Kto interesował się wcześniej owa kapelą z pewnością
wyczekiwał tego wydawnictwa od długiego czasu. Zespół Necrite nareszcie pokusił
się o pełnometrażowy, długogrający album, który miał ukoić niezaspokojone dusze, głodne mrocznej i ciemnej muzyki. W
moim osobistym odczuciu udało im się to niemal doskonale. Zadanie zostało odrobione
a album zbiera bardzo dobre opinie w metalowym światku, co chłopaków z piekła
rodem może tylko cieszyć. (Więcej)
Wysłany przez: Dreamen
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Swego czasu Katarzyna Nosowska zapytana przez jednego z dziennikarzy jakiej muzyki nie lubi odpowiedziała przekornie, że lubi muzykę w której nie ma zbędnych dźwięków. Nie wiem czy gatunek "uprawiany" przez Tides From Nebula mieści się w rejonach obecnych zainteresowań muzycznych Pani Katarzyny, ale "brak zbędnych dźwięków" świetnie charakteryzuje to co muzycznie dzieje się na recenzowanym albumie. (Więcej)
Wysłany przez: oki
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Ta płyta nie powinna była wpadać w moje ręce. Echoes Of Yul tworzy bowiem muzykę, której nigdy nie potrafiłem zrozumieć, ani nawet poczuć - drone metal ze sporą ilością ambientu. Zapewne fani Neurosis czy Pelican już zacierają ręce, ale śpieszę uprzedzić, że nie będą mieli łatwiej przeprawy z debiutanckim albumem Opolan. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Ten francuski
debiutant zrobił na mnie bardzo mocne wrażenie. Właściwie od
pierwszego zetknięcia stałem się ich fanem. Porwał mnie ładunek
emocji, który obecny jest na płycie. Przede wszystkim jest tu
melancholia, chłód, depresja. Myślę, że można przylepić łatkę
atmosferycznego metalu, choć to niewiele mówiący slogan. (Więcej)
Wysłany przez: travis_bickle
Zaakceptowane przez: Harlequin
Wysłano:
30 czerwca nakładem We Are All Pacinos Records, ukazał się debiut drone metalowego Echoes Of Yul. Na ponad 70 minutowym krążku Opolan, zatytułowanym po prostu "Echoes Of Yul", znaleźć można miksturę garażowych sludge riffów i zawiesistej atmosfery soundtracków w klimacie "noir" - hałas wzbogacony samplami oraz baterią instrumentów akustycznych. Płyta zawiera 12 kompozycji. (Więcej)
Wysłany przez: Harlequin
Zaakceptowane przez: cross-bow
Wysłano:
Aidan Baker i Leah Buckareff z kanadyjskiego Nadja do swej sześcioletniej działalności dopisali właśnie kolejny rozdział - album "When I See The Sun Always Shines On TV". Krążek ilustrujący eklektyczne korzenie ambientowo/eksperymentalnego duetu wypełni osiem ponurych, powolnych i "zapiaszczonych" coverów ulubionych artystów i inspiratorów Bakera i Buckareff - Swans, Slayer, The Cure, A-ha czy My Bloody Valentine. Na oficjalnej stronie zespołu pobrać można darmową interpretację "Dead Skin Mask" bogów thrash metalu - Slayer (link w rozszerzeniu). (Więcej)
Wysłany przez: verdammt
Zaakceptowane przez: Harlequin
Wysłano:
Boris - japoński zespół znany tego, że na każdym albumie zmienia gatunek muzyczny. Dotychczas zespół grał stoner metal, psychodeliczny rock, drone doom, sludge metal, noise, ambient oraz tradycyjny rock. Nazwa zespołu wzięła się od utworu "Boris" grupy The Melvins (z albumu "Bullhead"). (Więcej)
Wysłany przez: minawi
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Poprzednia Następna