Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Felietony :

Batushka. Nowy album. Pięć nowych Batiuszek. Dlaczego Dalej?

batushka, black metal, dark ambient, rock, split up

Jeśli sprzedajesz albumy na allegro, dodaj w tytule aukcji słowo Batushka, masz zagwarantowane 10 razy więcej wejść na twoją aukcje. Jeżeli już tkwimy w gównie, dlaczego nie. Zrobiło się takie niewygodne lecz popularne słówko, jak niegdyś zakazany już Burzum. Jest pytanie. Skoro Black Metal robiony jest szybko i „na zamówienie”, gdzie wiec pozostaje tradycja, uczciwość, lojalność i prawda?

HAIL!

Mamy do czynienia z niezwykłym i osobliwym zjawiskiem. Podczas trwającego konfliktu muzyków tworzących ekstremalny metal. Chodzi mi dokładnie o liderów polskiej Black Metalowej grupy Batushka. Był rok 2015, na polskim rynku muzycznym pojawił się znikąd enigmatyczny projekt łączący ciężkie granie z liturgią starocerkiewną. Nikt nie spodziewał się, że polski black metal może jeszcze zaskakiwać. Może o kolejny stopień podwyższyć poziom. Album był objawieniem, szybko stał się wśród słuchaczy „święty”

Historia potoczyła się według dobrze znanego schematu. Jak to często bywa w grupach odnoszących sukces. Nastąpił rozłam. Gdy nie wiadomo o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze. Nie drobne, ale naprawdę gruby „pinionc”. Po wyrokach, oświadczeniach, przemowach, dostaliśmy w efekcie tego dwie Batiuszki. Jedna z nich może używać tylko nazwy polskiej, druga tylko cyrylicą itp.

Szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Gdy kupuję muzykę jako towar, oczekuję jakości. Dobrego grania, mocnego pierdolnięcia. Wszystkie inne te „bajery” formalne, zakrawają na zepsuty celebrycki świat. Jeśli w ogóle mówimy o czymś takim jak true. To, żeby zachować honor, jeden i drugi frontman powinni strzelić sobie w łeb, stając się w ten sposób kultowymi wokalistami. Batushka true, zostawia po sobie jeden album. Fani zabijają się o nośniki na jakich został wydany. Czyli kaseta, winyl, cd.

Tak się nie stało, muzycy więc konsekwentnie tworzą dwie Batiuszki. Sprawa stała się tak śmierdząca, że mam pewne obawy czy ja w tym artykule mogę używać tej nazwy. Nie będzie tu recenzji nowych Batushek. Sprawa jest o tyle ciekawa, że mamy obecnie 5 Batushek. Nie wiem czy jest to sztuka mega trolingu, lecz takie albumy krążą w sieci. Nie mają one jednak nic wspólnego z prawdziwymi Batiuszkami. Powstało tu niezwykłe zjawisko. Gdzie Black Metal jest produkowany „taśmowo”. Muzyka z fabryki. Kolejni muzycy chcą zaprezentować swoją twórczość, wykorzystując bardzo popularną dziś nazwę.

Jaka jest przyszłość w ogóle muzyki metalowej. Skoro już wszystkie patenty i motywy zostały wykorzystane. Co nas może jeszcze zaskoczyć? Czy w ogóle chcemy być jeszcze zaskakiwani? Może wystarczy to co już mamy do tej pory. Może czas wrócić do korzeni, i słuchać starych albumów Darkthrone. Czy pogwałcenie muzycznych zasad, może być zapomniane? Czy da się odczarować mistycyzm powstawania nowych albumów lubianego zespołu?

Jestem, jeżeli chodzi o słuchanie muzyki bardzo wrażliwy. Osobiście dotykają mnie takie trudne, niepotrzebne sytuacje. Powiem wprost: zraziłem się do black metalu, i niepotrzebnych albumów robionych „dla jaj”. Muszę powrócić, i nieco odświeżyć temat, zamykając się we własnych projektach.  

Ave, salus infirmorum, miserere nobis!

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły