Nie wypada nie wspomnieć o wokalistce Alheny, której głos jest jednym z najjaśniejszych punktów płyty. Wprawdzie Katarzyna Dziemianowicz nie dysponuje jakąś niezwykle oryginalną barwą (kłania się tu szczególnie Amy Lee), jednak do takiej muzyki, jaką gra Alhena głos Katarzyny pasuje wręcz idealnie. Ogromny plus za to, że wokalistka nie próbuje na siłę szarżować i nadmiernie udziwniać partii wokalnych. Podoba mi się także to, w jaki sposób zespół wykorzystuje elektronikę. Partie syntetyzatora, który brzmi na tym wydawnictwie trochę archaicznie (tak jak lubię), świetnie sprawdzają się w „Better”, gdzie łamią schematyczność tej kompozycji oraz w zamykającym całość „Nemesis”.
„Alhena” jako całość, mimo braku oryginalności, wypada całkiem nieźle i poza nienajlepszym brzmieniem (szczególnie perkusji) nic nie można temu wydawnictwu zarzucić. Pewien jestem, że gdyby taki debiut Alhena zaliczyła na przełomie XX i XXI wieku, to z pewnością nie mogliby się opędzić od propozycji wydawniczych, a tak pewnie (niestety) pełnoczasowy debiut znów przyjdzie im wydać własnym sumptem.
Ocena: 7/10
Tracklista:
1. Trial
2. Better
3. You Lost Me
4. Breath
5. Nemesis
Wydane własnym sumptem przez zespół (2011)