|
Quint
Primogen Posty: 2 Warszawa/Lublin |
2011-06-20 16:47:35
Końcówka "Płonącej żyrafy" Grochowiaka: Bo życie Znaczy: Kupować mięso Ćwiartować mięso Zabijać mięso Uwielbiać mięso Zapładniać mięso Przeklinać mięso Nauczać mięso i grzebać mięso I robić z mięsa I myśleć z mięsem I w imię mięsa Na przekór mięsu Dla jutra mięsa Dla zguby mięsa Szczególnie szczególnie w obronie mięsa A ONO SIĘ PALI Nie trwa Nie stygnie Nie przetrwa i w soli Opada I gnije Odpada I boli Tak To jest coś Czy na tym zacnym skądinąd forum jest jakiś wątek powitalny? Bo jeśli nie ma, to witam się tutaj. Cześć. |
|
Slaugter
Primogen Posty: 64 Suwałki |
2011-07-02 17:52:24
Jan Andrzej Morsztyn "Do Trupa" Leżysz zabity i jam też zabity, Ty – strzałą śmierci, ja – strzałą miłości, Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości, Ty jawne świece, ja mam płomień skryty. Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty, Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności, Ty masz związane ręce, ja, wolności Zbywszy, mam rozum łańcuchem powity. Ty jednak milczysz, a mój język kwili, Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze, Tyś jak lód, a jam w piekielnej śrzeżodze. Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili, Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem. „Nie ma kobiet nie do zdobycia, są tylko mężczyźni do dupy” |
|
Pantherinae
Matuzalem Posty: 145 Wrocław |
2011-07-02 20:33:14
Tadeusz Miciński - "W mroku gwiazd" Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży, lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy - ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy. Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy jak pył pustyni w zwiewną piramidę - ja piorun burz - a od grobowca cichszy mogił swych kryję trupiość i ohydę. Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach - jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą. Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga - i słońce - mój wróg słońce ! wschodzi wielbiąc Boga. * * * W mym sercu baśni o jutrzence i fantastyczne kwiaty szronu ; w mym sercu jakby echo dzwonu ; w mym sercu zakrwawione ręce grają na strunach miesiąca odwieczny ciemny hymn. Schodzę w labirynt podziemny - u stóp mych morze się roztrąca. * * * Wampir Modlą się duchy ciemnych wód - modli się serce krwawe. W wnętrznościach mogił szlocha lud i szlocha serce krwawe. Armat spiżowych tętni grzmot i tętni serce krwawe. Bagnety pełzną pijanych rot i pełznie serce krwawe. Zadrgały bruki rżniętych miast - zadrgało serce krwawe. Wampiry gaszą wieczność gwiazd i gaszą serce krwawe. Zhańbione ciała - pusty dwór - zhańbione serce krwawe. Wtem tryumfalnie zapiał kur - i pękło serce krwawe. " * * * Stanąć tak nad morzem z chmur kłębami na dnie i w głąb niemą rzucać jarzące klejnoty ... I pod jej pałacem oprzeć skroń na murach i wyrzec się - wyrzec duszy swej na wieki ... I żagiel rozwinąć, kiedy burza wyje i mknąć ponad góry i spadać - i płynąć ... * * * Wśród czarnych mórz ogień w rubinie - widzę w głębinie Śniącą o wędrówce dusz. Migocą żarze na grobowcach gór - płonęły nam twarze miłością znad chmur. Słońce z gór wezgłowia kładło cień po cieniu - wśród ludzkiego mrowia zostałem w milczeniu. Ach, dobrze - już mrok - na chmurach popioły - widzę Boga wzrok - gdy strącił Anioły. * * * O nocy cicha, nocy błękitna u stóp Twych leżę, całując Cię - warkoczy Twoich gąszcz aksamitna po wzgórzach gwiezdnych w niebo się pnie. Srebrzą się stawy, szumią potoki i tylko serce w płomieniu burz - idę w puszcz leśnych ciemne wyroki - nocy błękitna - żegnam Cię już. * * * Noc - kryształ czarny. Iskrzą się gwiazdy nad borem. Jeszcze mam obraz Twój w sercu mem smutnem i chorem. Pociąg mię niesie w dal ku morzom, gdzie wszystko utonie - i wtedy pójdę ku wam, o gwiazd plejado, Orionie ! * * * Na maszcie moim Wega się żarzy - a na dnie zimna puszcza korali - fala wyjąca dziko się żali, jak widmo tęskne umarłej twarzy. * * * Nokturn Las płaczących brzóz śniegiem osypany, pościnał mi mróz moje tulipany. Leży u mych stóp konająca mewa - patrzą na jej trup zamyślone drzewa. Śniegiem zmywam krew, lecz jej nic nie zgłuszy - słyszę dziwny śpiew w czarnym zamku duszy. * * * Oto mej duszy świątynia - z czarnych, jak miłość, marmurów, gdziem lud spiżowych posągów zaklął nad głębią rozpaczy. Niech wicher morski gra, niech strąca lwów - Poskramiaczy w płynny wulkanów żar - w ogniowy pałac Ahurów. Tu napowietrzny