Pąsowa Wróżka ma pergaminową skórę. Jest boginką nietykalności. Czego tu żałować.
Tak bardzo może być wściekła Pąsowa Wróżka. Posiadł ją jakoś. Jakoś musiał. Dokładnie, ładnie i poprawnie. Jeden, drugi, trzeci. Wtedy wezbrało w niej morze po brzegi. Hardkor, hardkor. Taki jak zawsze, nic ponad normę.
Pąsowa Wróżka ma brudne rączki i brudną dupkę. Nie żałuje swoich
złych czynów. Nikt nie żałuje tych zderzeń z nią, bo i czego żałować to
tylko pieprze, sole i maliny. Jej wyraźne kształty, węże wokół kostek,
tak te kusiciele nieskończone. I w końcu kult umarłych całusów,
spłukiwanych doszczętnie, z odrazą.
Kleszcze Cudowności z miłości czy nie z miłości,
wgryzają się do skóry. Pąsowa Wróżka zrzuca korony, gubi czułe słowa.
Wszytkie Wenus z Milo i Panny z Awinionu minion metrów pod ziemią i na
ustach każdego z dzwoneczkiem przy szyi . Ten z dzwoneczkiem, to zna
się na rzeczy. Wierzy IM. Sprawia, że czystość jest czysta a głód
strasznie głodny.
Pąsowa Wróżka zmywa farbę z brzucha. Chce stać się normalną dziewczyną albo zwyczajną kobietą.
Tak bardzo może być wściekła Pąsowa Wróżka, tak
bardzo, że aż jej szkoda. I łza kręci się w oku. Nie wszystkim jest
dane to co dane jest niektórym. Pąsowa Wróżka to wie, może dzięki temu
spadnie z piedestału. A jeśli nie, to należy jej się litość ta
najbardziej rozdzierająca, bo przecież nikt nie chciałby się z nią
zamienić.
Wysłany przez: nida
Zaakceptowane przez: astarot Wysłano: