|
semi666
Bicz Posty: 3 Gleiwitz |
2011-12-19 13:07:13 Hymn O Szatanie
Ave Rzecz jasna że to nie moja twórczość...ale mi się bardzo spodobało dlatego też chcę się z wami podzielić Przekazuje wam to w dwóch wersjach w originale i w polskim przekładzie (jest trochę czytania ale naprawdę warto) Giosuè Carducci INNO A SATANA A te, de l'essere principio immenso, materia e spirito, ragione e senso mentre ne' calici il vin scintilla sì come l'anima ne la pupilla; mentre sorridono la terra e il sole e si ricambiano d'amor parole, e corre un fremito d'imene arcano da' monti e palpita fecondo il piano; a te disfrenasi il verso ardito, te invoco, o Satana, re del convito. Via l'aspersorio, prete, e il tuo metro! no, prete, Satana non torna in dietro! Vedi: la ruggine rode a Michele il brando mistico, ed il fedele spennato arcangelo cade nel vano. Ghiacciato è il fulmine A Geova in mano. Meteore pallide, pianeti spenti, piovono gli angeli da i firmamenti. Ne la materia che mai non dorme, re dei i fenomeni, re de le forme, sol vive Satana. Ei tien l'impero nel lampo tremulo d'un occhio nero, o ver che languido sfugga e resista, od acre ed umido pròvochi, insista. Brilla de' grappoli nel lieto sangue, per cui la rapida gioia non langue, che la fuggevole vita ristora, che il dolor proroga, che amor ne incora. Tu spiri, o Satana, nel verso mio, se dal sen rompemi sfidando il dio de' rei pontefici, de' re cruenti; e come fulmine scuoti le menti. A te, Agramainio, Adone, Astarte, e marmi vissero e tele e carte, quando le ioniche aure serene beò la Venere anadiomene. A te del Libano fremean le piante,, de l'alma Cipride risorto amante: a te ferveano le danze e i cori, a te i virginei candidi amori, tra le odorifere palme d'Idume, dove biancheggiano le ciprie spume. Che val se barbaro il nazareno furor de l'agapi dal rito osceno con sacra fiaccola i templi t'arse e i segni argolici a terra sparse? Te accolse profugo tra gli dèi lari la plebe memore ne i casolari. Quindi un femineo sen palpitante empiendo, fervido nume ed amante, La strega pallida d'eterna cura volgi a soccorrere l'egra natura. Tu a l'occhio immobile de l'alchimista, tu de l'indocile mago a la vista, del torpido chiostro i cancelli, riveli i fulgidi cieli novelli. A la Tebaide te ne le cose fuggendo, il monaco triste s'ascose. O dal tuo tramite alma divisa, benigno è Satana; ecco Eloisa. In van ti maceri ne l'aspro sacco: il verso ei mormora di Maro e Flacco tra la davidica nenia ed il pianto; e, forme delfiche, a te da canto, rosee ne l'orrida compagnia nera, mena Licoride, mena Glicera. Ma d'altre imagini d'età più bella talor si popola l'insonne cella. Ei, da le pagine di Livio, ardenti tribuni, consoli, turbe frementi sveglia; e fantastico d'italo orgoglio te spinge, o monaco, su 'l Campidoglio. E voi, che il rabido rogo non strusse, voci fatidiche, Wicleff ed Husse, a l'aura il vigile grido mandate: s'innova il secolo, piena è l'etate. E già già tremano mitre e corone: dal chiostro brontola la ribellione, e pugna e prèdica sotto la stola di fra' Girolamo Savonarola.. Gittò la tonaca Martin Lutero; gitta i tuoi vincoli, uman pensiero, e splendi e folgora di fiamme cinto; materia, inalzati; Satana ha vinto. Un bello e orribile mostro si sferra, corre gli oceani, corre la terra: corusco e fumido come i vulcani, i monti supera, divora i piani; sorvola i baratri; poi si nasconde per antri incogniti, per vie profonde; ed esce; e indomito di lido in lido come di turbine manda il suo grido, come di turbine l'alito spande: ei passa, o popoli, Satana il grande. passa benefico di loco in loco su l'infrenabile carro del foco. Salute, o Satana, o ribellione, o forza vindice de la ragione! Sacri a te salgano Gl'incensi e i voti! Hai vinto il Geova De i sacerdoti. HYMN DO SZATANA Ku tobie, coś jest zasadą istnienia, duch i materia rozum i czucie; kiedy w kielichach perli się wino, tak jak się dusza iskrzy w źrenicy; gdy uśmiechają się ziemia i słońce i wymieniają słowa miłości, a z gór dreszcz spływa tajemnych godów i drży radośnie płodna równina, ku tobie zrywa się strofa zuchwała: o, przyjdź Szatanie, królu biesiady! Precz mi już, księże, z kropidłem, z hymnami! O, nie, nie, księże, nie cofa się