Wracać wciąż do domu Le Guin
Ohlsson
Recenzje :

Kobong - Chmury Nie Było

Kobong, Chmury Nie Było, avantgarde, experimental, hardcore
Teraz już tak się nie gra. Kobong to wielce zapomniany zespół, który w latach 90-tych tworzył muzykę, która śmiało wyprzedzała swoje czasy i przetrwała jedynie dzięki tym, którzy tę muzykę rozumieli. "Chmury Nie Było" to drugi, ostatni i chyba najbardziej znany album tej formacji, którą można spokojnie nazwać polskim Mr. Bungle.

W przeciwieństwie do Mr. Bungle, Kobong nie gra awangardy. Krążek przynosi nam 16 utworów, z których każdy w zasadzie jest eksperymentem i próbą eksploracji i łączenia stylów teoretycznie sprzecznych ze sobą. Ciężko jest więc jednoznacznie sprecyzować jaką muzykę tutaj mamy, gdyż rock progresywny ściera się tu z muzyką improwizacyjną, a mnóstwo matematycznych rozwiązań śmiało nawiązuje do twórczości Meshuggah bądź też jest podwaliną pod mathcore w stylu The Dillinger Escape Plan czy też nawet sludge w stylu mocniejszych płyt Neurosis. Wszystkie te nurty swobodnie się przenikają nie tworząc w jakikolwiek sposób chaotycznej struktury - wszystko jest tu przejrzyste i nawet bardziej ekstremalne fragmenty są zagrane w sposób, w który przeciętny słuchacz mógłby to przyswoić. Wokale stanowią dla tych dźwięków jedynie dodatek - może i mamy tu pewne wzorowanie się na ekspresji wokalnej Mike'a Pattona, ale barwą głosu  bliżej tu do Steve Von Tilla z Neurosis.

Zadaję sobie jednak jedno pytanie. Dokąd zmierza ta wielce eksperymentalna muzyka? Ogrom pomysłów, muzyka nad którą raczej się kontempluje niż macha czupryną, dźwięki, które raczej w niewielkim stopniu oddziałują na emocja, a raczej na wyobraźnie, muzyczny surrealizm. Nie potrafić zrozumieć co ta muzyka ma wyrażać. Może odkryje to przy kolejnych odsłuchach. "Chmury nie Było" to nie jest płyta dla każdego. Powiedziałbym nawet, że jest to krążek dla dość wąskiego grona słuchaczy. Mimo to sądzę, że każdy powinien go chociaż posłuchać, aby przekonać się, że i w Polsce były zespoły, które łamały bariery.

Tracklista:

01. Lust
02. The Cloud Is Gone
03. Miara
04. FX
05. Przeciwko
06. Ja
07. Nothing More Happens Than Has To Happen
08. Impro
09. Uroboro
10. Nędza
11. Banjo
12. Rwanda
13. Przeciwko
14. Prbda
15. The Faithful
16. I'll Wallow

Wydawca: Metal Mind Productions (1997)

Komentarze
Harlequin : Nom, jak dla mnie Wojtuś Szymański to najlepszy polski metalowy perkusist...
horseman : Pierwszy album Kobonga jest dla mnie jedną z najlepszych płyt jakie słys...
Ignor : Nie da się ukryć lat 90' miały niewątpliwy urok :) nie chodziło , aż t...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły