Przemyślenia na temat studiów ;-) - strona 315

Help
Forum : Wędrówki myśli
8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 Następna
Gaia
Bicz
Gaia
Posty: 288


2009-10-23 08:40:46
Benjamin_Breeg Napisał:
Przemyślenia na temat studiów? Oj są, ale myślę, że oryginalny nie będę jak powiem że studia to kombinatorstwo, imprezowanie, i rycie po nocach żeby zaliczyć sesję (w tej kolejności). Czasami udało się zdać coś lżejszego na "krzywy ryj", czasami jakiś komis, czasami jakiś "waruneczek" wskoczył. Były też chwile grozy, gdy dostało się "TEN list" do domu, i wtedy trzeba było wiele odkręcać, następnie ryć dzień i noc, żeby nie dać się spuścić.
Ale wszystko się przeżyło…


Tak właśnie wygląda masowa produkcja magistrów. ślizganie się od egzaminu do egzaminu, uczenie się (czy to jest jeszcze uczenie się?) po to tylko, by dostać wpis. Bezrefleksyjne przyjmowanie wiedzy, która nie jest celem samym w sobie a środkiem uzyskania dyplomu. Idea uniwersytetów, wyższych uczelni jest inna. Zamiast elity intelektualnej opuszcza je jednak rzesza specjalistów (oby), którzy studiowali, żeby nie zostać w tyle w wyścigu o pracę i pieniądze. Dla społeczeństwa, kultury, nauki są bezwartościowi.

Benjamin_Breeg
Matuzalem
Benjamin_Breeg
Posty: 1049
Poznań

2009-10-23 08:56:35
Troszkę pochopnie mnie osądziłaś.
Tak jest na każdej uczelni. Wszędzie są "kobyły", których nie zdasz inaczej jak tylko poprzez uczciwa, i solidną naukę. Lżejsze przedmioty, można naprawdę zdać bezstresowo.

Gaia
Bicz
Gaia
Posty: 288


2009-10-23 09:22:17
Benjamin_Breeg Napisał:
Tak jest na każdej uczelni. Wszędzie są "kobyły", których nie zdasz inaczej jak tylko poprzez uczciwa, i solidną naukę. Lżejsze przedmioty, można naprawdę zdać bezstresowo.


Nie przeczytałeś uważnie, nie zrozumiałeś. Może to być dowód na prawdziwość moich słów. Wiedzę nazywasz "kobyłą" a na dodatek sugerujesz, że solidna i uczciwa nauka to coś niepożądanego, nawet na uczelni, zgroza. "Lekki przedmiot" to nie ten, którego wykładowca nie wymaga wiele, ale na przykład piórko.
Dlaczego zapisałeś się na studia? A z ciekawości - co studiowałeś (nie chcę Cię obrażać cudzysłowem)?

