Ohlsson
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Swym brzmieniem twierdzą, że niepotrzebnie się budziłem

dark ambient, drone, black metal, trwoga, depressive black ambient,

Płyta w kolorach czerwieni, opisuje stan przejścia, gdzie artysta chciał pokazać nam stan na chwilę przed śmiercią. Gdzie może człowiek boi się piekła, gdzie może myśli o całym swoim życiu, a raczej o umieraniu. Cała muzyka została skomponowana przez artystę o pseudonimie Kashnum. Jest warta uwagi bo jego Dark Ambient, pokazuję światową klasę grania, gdzie bardzo często kompozycje buduje się ciszą. Oznacza to, że nie usłyszymy tu ciętych samplowych melodyjek. Lecz mocne grane na syntezatorach pasaże. Często nie można poznać gdzie kończy się pierwszy a zaczyna kolejny. Gdzie dźwięk kreuje i subtelnie zaprasza do wygenerowanych światów sonicznych. Jest to bardzo cienka linia i balansowanie na krawędzi.

Jestem teraz finalnie napełniony. Moja sfera duchowych wartości i to co czuję zamyka się w słowie Trwoga.

Przede mną blisko 40 minutowy album Dark Ambientowego projektu z polski, który opowiada o stanie Hadefobii. Ten projekt to właśnie Trwoga. Jest to intensywny strach, lub przerażenie. Obawa przed czymś co może się właśnie wydarzyć. Płyta ta rozpoczyna się intensywnym, ogłuszającym, trwającym dźwiękiem, gdzie zostajemy poinstruowani co nas czeka i jak mamy dalej się zachować.

Wiem, że wspomnienia z przeszłości będą towarzyszyły mi już zawsze. Każdy aspekt mojego życia nie będzie zapomniany. Gdy dronowe partie rozbrzmiewają w mojej głowie, zaczynam układać swobodnie płynącą myśl. Oznacza to, że nawet doświadczenie śmierci moich bliskich jest już teraz, natychmiast dostępne. Bez pytania, gotowe, pod ręką. Czuje się teraz jak 27 lat temu, kiedy odszedł mój tata. Nie będę opisywał szczegółów. Lecz tamten dzień jest zawsze jest on nawet dzisiaj. Będzie też jutro.

Trwająca Hipermnezja, stopniowo się wycisza, przerywa i chwilowo ustaje, lecz nigdy nie mija całkiem. Mocne, pełne basu spojrzenie nakazuje być mocno wtajemniczonym. Tak naprawdę mój mózg, nie odbiera żadnych bodźców i muzyka płynąca z odtwarzanego albumu nie pochodzi z płyty. Z pięknego czerwonego nośnika. To raczej uschnięte serce generuje ten dźwięk. Potężna żałoba sprawia, że każdego dnia wstaję na nowo. Od nowa znów przepięknie martwy. Każdy żałobny świt oszukuje mnie i kusi. Ta muzyka zdaje się w tym momencie przeraźliwie dzwonić. Czarne industrialne gongi próbują nadawać jakiś rytm. Jaki? Sam pytam siebie. Pełno pordzewiałego żelastwa, krzyczy i wyrywa się, jak gdyby chciało mnie ranić. Te metalowe pasaże rozbrzmiewają przez cały Żałobny Świt. Swym brzmieniem twierdzą, że niepotrzebnie się budziłem… Ja wiem, że w zasadzie nie mam celu. Ich straszliwe podszepty, zdają się podważać sens mojej egzystencji. Te metalowe dźwięki jak demony, czasami śmieją się ze mnie. Przez ponad 9 minut, znów źle myślę o sobie.

Teraz gdy już wszystko wiem, zaczynam zadawać więcej pytań. Teraz gdy znam odpowiedzi na wszystkie pytania, zaczynam od nowa nic nie wiedzieć. Jestem martw. Mój świat to teraz kraina pełna paradoksów, gdzie wolność i niewola są tym samym stanem. Gdy wyje ten mroczny ambientowy dźwięk 4 utworu, na myśl przychodzi mi czarna otucha. Dobrze nie dało się więc, teraz wibrujący dźwięk ogromnej ciemnej maszyny, zasłania mi całe niebo. Ten dźwięk przeistacza rzeczywistość w czarną i zimną materie. A materia ta pochodzi z nie z tego świata.

Płyta w kolorach czerwieni, opisuje stan przejścia, gdzie artysta chciał pokazać nam stan na chwilę przed śmiercią. Gdzie może człowiek boi się piekła, gdzie może myśli o całym swoim życiu, a raczej o umieraniu. Cała muzyka została skomponowana przez artystę o pseudonimie Kashnum. Jest warta uwagi bo jego Dark Ambient, pokazuję światową klasę grania, gdzie bardzo często kompozycje buduje się ciszą. Oznacza to, że nie usłyszymy tu ciętych samplowych melodyjek. Lecz mocne grane na syntezatorach pasaże. Często nie można poznać gdzie kończy się pierwszy a zaczyna kolejny. Gdzie dźwięk kreuje i subtelnie zaprasza do wygenerowanych światów sonicznych. Jest to bardzo cienka linia i balansowanie na krawędzi.

Hadefobia – strach przed piekłem. A może strach przed inną rzeczywistością. Może to obawa i nie gotowość na inny świat i nieziemską rzeczywistość. Może gdy umieranie trwało całe życie. Teraz jest to wybawienie. Teraz wreszcie życie.

Tracklista:

1. Hipermnezja (Hypermnesia) 15:31
2. Mors biologica cerebri 00:10
3. Żałobny świt (Mournful Dawn) 09:12
4. Będąc martwym (Being Dead) 08:34   
5. Hadefobia (Hadephobia) 06:15

Wydawca: Depressive Black Ambient

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły