Na rynku wydawniczym pojawiła się ostatnio nowa powieść Anny Borkowskiej, historyk, tłumaczki, autorki ponad dwudziestu książek, w tym utworów dla dzieci i literatury fantastycznej. "Szantopierz i archanioł" to lekka i urocza powieść fantasy, w którą zostały wplecione elementy realistyczne. Już sam tytuł wskazuje, że mamy do czynienia z nieprzeciętnymi i oryginalnymi bohaterami, którzy wzbudzą zainteresowanie zarówno u starszej młodzieży, jak i dorosłych. W książce nie zabrakło oszczędnych ilustracji, które wspaniale i ciekawie oddają klimat powieści. (Więcej)
Wysłany przez: Teufel
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Po wampirach przychodzi teraz czas na Anioły. „Nefilim” to pierwsza część cyklu „Upadli” Thomasa E. Sniegoskiego. W centrum historii jest Aaron Corbet, osierocony chłopak wychowujący się u rodziców zastępczych, Toma i Lori Stanley. Życie Aarona toczy się zupełnie zwyczajnym torem – dom, szkoła, marzenia o studiach i karierze. Do tego od niedawna piękna dziewczyna, do której wcześniej nie miał nawet śmiałości się zbliżyć, zaczyna odwzajemniać jego zaloty. W przeddzień swoich osiemnastych urodzin Aaron doznaje wizji, w której zostaje mu ujawnione, iż należy do rasy Nefilimów – upadłych będących potomstwem aniołów i śmiertelnych kobiet. (Więcej)
Wysłany przez: amorphous
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
"Bo mnie tu nie ma cień, wiatr, szelest no i cisza.
Gdy został pył, brud, syf Tańczącego na Zgliszczach.
I was tu nie ma noc wciąż rozrywa poranek,
Gdy odszedł król, nicość, szczęście, rozczarowanie.
Ty tu nie przyjdziesz ból, zaraza, zgnilizna,
I nawet śmierć, życie, nic boją się do was przyznać. " (Więcej)
Wysłany przez: Lorelay
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Wysłany przez: ketzer
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:
Bydgoski band 666 Aniołów, coverujący nagrania amerykańskiego zespołu The Misfits, wydał właśnie płytę łączącą muzykę tej horrorpunkowej grupy z polskimi tekstami. Krążek noszący nazwę "Czarcilok" jest połączeniem punkowej energii z atmosferą horroru klasy B. Już można odsłuchać dwóch nowych utworów oraz wiązanki wybranych motywów z całej płyty na profilu MySpace zespołu 666 Aniołów. (Więcej)
Wysłany przez: Nenar
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
Wysłany przez: Narea
Zaakceptowane przez: amorphous
Wysłano:
(Więcej)
Wysłany przez: Margot
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Niebo było zupełnie bez wyrazu. Biało-szarawe, szaro-bure? Tak okropnie nijakie, że czuł się paskudnie. Szedł wolno opatulony szczelnie czarnym szalem. Ręce wepchnął głęboko do kieszeni. Białe płatki śniegu tańczące w powietrzu spadały na kruczoczarne włosy, to rozpływały się opadając na ciepłe policzki lub nikły w kłębach wydychanej przez chłopaka pary. Szedł brnąc w zaspach śniegu:- Czyżby piaskarki dzisiaj miały wolne? Już późno a ulice wyglądają jak nartostrady. Zresztą, co ja tam wiem, przecież nigdy nie miałem tego cholerstwa na nogach…- pomyślał rozdrażniony. Gdy tak przemieszczał się ulicami Helsinek wydawał się być postacią z czarno -białych, wczesnych, hollywoodzkich filmów. Czarny płaszcz, spodnie…Chuda postać zmierzała w stronę cmentarza Temppeliaukio. To piękne zabytkowe miejsce było jego ulubionym. Zawsze się tam spotykał ze swoją dziewczyną. Dzisiaj miało stać się tak samo, dlatego przyspieszył kroku. Poślizgnął się na grudce lodu, omal nie usiadł na czterech literach. Przeklął cicho pod nosem i złapał równowagę. Podszedł do furtki, chwycił za klamkę, brama zgrzytnęła, ale wpuściła do środka niezwykłego gościa. Chłopak starym zwyczajem zrobił najpierw rundkę wokół najciekawszych jego zdaniem grobów i pogrążył się w rozmyślaniach. Zawsze lepiej się czuł wśród umarłych niż żywych. Oni przynajmniej nie zadają niepotrzebnych pytań… - …takich jak: dlaczego? Jaki miał powód? Co osiągnął…Chłopak odwrócił się gwałtownie przestraszony… Nie spodziewał się nikogo w tym miejscu…Przecież przed chwilą nie było tu tej dziewczyny. Czarnowłosa kobieta, w długim skórzanym płaszczu siedziała na brzegu niewielkiego, niskiego grobu. Nie widział jej twarzy gdyż skrywała ją w rękach. - Tak…Nie pytają o nic- westchnęła. - Skąd…Czy mówiłem na głos? Bo wydawało mi się, że to pytanie powiedziałem sobie w myślach?- powiedział speszony - Zabił się…Nie poczekał aż ja nacisnę spust…Zawsze był dżentelmenem, mówił, że damy mają pierwszeństwo…Jednak tym razem to on zagrał pierwsze skrzypce… Zagrał im wszystkim na nosie…-mówiła dziewczyna nie podnosząc wzroku. Skierowała go teraz na buty chłopaka. - On nosił identyczne…- podniosła w górę spuszczoną głowę… - I ubierał się też zupełnie tak samo… - Kto się zabił? Twój chłopak? Bardzo mi przykro…Jeżeli chcesz, możemy o tym porozmawiać…Albo lepiej ty mów a ja będę słuchał. Mam czas… - Co tu dużo mówić…To wszystko go po prostu przerosło…Nie był w stanie dać sobie z nimi wszystkimi rady… Wypalił się…Na początku był taki szczęśliwy, gdy odnosili sukcesy, odnalazł się w nowych warunkach, miał nowych przyjaciół…Może to właśnie oni…Miał taką delikatną duszę…Poeta…Nie powinni byli go tak krzywdzić…Gdy tak mówiła o swoim chłopaku rodziło się w nim dziwne uczucie. Coś mu nie pasowało…Przypatrywał się dziewczynie i znów to dziwne przeczucie, że skądś ją zna, że ten chłopak, że ta sytuacja… - Wiesz, ja też chciałem kiedyś pop… - Ale Ciebie odratowano…Nie musiałeś patrzeć jak on umiera…Usłyszał w tym momencie jakby delikatne stuknięcie maleńką łyżeczką o kryształowy kieliszek…Gdzieś czytał, że taki odgłos wydają łzy aniołów. A może znajdzie na jej plecach, dokładnie na wysokości łopatek dwa ślady po skrzydłach. Zastanawiał się chłopak…- Czy widziałaś kiedyś anioła?- podniósł wzrok i spojrzał na miejsce gdzie siedziała przed chwilą dziewczyna. Z wielkim zdziwieniem zobaczył tylko ślady po jej pośladkach odciśnięte na śniegu. A więc mu się to nie przyśniło. Rozejrzał się wokoło… I zobaczył ją idącą szarooką cmentarną aleją. Wydawała się być…Zadowolona? Rozbijała nogami zaspy śniegu, goniła rękoma za śnieżynkami… - Dokąd poszła…- Usłyszał pytanie. Gdy odwrócił swój wzrok od dziewczyny zobaczył chłopaka. Był ubrany w czarny, długi skórzany płaszcz, opatulony szalikiem trzymał ręce wciśnięte głęboko w czeluście kieszeni. Czarne włosy sięgały do ucha i z wilgoci zaczęły się skręcać. - Mówisz o niej?- powiedział wskazując na drogę. - Tak. Dzięki stary, że z nią pogadałeś. Na razie. – powiedział przybysz i poklepał chłopaka po ramieniu. Poszedł w stronę oddalającej się postaci kobiety. Szybko ją dogonił i dalej szli już razem trzymając się za ręce. Chłopak patrzył za nimi. Powoli rozpływali się w powietrzu. Przez chwilę wydawało mu się nawet, że rozwinęli skrzydła i …odlecieli. Nadal dręczyło go przeczucie, że skądś ich znał. Ich twarze były niewyraźne, ale bardzo podobne do… - O Boże…Przecież ta dziewczyna to… Ebony, a chłopak…- nie dokończył gdyż usłyszał z daleka wołanie! - Edgar! Edgar! Edgar! kochanie! Długo czekałeś? Na co tak patrzysz? Czy coś się stało?- powiedziała dziewczyna zbliżająca się do chłopaka nazwanego Edgarem. Jej czarne jak heban włosy rozwiewały się na wietrze…Czarny płaszcz był szczelnie zapięty, dziewczyna obejmowała się rękoma. - Chodź kochany do mnie… - Wiesz co mi się dzisiaj przydarzyło? - Co tygrysku? - Ach właściwie to było chyba przywidzenie…- powiedziała chłopak i przytulił mocno swoją dziewczynę: „Przynajmniej ona mi teraz nie zniknie”- pomyślał.A śnieg nadal padał nieprzerwanie, a w oddali słychać było odgłosy niczym konwaliowych dzwoneczków…Ktoś, gdzieś kiedyś napisał, że tak brzmi śmiech aniołów… (Więcej)
Wysłany przez: angelwing
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:
Poprzednia Następna