Benjamin_Breeg
Matuzalem
Benjamin_Breeg
Posty: 1049
Poznań

2009-10-23 10:12:27
Jeszcze odnośnie pierwszego postu. Nie miałem możliwości dokończenia go oraz udzielenia pełnej odpowiedzi.
Nie chodziło mi o ślizganie się. Po prostu czasami życie wiele komplikuje, co w następstwie przekłada się na fakt "oblania" egzaminu z danego przedmiotu, i różne tego następstwa. Tak było przynajmniej w moim przypadku.
Ponadto uważam, że zadaniem wyższej uczelni (w moim przypadku technicznej), jest "wydanie" specjalisty w danej dziedzinie, a nie elity intelektualnej chełpiącej się tytułami, będącej wyróżnikiem w społeczeństwie, patrzących - być może - na wszystkich "z góry". Bo czyż bycie "elitą" do tego się nie sprowadza?
Nabyta wiedza teoretyczna z danej "specjalizacji", ma pozwolić na jak najlepsze jej zastosowanie w praktyce.
Nigdy nie przyszło by mi nawet do głowy nazwać siebie -absolwenta uczelni wyższej- "elitą intelektualną". Chorym jest myślenie: skończyłem studia jestem kimś lepszym, należę do elity, jestem kimś wyróżnionym z ogółu miałkiego społeczeństwa. Nie czuję się kimś lepszym, od Tych którzy nie mieli możliwości/szczęścia studiować.
Uważam również, że w dzisiejszych czasach banalnie łatwo jest dostać się na studia, nie mówiąc już o zdaniu matury. To w dzisiejszych czasach jest masowa produkcja magistrów, inżynierów, "licencjatów". To w dzisiejszych czasach jak grzyby po deszczu wyrastają prywatne uczelnie, zachęcające łatwą perspektywą uzyskania tytułu. To w dzisiejszych czasach status "bycia studentem" stracił na wartości (nie mówię jednak, że przez taki stan rzeczy na studiach jest łatwiej) ze względu na ilość osób studiujących. Jednak czy mamy moralne prawo zabraniać komukolwiek jego pędu do nabywania wiedzy (bądź tylko chęci uzyskania "papierka")? Każdy robi to, co uważa dla siebie za słuszne. Uwierz mi, w ciągu dziesięciu lat, które minęły od czasu gdy zaczynałem studia wiele się zmieniło. Na studia jest się łatwiej dostać niż kiedyś, chociażby przez fakt braku egzaminów wstępnych na wyższe uczelnie.

Odnośnie drugiego postu
Nie zrozumieliśmy się. "Kobyłami" nazywaliśmy na studiach po prostu najcięższe przedmioty, z mnóstwem materiału do przerobienia, których zdanie dawało największą satysfakcję.
AR Poznań - obecnie UP Poznań

Gaia
Bicz
Gaia
Posty: 288


2009-10-23 11:02:39
Benjamin_Breeg Napisał:
czasami życie wiele komplikuje, co w następstwie przekłada się na fakt "oblania" egzaminu


Zdawało mi się, że pisałeś coś o imprezowaniu, które przeszkadza w nauce - czy też odwrotnie
Nie widzę powodów, żeby kogoś na siłę przepychać przez studia, przymykać oko na niedouczenie ze względu na okoliczności typu ciąża. Niektórzy twierdzą, że to jest "ludzkie", ale czy uczelnia nie ma obowiązku poświadczyć kwalifikacji absolwenta? Wyobrażasz sobie lekarza, który w pracy popełnił błąd płynący z niewiedzy, bo akurat nie mógł być na jakimś wykładzie, tramwaj się spóźnił?


Benjamin_Breeg Napisał:
Ponadto uważam, że zadaniem wyższej uczelni (w moim przypadku technicznej), jest "wydanie" specjalisty w danej dziedzinie, a nie elity intelektualnej chełpiącej się tytułami, będącej wyróżnikiem w społeczeństwie, patrzących - być może - na wszystkich "z góry". Bo czyż bycie "elitą" do tego się nie sprowadza?


Nie. To jest właśnie obraz wypaczony przez kolekcjonerów papierków z uniwersyteckimi pieczątkami. Elita intelektualna to autorytety, także moralne.
Jeżeli celem wyższej szkoły jest tylko "wydanie specjalisty", to jest ona szkołą zawodową. Kształci rzemieślników, nie inteligencję.

Benjamin_Breeg Napisał:
To w dzisiejszych czasach jak grzyby po deszczu wyrastają prywatne uczelnie, zachęcające łatwą perspektywą uzyskania tytułu.


Powtórzę: ideą i celem studiów nie jest tytuł tylko wiedza.

Benjamin_Breeg Napisał:
Uwierz mi, w ciągu dziesięciu lat, które minęły od czasu gdy zaczynałem studia wiele się zmieniło.


I tak i nie. "Stara" matura wymagała więcej myślenia, do egzaminów wstępnych też należało podejść poważniej niż do przesłania punktów czy czegokolwiek co robi się teraz. Z drugiej strony wtedy też istniała tendencja do mentalnej łatwizny, rozdźwięk między kierunkiem studiów (psychologia) a zainteresowaniami (szycie firanek).

