Wracać wciąż do domu Le Guin
Paradoks
Recenzje :

Antikythera - Blackness Number One

depressive black ambient, black metal, dark ambient, industrial, Antikythera, Blackness Number One

Antikythera to pochodząca z Włoch, tajemnicza grupa, nieujawniająca kto dokładnie wchodzi w jej skład. Właściwie to nie mam żadnych informacji oprócz płyty w ręku. Wyszukiwarki milczą i youtube tak samo. Zacznijmy więc eksploracje muzyki. Zespół tworzy ciekawą mieszankę ambientu, black metalu oraz muzyki Industrialnej. Wybitnie polecane dla fanów X-NAVI:ET, Hati, Technosis, Job Karma, ZE’V.

Religijne odniesienia i specyficzne nazewnictwo utworów. Przed wami projekt Antikythera z debiutanckim albumem „Blackness Number One”. 

Zaczyna coś pracować, coś już się dzieje. Wyimaginowane maszyny zaczynają się ruszać. Nasmarowane tłoki dronują powietrze wytwarzając dobro, które delikatnie aplikujemy w postaci małych białych tabletek. Jest to faktycznie nadejście, ktoś lub coś jest pośród nas obecne. Zaczynasz i od razu wyczuwasz, że nie jesteś sam, bo gdzieś nietrwałe i subtelne głosy i chóry torują Ci przestrzeń. Poznajesz siebie, jakby w odbiciu lustra widzisz twarz. Na początku nie jesteś pewien czy to Twoja, lecz w miarę trwania utworu przekonujesz się o trafności swojej hipotezy.

Artyści kreują w tym utworze podniosły i poważny nastrój. Został pokazany nam stan pewnej innej świadomości. Stan, gdzie przyziemne sprawy zostają oddalone, kosztem tajemniczej i niepewnej, lecz mocnej chwili. Kończący utwór tak na prawdę się nie kończy. Wszystko niby ucichło, lecz sam nie jestem pewien bo w następnym utworze wszystko otrzymujemy jakby ponownie. Tym razem jako koncentrat.

Coś teraz we mnie pękło. Maszyny nadal nie zepsute. Pojawiają się już mocne chóry, coś jakby chorały mnichów i delikatne kobiece śpiewy. Maszy nadal warczą i wyniszczają. Ktoś coś do mnie mówi, lecz nie poznaję tych głosów. Podobno są to moi bliscy. Albo czyiś bliscy, na pewno. Jest to krótszy utwór niż poprzedni. Wszystko tworzy jakby takie black metalowe ściany. Gdzie gitary tworzą mocne, zatracone riffy. Nie słuchać żadnej melodii z pośród harshowych przestrzeni. Jedynie te delikatne kobiece wokale. Melodyjne śpiewy.

Ostatni długi nie męczy nas czymś nieustannie pracującym, bo jest to kantyk. Jest on najbardziej „metalowy”, jednak czujemy tu emocjonalny spokój. Krzyki i płacz pozwalają nam się oczyścić. Zredukować napięcie i wyzbyć się negatywnych emocji. Kobieta coś chce i ma pretensje do mnie. Wiem jednak, że już nie wydarzy się nic złego. Jestem tym perkusyjnym rytmem dziwnie usatysfakcjonowany. Połamana perkusja, do tych podniosłych dźwięków.

Noisowe ściany, śpiewy klasztorne, narastające tempo. To wszystko zaprowadza nowy wymiar oczyszczenia. Katharsis jest znaczące i bas, który mocno uderza.

Tracklista:

1. The Arrival
2. Epitome Incoherentia
3. KA_NTY_KA

tt: 53:17

wydawca: depressiveblackambient.pl (2019)

 

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły