W latach '90 Meyer jest już doświadczonym artystą. Etap, gdy razem z kolegami wyznaczali granice
EBMu, był już za nim, nic zatem dziwnego, że nie tylko czuł się na siłach by pociągnąć własny projekt, ale i zwyczajnie tego potrzebował. I tak oto powstaje
Cobalt 60 gdzie razem z Dominiquem Lallementem tworzą muzykę, co prawda opartą na
EBMowym rytmie, zahaczającą jednak o inne gatunki, jak chociażby
industrial metal czy
electro-industrial. Tak szeroki wachlarz możliwości, za którym kryje się struktura omawianej płyty, pozwolił obu panom na stworzenie dzieła o wiele bardziej porywczego, agresywnego, niż zwykły
EBM. Dodatkowym atutem okazała się również o wiele bardziej urozmaicona struktura utworów. Surowe beaty ubrane w
industrialne szumy, odgłosy fabrycznych syren czy wreszcie ciężki dźwięk gitar, brzmią naprawdę zachęcająco a przy tym dość nowocześnie.
Przede wszystkim jednak "
Elemental" nie podąża wciąż jednym i tym samym szlakiem. Utwory sprawiają wrażenie, zresztą całkiem słusznie, prawie wcale ze sobą niepowiązanych. W jednym miejscu na pierwszy plan wysuwa się szybki beat i hardcore'owa gitara porywając nas w świat
industrial metalu ("If I Was"). Kiedy indziej znowuż z większą dbałością artyści podchodzą do melodii, oddając pierwsze miejsce syntezatorowi, który raz ogarnia nas prawdziwie psy-trance'owym nastrojem ("Born Again"), raz przenosi w syntetyczne klimaty za sprawą chociażby "Before". Niezależnie jednak od nastroju utworu oraz jego wyrazu, zawsze mamy do czynienia, z
EBMowym rytmem, który wdzięcznie eksploduje setkami uderzeń podczas każdej z kompozycji, utrzymując wciąż taneczne tempo.
Choć zwolenników zarówno "
Elemental" jak i całego
Cobalt 60 jest tyle, co przeciwników, a może nawet mniej, to wynika to raczej z oddania, fanów macierzystej grupy Meyera - Front 242. Rozpatrując jednak ową płytę jako dzieło muzyczne, trzeba przyznać, iż zarejestrowane na niej dźwięki to kawałek dobrze wykonanej pracy. Kompozycje wspierane na
EBMowym rytmie z nutą
industrial metalu jak i
electro-industrialu, być może nie powalają jak najlepsze płyty Frontów, ale stanowią ciekawą a przy tym stojącą na wysokim poziomie odskocznię od dotychczasowej pracy Jean-Luca.
Tracklista:
01. Bye Bye
02. Sad
03. T.O.M.A.M.
04. Before
05. You Are
06. The Worried Well
07. If I Was
08. La Mort
09. In The Valley
10. Born Again
11. Little Planet
12. Poor Poor Pam
Wydawca: Facedown (1996)