, a tam mrowisko w okół niej. Biją się, walczą zaciekle, z boku ktoś licytuje. Cooo? Nie dam się. Moje zamówienie. Dla mnie taniec się należy. Nie wam. Ta determinacja, była tylko kropką nad "i" aby noga się ruszyła z miejsca. Za nią druga jej kochanka. Za wolno chłopie. Coraz szybciej idę w jej kierunku. Jestem blisko. Mrowisko coraz większe. A ja pędzę ku peronowi, gdzie czeka na mnie pociąg. Jestem już kilka metrów od niej. Już jestem... wyciągam dłoń ku niej. Spojrzała na mnie. Mój bieg, stał się wolniejszy. Pędziłem coraz wolniej. Skrzydła mi tym spojrzeniem odebrano. Odwrót. Zamykam oczy, i widzę tylko porażkę. To już koniec. Jesteś chłopie beznadziejny. Miałeś taką okazję, a ty ją zmarnowałeś. Dupa z ciebie a nie facet. Gdybym miał możliwość to bym się od ciebie wyprowadził. Znalazł bym kogoś gdzie jest siebie godzien. Dupa dupa dupa dupa z ciebie i tyle. Jego słowa do mnie nie docierały. Były nieme. Nie miały żadnej wartości, odbijały się o mnie jak piłki pingpongowe o ścianę. Zbyt daleko byłem myślami, aby czuć ich uderzenie. Pytam się - co zrobiłem źle? Odpowiada cisza ciszą. Gwizdek konduktora rozległ się w tle - oooodjeżdżamyyy!!! - słyszę. Ona wsiada z kimś z mrowiska, a ja tylko siedzę i macham białą chustą. Podchodzę do baru, zamawiam jedno, bo zastanowieniu się, doszedłem do wniosku, że zamówię pięć. Rzuciłem kasą, reszty nie trzeba powiedziałem. Czułem się jak zawiedziony amerykaniec. Odwróciłem się. I z wrażenia puściłem wszystkie butelki.
Więcej
Komentarze
Mammawombwomb : Eeeeeh. To inna bajka. Tym razem sie nie wypowiadam (bo i tak na ogol mi to nie wy...
Stary_Zgred : Heh - niedoprecyzowanie pierwszego posta mi się kłania - powinnam była z...
cross-bow : gdy bardzo kochany chlop zrani, to ona moze po czesci z zemsty / po czesci z potrz...