kochasz mnie? - strona 45

Help
Forum : Blogi
1 | 2 | 3 | 4 Następna
Dyskusja na temat artykułu: kochasz mnie? - strona 45
Vammp
Matuzalem
Vammp
Posty: 812
Wszedzie i nigdzie

2011-03-04 19:23:35
HardKill nie znasz mnie, nie wiesz po co jest ta "minka" niewiesz co przeżyłem i co przeżywam, więc niewiesz jaki jestem.
Czasami warto uciec od zycia...

Quail
Anciliae
Quail
Posty: 56
Kłodzko

2011-03-18 10:40:11
Jeśli od początku wiadomo że związek jest luźny to niema problemu


Ustalenia ustaleniami , a życie to życie. Można sobie ustalić, założyć (jak zwał tak zwał) że z daną osoba mamy tzw związek bez zobowiązań a w trakcie trwania może się okazać że coś pyknęło i już nam bardziej zależy. I to najczęściej wtedy się o tym dowiadujemy jak mamy okazję się przekonać że jednak zazdrość w nas kiełkuje mimo szumnie ustalonych na początku zasad
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.

Quail
Anciliae
Quail
Posty: 56
Kłodzko

2011-03-18 10:41:50
sorki Vammp. Zacytowałam Ciebie ale mi wycięło że to Ty
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.

Quail
Anciliae
Quail
Posty: 56
Kłodzko

2011-03-18 10:45:49
HardKill Napisał:
Oj mój drogi kolego, jakie jest naprawdę życie, doskonale wiem,to ty jeszcze tego nie wiesz, zapewniam ciebie, młody jesteś jeszcze, więc wszystko przed tobą :)



dokładnie!
też sobie obiecywałam ZDRADA nigdy w życiu nie wybaczę a jak doszło co do czego to gadka była inna. Trzeba trochę więcej doświadczeń żeby pojąć iż życie koryguje stale nasze zasady i poglądy czy się nam to podoba czy nie
Ocean czasu – chcemy czy nie – zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy.

gothcure
Anciliae
gothcure
Posty: 1027
Szczecinek

2011-03-18 12:09:35
Tak kocham Cie?
Chwytac chwile ?

Rochu
Anciliae
Rochu
Posty: 333
Gliwice

2011-03-18 12:24:47
Quail Napisał:
dokładnie!
też sobie obiecywałam ZDRADA nigdy w życiu nie wybaczę a jak doszło co do czego to gadka była inna. Trzeba trochę więcej doświadczeń żeby pojąć iż życie koryguje stale nasze zasady i poglądy czy się nam to podoba czy nie

Ja żem przeżył tylko jedną, nie darowałem jej tego. Twierdze, że jeśli partner zdradza znaczy, że nie ma do Ciebie szacunku, a w tym wypadku nie ma co się z takimi śmieciami wiązać nawet, jak dla mnie nie może być mowy nawet o przyjacielskich stosunkach z taką osobą. Wybacz dosadność.
Śmiejecie się ze mnie, bo jestem inny, a ja śmieje się z was, bo jesteście tacy sami. - Jonathan Davis

Vindir
Fae
Vindir
Posty: 41


2011-03-18 18:15:58
Mandraghora Napisał:
Letyss Napisał:

A nie wpadłaś na to, że mogę nie stosować tych Twoich skrajnych, bipolarnych podziałów: "związek otwarty/zamknięty"? Ostatnio dawno nie czytałam postów na tym forum, które taką terminy i podziały by zawierały. Nie uznajesz nic pośrodku? Dlaczego? Bo nic "pośredniego, pomiędzy" Ci się nie przydarzyło? Bo nie chcesz, żeby Ci się przydarzyło? Czy muszę operować Twoimi terminami? Nie, bo ich nie używam, kwestia semantyki, terminologii i psychologii. Jeśli dla Ciebie osoba bisexualna jest bigamistką, to teraz sporo osób na forum poczuje się dotknięta, nie tylko ja. Moje związki to moje związki i wszystko jest kwestią dogadania się. Nie będę owijać w bawełnę i stosować terminologii sprzed 5-7 lat, której w tej chwili mało kto używa i nie będę nazywać rzeczy tak, jak Ty to robisz, bo mi to nie odpowiada. Powiem raczej, co robiłam a czego nie i jak to wyglądało. Generalnie w prawie każdym związku, jakim byłam, było tak, że facet będąc ze mną deklarował mi wierność, nie spał z innymi kobietami, ale ja jeśli chciałam, miałam "pozwolenie" na spotykanie się z kobietami. Tak, jestem bisexualna i moich byłych na ogół bardzo to kręciło. Byłam z jednym facetem bi, ale on dopiero nabył niewielkie z mężczyznami po zerwaniu, gdyby coś chciał wtedy robić z facetem, wtedy, gdy był ze mną, nie broniłabym mu. Jednak i tak doświadczenia z kobietami zdobyłam jako singielka, po prostu tak wyszło. Jestem bisexualna, ale związki miałam tylko z facetami, sexu z kobietami mniej, ale za to ciekawymi i aktrakcyjnymi pod każdym względem. Jestem bisexualna, ale nie wiem, dlaczego wyskoczyłaś z pojęciem "bigamistka", skoro funkcjonuje ono dla większości ludzi w sferze prawnej i oznacza osoby, które mają 2 lub więcej małżonków. Po pierwsze, moje związki są niemałżeńskie, a po drugie, najwyraźniej widzę świat inaczej i poznałam innych ludzi, niż Ty.


Jajebie, jesteś jakaś cofnięta w rozwoju czy co? Jeśli jesteś z kimś w związku, ale w tym samym czasie spotykasz się z kimś innym (powtarzam po raz kolejny: OBOJĘTNE, jakiej płci), to albo zdradzasz partnera, albo jesteś w związku otwartym, albo jesteś "bigamistką" (tak, zwróć uwagę na ten cudzysłów sugerujący, że nie chodzi mi o znaczenie słowa stosowane w nomenklaturze prawnej), ponieważ utrzymujesz związek z więcej niż jedną osobą (obojętne, czy masz na to "pozwolenie" partnera/partnerki, czy nie). Uważam, że nie ma nic po środku, bo nie ma nic po środku. No chyba że przedstawisz plan sytuacji, która mnie nie przyszła do głowy, a która jest kolejną opcją, proszę bardzo. I bardzo też proszę, abyś używała polskich słów: "seks", "biseksualny", "heteroseksualny" itp., bo używanie "x" w miejscu "ks" wcale nie jest pro, jest za to szczeniackie i świadczy o marnym poziomie Twojej ortografii.


Słuchaj ale czy do Ciebie nie dociera to, że mam w nosie Twoje podziały? Dlaczego tak drążysz temat mnie i moich związków, co? Rozbawiło mnie to, zwłaszcza, że sama masz zdjęcia z dziewczyną jeśli dobrze pamiętam i to wg mnie dość sugestywne...czyli to była tylko fajna poza do zdjęcia albo byłaś wtedy singielką jak je robiłaś tak? LOL. Jakoś większość dziewczyn na tym forum mało moje posty obeszły w tym temacie, więc nie wiem, czym się bulwersujesz. A co do szczeniactwa, to nie bądź śmieszna, bo nic o mnie nie wiesz, ani też o moich osiągnięciach (recenzje w czasopismach literackich, wiersze publikowane w antologii a nie w necie, licencjat z anglistyki, ogólnie ciekawe życie pełne interesujących zdarzeń). Będę pisać w taki sposób, jaki mi się podoba, bo to forum, a nie praca magisterska czy licencjacka. Potrafię posługiwać się formalnym językiem w formalnych sytuacjach. Jakoś mnóstwo osób robi błędy (bo ogólnie poziom forum leci na łeb i na szyję) i to rażące i nigdy się ich nie przyczepiałaś. Ciekawy fenomen. Jeśli Ci tak na tym zależy to tak, być może część moich związków była otwarta, skoro tak kochasz te szufladki. Od kiedy piszę na forach zastanawiam się, co daje ludziom przyczepianie się na siłę do osoby, która żyje sobie kilkaset kilometrów dalej.

sphinxia
Primogen
sphinxia
Posty: 1823
Wyimaginowane

2011-03-18 22:42:46
A Ty dalej o tym samym...
Wszyscy już wiedzą, że jesteś biseksualna, więc może wreszcie przestaniesz się z tym obnosić?

Czizus krajst...

Niech ktoś zapoda inny wątek.
"...Zamyślone, szlachetną przybierają postać długich sfinksów, by w głębi samotności zostać i drzemać, nieskończonym oddane marzeniom..."

Aligator
Anciliae
Aligator
Posty: 113
Warszawa

2011-03-18 23:32:25
Zacytuj:
Oj mój drogi kolego, jakie jest naprawdę życie, doskonale wiem,to ty jeszcze tego nie wiesz, zapewniam ciebie, młody jesteś jeszcze, więc wszystko przed tobą :)




dokładnie!
też sobie obiecywałam ZDRADA nigdy w życiu nie wybaczę a jak doszło co do czego to gadka była inna. Trzeba trochę więcej doświadczeń żeby pojąć iż życie koryguje stale nasze zasady i poglądy czy się nam to podoba czy nie



Nie obraźcie się ale to typowo babskie - nie mylić z kobiecym - gadanie :)


"Pożyjesz to zobaczysz..."

Powiem tak:

Żyję żyję parę związków miałem, trochę się nauczyłem i uważam zupełnie inaczej

Na tolerancję dla zdrady czy manipulowanie sobą, może sobie pozwolić mały zakompleksiony chłopiec za wszelką cenę pragnący czułości i nie mający do siebie szacunku.

Piszecie że życie tworzy scenariusze... owszem ale my je odgrywamy. Zasady się zmieniają? Brednia, dla wartościowej osoby zasady pozostają niezmienne. Jeśli je zmieniasz to znak że nie masz szacunku do samego siebie - a jeśli ktoś nie posiada szacunku do siebie to jak ma mieć szacunek innych?


Osobiście podchodzę do życia zbyt poważnie by akceptować tego typu wybryki jak zdrada. Jeżeli dowiedziałbym się że coś takiego miało miejsce to zasady są proste - "jedna zdrada, jedne drzwi".
Wiedzą o tym kobiety z którymi się wiążę, zdrady się nie doczekałem i raczej nie doczekam - dlaczego?
Bo kobieta na moje względy i uwagę musi sobie zapracować, jeśli zapracuje to nie będzie miała ochoty tego spartaczyć bo wie że za dziewczynką bez zasad i charakteru tęsknił nie będę, drugiej szansy nie dam, a jeśli zostanę zawiedziony to na Jej miejsce znajdę sobie inną.

Wiem że to brzmi okrutnie ale taka jest rzeczywistość, daję siebie, swój czas, swoją lojalność i swoje życie, oczekuję tego samego (stać mnie na więcej niż trzymanie się osoby której nie mogę zaufać).


Ps. Tak odnośnie znajomości życia...

Świat dzieli się na ludzi którzy mają do siebie szacunek i żyją - w tym ponosząc konsekwencje swojego postępowania - oraz tych którzy są pozbawieni szacunku do siebie i gotowi są się skundlić/stłamsić zasady byleby choć trochę uciszyć krzyczące w nich kompleksy.


Moim zdaniem jeżeli kobieta po zdradzie mężczyzny - jak i mężczyzna po zdradzie kobiety - nalega, przebacza wbrew sobie, usilnie próbuje zapomnieć, dusi w sobie itd.
To znaczy ni mniej ni więcej że nie ma szacunku do samej/samego siebie i kosmiczne kompleksy - bo o czym może świadczyć fakt poniżania siebie poprzez trwanie w związku z gnidą która nie ma do was szacunku jeśli nie chęcią uciszenia kompleksów (no dobra rozumiem że dla niektórych "lepsza świnia w garści niż mężczyzna/kobieta na dachu" - szczęśliwie ja się z tego nastawienia jakiś czas temu wyleczyłem i szczerze... nie żałuję).
Dios, Patria, Fueros, Rey
Ostatnio zmieniany: 2011-03-18 23:37:07

