Po odpaleniu płyty po raz pierwszy stuliłem się gdzieś w kącie pokoju obawiając się, że ściana dźwięku jaka zaraz wypłynie z głośników rozsadzi mi bębenki i sprawi, iż nawet standardowe przejście klatką schodową bez światła będzie zadaniem niewykonalnym. Po kilku taktach, w trakcie których nie pojawiły się żadne blasty ani wyziewy w stylu Marduk czy Dark Funeral, a jedynie bas i klawiszowe tło, trochę bardziej ośmielony, wygramoliłem się z bezpiecznej pozycji by sprawdzić, czy to co dociera do moich uszu to aby na pewno regularny utwór, a nie tylko intro mające zmylić moją czujność. Okazało się, że jest to jak najbardziej regularny utwór, który może nie jest specjalnie reprezentatywny dla całej płyty, ale też z pewnością nie jest jakąś świecą dymną.
Oceniając całokształt muzyki zawartej na „
IV Ruin” trzeba jednoznacznie stwierdzić, iż jest to niewątpliwie granie bardzo zróżnicowane. Muzycy
Svartkraft zerwali praktycznie wszelkie więzy ograniczające ich stylistycznie i postanowili nagrać płytę, która łączyłaby wszystko to, co najlepszy w muzyce
rockowej i
metalu (ze szczególnym naciskiem na
black i
doom). Tak więc mamy tu sporo grania, które nawiązuje do klasyków muzyki
rockowej takich jak The Cure (gitary w „Ruin”) czy chociażby Alice In Chains („Song For The Damned”) oraz sporo klawiszy, które momentami wyraźnie nawiązują do
rockowej sceny lat 70-tych. Z drugiej strony cały czas nad „
IV Ruin” unosi się mroczny, stęchły klimat charakterystyczny dla
doom czy
black metalu.
Podkreślić należy, iż muzycy
Svartkraft świetnie wyważyli proporcje składowych swojej muzyki, dzięki czemu poszczególne kompozycje są mocno wyraziste i już po kilku przesłuchaniach nie ma problemu z rozróżnieniem poszczególnych utworów.
Opisując muzyczną zawartość „
IV Ruin” nie można nie wspomnieć o różnorodności partii wokalnych pojawiających się na niniejszym albumie. Jest tu sporo epickich, czystych partii wokalnych („The Plague Ship” oraz „Pale Procession”), które dodają muzyce
Svartkraft klimatu i świetnie kontrastują z tymi bardziej
blackowymi wyziewami. Niestety z uwagi na oszczędność informacji zawartych w booklecie płyty nie wiem kto za nie odpowiada, ale jeżeli jest to jedna osoba to chylę czoła.
„
IV Ruin” nie zawiera muzyki, której można przykleić określoną łatkę gatunkową.
Svartkraft balansuje gdzieś pomiędzy
rockiem, a
metalem i robi to z taką klasą, że płytka już drugi tydzień praktycznie nie opuszcza mojego odtwarzacza. W związku z powyższym w pełni zasłużenie wystawiam poniższą notę.
Ocena: 8,5/10
Tracklista:
01. The Plague Ship
02. Bearer of Glorious Dreams
03. The Serpent Sun
04. Song For The Damned
05. Ruin
06. Death’s Relase
07. My Darkness
08. Pale Procession
Wydawca: Alles Stenar (2010)