Szatan! Patrz, rdza przegryza mistyczny oręż w rękach Michała; wierny archanioł, z piór swych odarty, zapada w pustkę. I zamarł piorun w ręku Jehowy. Jak mdłe meteory, jak zgasłe planety, spadają z nieba anielskie zastępy. Wewnątrz materii, co nie zna spoczynku, jako król zjawisk, król nowych kształtów, sam żyje Szatan. On dzierży władzę w drżącym połysku czarnej źrenicy, która, gdy słabnie, wymyka się chytrze, gdy ostra i żywa, podnieca, przynagla. We krwi gron winnych skrzy się radośniej i stąd ta wartka radość nie gaśnie, co dniom ulotnym przydaje życia, odsuwa boleść, miłość ożywia. Twój duch, Szatanie, jest w strofach moich, gdy rwą się z wnętrza i szydzą z boga grzesznych papieży, królów okrutnych, ty jakby piorun wstrząsasz umysłem. Wam, Arymanie, Adonisie, Astarte, marmury żyły i płótna, i księgi, kiedy to jońską aurę pogodną uszczęśliwiała kąpiąca się Wenus. Tobie szumiały drzewa Libanu, gdy boskiej Cyprydy ożywał kochanek; ciebie sławiły tańce i chóry, ciebie panieńskie szczere miłości pośród pachnących palm Idumei i gdzie bieleją cypryjskie piany. I cóż, że dziki szał nazareński, zrodzon wśród agap o rycie bezecnym, świętą pochodnią spalił ci chramy i rozmiótł po ziemi ślad Argolidy. Ciebie wygnańca między swe lary przyjął lud wierny do chat wieśniaczych. Stąd czarownice, strażniczki wierne, ślesz, by wspomogły zwątlałą naturę. Ty pod skupionym wzrokiem alchemika, ty pod spojrzeniem hardego maga otwierasz gnuśnych klasztorów kraty, odsłaniasz promienne niebiosa nowe. W piaskach Tebaidy, przed tobą się chroniąc, szukał ukrycia rój mnichów posępny. Lecz za twą sprawą dusza się rozdwaja: Szatan jest miły; świadkiem Heloiza. Próżno się dręczysz w szorstkim habicie: on szepce wiersze dawnych poetów wśród dawidowych nędznych zawodzeń; formy delfickie przy tobie obok mówią, różane, pośród szkaradnej kompanii czarnej, o pięknie życia. Innymi scenami z epok piękniejszych nieraz zaludnia się bezsenna cela. On z kart Liwiusza dzielnych trybunów, konsulów wskrzesza, tłumy kipiące; uniesionego dumą italską zmusza cię, mnichu, biec na Kapitol. A wy, wy, których stos nie spopielił, głosy prorocze, Wiklefie, Husie, rzućcie w świat cały swój czujny okrzyk: wiek się odnawia, pełnia epoki. Już drżą w popłochu mitry, korony; z klasztoru nagły pomruk rebelii; walkę, wyzwanie głosi spod stuły fra Girolamo Savonarola. Zrzucił sutannę ksiądz Marcin Luter; zrzuć swoje więzy, o myśli ludzka! W ogniach stająca syp piorunami! Materio, w górę, Szatan zwyciężył. Piękny i straszny smok rwie okowy, przebiega morza, lądy przebiega, w błyskach i dymach jakby wulkanów, przesadza góry, pochłania równiny, mknie nad otchłanie; potem się skrywa w pieczarach tajnych, na drogach chytrych, ale wychodzi! Nieposkromiony, z potęgą burzy okrzyk swój rzuca, z potęgą burzy tę wieść roznosi: Ludy, nadchodzi Szatan, Pan wielki, Pan dobroczynny! Jawi się wszędzie na niewstrzymanym ognistym rydwanie. Cześć ci, Szatanie, duchu rebelii, o siło mściwa, siło rozumu! Niech płyną ku tobie kadzidła i dary, boś ty pokonał Jehowę kapłanów! wrzesień 1863r "Przeze mnie droga w miasto utrapienia, Przeze mnie droga w wiekuiste męki... Ty który wchodzisz żegnaj się z nadzieją... " |
|
sphinxia
Primogen Posty: 1823 Wyimaginowane |
2011-12-22 00:54:57
Widać Włosi też mieli kiedyś ciekawych poetów "...Zamyślone, szlachetną przybierają postać długich sfinksów, by w głębi samotności zostać i drzemać, nieskończonym oddane marzeniom..." |
|
Marzenejszyn669
Anciliae Posty: 1 Bydgoszcz |
2012-01-03 13:22:39
Satan na swej piekielnej hulajnodze przejedzie cie po asfaltowej drodze |
|
evanescence
Anciliae Posty: 48 tam gdzie nie ma n... |
2012-01-18 21:26:41
ciekawy.....ma coś w sobie ten utwór..... Samotność jest czymś pięknym. |
|
Likoris
Anciliae Posty: 4 Kielce/Radom/Ate... |
2012-01-25 00:08:12
niech muzyka przemówi : http://youtu.be/lljo9X7IGIA każdy kto zna utwór Tartiniego i legendę jaka urosła wokół "Diabelskiego Trylu" - powinien zrozumieć xd "Dzieci są milsze od dorosłych zwierzęta są milsze od dzieci mówisz że rozumując w ten sposób muszę dojść do twierdzenia że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek no to co milszy mi jest pantofelek od ciebie ty skurwysynie." Andrzej Bursa |