fistnaut
Anciliae
fistnaut
Posty: 34
Strg Szcz

2011-03-18 23:50:09
Nie kocham. Nie będę kochać. Nie warto. Może to złe określenie ale nie warto okazywać miłości. Co się liczy? Chwila, zapomnienie, sex. Dystans - znamy się, zaspokajamy się od 5 lat. To że mi imponujesz w pewnych życiowych sprawach to moja sprawa... bo wiem, że Cię pchnęła zwykła ludzka litość. Tak, spotka Cię to co mnie... Nie pozbierasz się po tym. To co Cię spotka to zwykła kolej rzeczy...
Ludzie są wygodni, tchórzliwi, zaangażowanie jednak czegoś wymaga jak sama nazwa wskazuje choćby samego zaangażowania. Nie chcę litości, znajomości "bo tak wypada teraz" jestem dychotomiczny w uczuciach i nie chodzi o to, że nie zdobędę Ciebie (to nikogo...) ale o to, że nie umiem się dzielić kimś kto był dla mnie planem dnia, tygodnia, uśmiechem itd. Teraz to nieważne, liczy się sex. Chcesz bzykania, ja nie. Mam dość znajomości od dupy strony, dosłownie i w przenośni. Brzmi to zajebiście "moherowo" ale ja rzygam sexem i takim pożądaniem, to co się dla mnie liczyło umarło.
Fajnie jest mieć jakieś "jebadło" na każdą okazję ale gorzej jest mieć kogoś do miłości... na zapytanie czy dotarłeś do domu z lotniska, czy wróciłeś z Paryża, do pieszczenia uszu... do gładzenia karku, pieszczenia przedramion etc. Miłość, baaa przyjaźń oczekują chociaż minimum przyzwoitości ja na to już nie liczę. Tylko co noc się łudzę, że będzie jak wtedy gdy Rezai zdobywała Madryt. Poległa w Paryżu...

Ostatnio zmieniany: 2011-03-19 00:02:07

sphinxia
Primogen
sphinxia
Posty: 1823
Wyimaginowane

2011-03-19 02:36:57
Smutne to co piszecie, ale zarazem jakże prawdziwe. Lojalność ponad wszystko. Jeżeli się kogoś kocha, oczywiście.
Ale z drugiej strony musi też być zaufanie, bo ciągłe ględzenie "a bo ty mi to zrobisz, zdradisz" działa naprawdę maksymalnie, zakurwiście demotywująco.
"...Zamyślone, szlachetną przybierają postać długich sfinksów, by w głębi samotności zostać i drzemać, nieskończonym oddane marzeniom..."

CatGirl
Matuzalem
CatGirl
Posty: 1053
Toruń

2011-03-19 11:11:10
Vammp Napisał:
Jeśli moja partnerka chciała by uprawiać seks z inną kobietą to jestem w stanie to zrozumieć.


ja jednak miałabym coś przeciwko gdyby mój partner chciał bzykać kolegów:P jestem taka nie na czasie XD

mru mru:)
Ostatnio zmieniany: 2011-03-19 11:12:34

Aligator
Anciliae
Aligator
Posty: 113
Warszawa

2011-03-19 12:32:36
Zacytuj:
Smutne to co piszecie, ale zarazem jakże prawdziwe. Lojalność ponad wszystko. Jeżeli się kogoś kocha, oczywiście.
Ale z drugiej strony musi też być zaufanie, bo ciągłe ględzenie "a bo ty mi to zrobisz, zdradisz" działa naprawdę maksymalnie, zakurwiście demotywująco.



Hmmm lojalność ponad wszystko jest zawsze a nie tylko gdy się kocha... w przyjaźni sprawa ma się tak samo.


Mam drobne ale w stosunku do drugiej części wypowiedzi.
"Musi być zaufanie" jak można żyć normalnie i mieć równowagę psychiczną nie posiadając zaufania do drugiej strony?
Jak dla mnie to chyba podstawa sama w sobie.
Podejście na zasadzie "bo mnie zdradzisz", "bo spotykasz inne" (co z tego że spotykam skoro to koleżanki?) to nic innego jak niepewność siebie.
Z drugiej strony skok w bok to również brak pewności siebie, bo "brak komuś jaj" żeby powiedzieć drugiej stronie co jest nie tak - a siedzenie w związku byleby był nie ma nic wspólnego z pewnością siebie, szanowaniem się czy drugiej osoby
Dios, Patria, Fueros, Rey

Dyskusja na temat artykułu: kochasz mnie? - strona 45
1 | 2 | 3 | 4 Następna
Forum : Blogi