Benjamin_Breeg Napisał:
Nie zrozumieliśmy się. "Kobyłami" nazywaliśmy na studiach po prostu najcięższe przedmioty, z mnóstwem materiału do przerobienia, których zdanie dawało największą satysfakcję.


I znowu - nie zdanie a uzyskanie wiedzy powinno dać tę satysfakcję. Uczenie się to nie "przerabianie" :)

Benjamin_Breeg
Matuzalem
Benjamin_Breeg
Posty: 1049
Poznań

2009-10-23 15:35:46
Zdawało mi się, że pisałeś coś o imprezowaniu, które przeszkadza w nauce - czy też odwrotnie

No właśnie, zdawało Ci się. W żadnym z moich postów nie napisałem, ze przez imprezowanie coś zawaliłem, ani odwrotnie. Parafrazując; Nie przeczytałaś uważnie, nie zrozumiałaś, więc może nie jest to dowód na prawdziwość Twoich słów...

"Jedną z głównych cech elit jest ekskluzywizm, czyli skłonność do odgraniczania się od społeczeństwa i ograniczania dostępu do elity. Osoby należące do elity starają się też podkreślić swoją wyższość i odrębność poprzez propagowaną ideologię i styl życia. Podkreślanie wyższości ma często postać elitaryzmu czyli poglądu, że sądy i działania jednostek należących do elity są bardziej wartościowe, a one same są legitymowane do sprawowania władzy" (za Wikipedią)
Niech to wystarczy za komentarz. Fajnie macie w Tych ELYTACH. Pozazdrościć.

Studia to naprawdę wspaniały okres, o ile nie najlepszy w życiu młodego człowieka. Studia to też nie tylko nauka. Niejednokrotnie są dla młodych osób pierwszą okazją wejścia w dorosłe życie, są okazją na podjęcie pierwszej pracy zarobkowej. Niejednokrotnie stwarzają pierwszą okazję dysponowania własnymi pieniędzmi. Niekiedy, mieszkając samemu na stancji przysparzają również pierwszych smutków, spowodowanych rozłąką z najbliższymi. Są również pierwszą okazją poznania nowych kultur, subkultur, znalezienia w nich - może - własnego miejsca. Dają okazję poznania "wielkiego świata", wychylenia głowy z jakiejś zabitej dechami dziury. Na studiach są również pierwsze miłości, pierwsze rozczarowania.

Dobrze wykorzystane dają coś jeszcze - uczą życia.

Jedyne co mogę jeszcze dodać na koniec swojej wypowiedzi, to żeby osoby studiujące, korzystały z możliwości jakie one otrzymują. Żeby nie tylko się uczyły, ale też imprezowały, poznawały świat i ludzi. A jeżeli podwinie się noga, żeby się nie poddawały, tylko próbowały dalej. Żeby nie pozwoliły sobie wmówić - jeżeli "coś" na studiach poszło nie tak - że są "bezwartościowe". Należy brać to, co one dają. Jeżeli np. wykładowca daje zaliczenie, bo podoba mu się krawat - bierze się je mówiąc "dziękuję", nie rozpaczając nad kryteriami jego oceny. Jak ktoś będzie chciał wynieść coś, z interesującego go przedmiotu, to i tak to wyniesie.
Od nich samych zależy jak oni wykorzystają studiowanie, oraz możliwości z tym związane, chociaż, i tak w ostatecznym rozrachunku wszystko weryfikuje życie.

Pomijając ironiczny ton Twoich wypowiedzi wobec moich pierwszych postów... nie znasz mnie. Jeżeli uważasz że jestem osobą bezwartościową, to cóż... wisi mi to i powiewa. Na szczęście Ty to nie całe społeczeństwo.

8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 Następna
Forum : Wędrówki myśli