Nie zostało już wiele z czasów gdy panował tam porządek dyktowany z
góry przez przyrodę, któremu nikt nie śmiał się sprzeciwić. Wielu
zniszczeń przysporzyły nieustające do dziesiątego oktu wojny wywołane
zbudzeniem się drugiego słońca. Ono zwiastowało zagładę wschodniego
państwa – Mardei oraz spadek znaczenia dwóch innych krain – Yrbidy i
Cers. Rzeźbiarz, który stworzył to dzieło mógł jedynie kierować się
własną wyobraźnią, gdyż po licznych wojnach nie zostało nic z dawnych
podań, jednakże obrazy te były tak rzeczywiste, że przenosiły nas w
czasy, gdy świat był jeszcze młodszy i bogatszy w piękno, zaś uboższy w
doświadczenia, które tak ogromnie go zmieniły. Naprzeciwko wrót
wejściowych znajdowała się fontanna – wyrzeźbione w skale drzewo
przypominające klon. Z jego pokrytych zielonym naroślem, rozłożystych
gałęzi spływała woda grając refleksami w promieniach słońca wpadających
przez ogromne okiennice. Na brzegu basenu otaczającego fontannę
siedziała dziewicza postać. Cała jej uwaga skupiona była na liście,
który czytała tak zachłannie, jakby wręcz żyła jego treścią. Jej
kruczo-czarne proste włosy opadały na ramiona tworząc nieokiełznaną
falę. Jej blada cera nie była zwyczajna w tych stronach, zaś ciemna
oprawa oczu podkreślała niespotykaną w Lorth egzotyczną wręcz urodę.
Oczy zasłonięte ciemnym wachlarzem brwi śledziły treść listu linijka po
linijce, zaś usta uśmiechały się, jednak nie słodko i niewinnie jak
uśmiecha się dziecko, lecz przebiegle i chytrze. (Więcej)