most z bolesnych krwawych stygmatów między górami na morzu, jakoby nici pajęcze - i tu Cię będę niósł, jak chmura porwaną tęczę, na ten najwyższy cypl - w zorzy polarnej dwóch światów. I Tobie oddam regiony, co w skalnych zboczach mej duszy, jak ametysty lśnią : sny prerie : sny jak miesiąc w borze, i tę ścieżynę modlitwy, którą szedł Chrystus raz w mroku. A dla mnie to bezbrzeżne kraterów gasnących morze, upiory świateł, wieczność, której już nic nie poruszy - chyba ten Bóg - co przyszedł mię potępić - w Twoim wzroku. * * * Zahuczał wicher - wicher jesienny nad moim sercem - sercem tułaczem - i Anioł senny - Anioł Gehenny już mnie powitał - powitał płaczem. * * * Nade mną leci w szafir morza obłok, pojony mlekiem gór - nade mną śpiewa ptaków chór - motyl, kochanek lilij łoża... A ja pod mrokiem łzy - kamienia sączę swój ciemny jad - lecz śmiać się będę z przerażenia tego, kto zerwie kwiat. * * * Migocą złote pomarańcze w odludnym czarnym salonie - Ty upiór - rządzisz na tronie - z miesiącem wchodzę ja - i tańczę. Splecione kobry nad róż misą nurzają jady w kryształ czarek - wśród maurytańskich kolumn Wareg mieczem wskazuje tam gdzie lwy są. Miłosne krwawe pomarańcze w letargu śniącej czarnej Diany - o jęku, tylko raz słyszany ! Z miesiącem wszedłem tu i tańczę. Jerzy Liebert * * * Bliżej smutku, daleki już jestem od złości, Od nadziei, co krzepi, od żądzy, co burzy, Współczucie Twe mi obce, Twa dobroć mnie nuży: Dwa okruchy łaskawe ze stołu miłości. Patrzę w jutro bez gniewu, w dzień przeszły w zadumie, Dzisiaj spojrzałem w miłość i zabiłem trwogę, I odtąd w głębię serca wpatrywać się mogę - Twego, co kochać nie chce, mego, co nie umie. Kazimierz Wierzyński Gniew Czemu zgubiłem się w drobiazgu. Ślęczę nad jakąś w palcu drzazgą Jak gdybym tylko tyle czuł, A mnie przez kości w twardą ziemię Wbiło zawzięte moje plemię Ojczysty, osikowy kół. Tyle że trwam. Trwam jak przybity, W gardło mi wleją okowity Albo mi chlusną wodą w twarz, Bym nie omdlewał, ledwie dyszał, Abym cię, ziemio, słyszał, pytał Co ty w zanadrzu jeszcze masz. A ty masz góry kute w ogniu, Karpacką sosnę, sarny pod nią, Po mokrej łące olchy biegną, W środku na jednej nodze czapla, Wieczór się pyli, mgła się skrapla, Mnie wszystko jedno. Mnie tylko ten bestialski kół Abym omdlewał, ledwie czuł Jak dogorywa się w rozbiciu, Mnie tylko żar zawzięty, gniew, Nie żadna miłość, twardy gniew, I to mnie trzyma przy życiu. Gdy ktoś wskutek swego karygodnego zachowania praktycznie prosi się o to, aby zostać zniszczony, twoim uczciwym moralnym obowiązkiem jest pomóc mu w zaspokojeniu tego życzenia. Ostatnio zmieniany: 2011-07-05 11:16:35 |
|
szarl
Matuzalem Posty: 583 |
2011-07-10 15:55:28
Hmm... No tak Miłosz Który skrzywdziłeś Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się kłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi że jeszcze dzień jeden przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta. Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta. “History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake” |
|
KostucH
Moderator Posty: 6522 Wrocław... |
2011-07-10 16:50:26
Jakże mi tego utworu w pamięci brakowało! Tytuł znajomy się wydał ale treści z początku nie poznałem. Dopiero na końcówce przypomniałem sobie głos polonistki i w pamięci wyrecytowałem. Dziękuję Szarl, dziękuję za odświeżenie :) "God makes me a cannibal to fix problems like you." |
|
szarl
Matuzalem Posty: 583 |
2011-07-10 17:17:16
Też bardzo go lubię “History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake” |
|
hiphopmaniak97
Primogen Posty: 6 Tomaszów Maz... |
2011-07-16 23:01:19 Ja wole
Ja tam wolę Juliana Tuwima bo w tych ostatnich daje równo jedzie po systemie i po ludziach co się lapią i zazdroszczą xD Nie płacz... Jutro będzie gorzej ;) |
|
oczy_slonca
Bicz Posty: 1 |
2011-07-17 16:42:53
pił wino przez całą noc w noc 28-ego i wciąż o niej myślał: o tym jak chodziła i mówiła i kochała się o tym jak opowiadała mu o rzeczach które wydawały się prawdziwe a było odwrotnie, i znał kolor jej każdej sukienki i jej butów - znał kształt i wysokość każdego obcasa podobnie nogi ułożonej w bucie. i znów jej nie było kiedy przyszedł do domu, i znów wróciłaby z dziwnym zapachem na sobie, i tak był oprzyszła o 3 nad ranem brudna jak prosie ryjące w gnoju i wyciągnął rzeźniczy nóz i ona krzyknęła cofając się do ściany pokoju wciąż jakoś ładna pomimo smrodu jej miłości i on dokończył szklankę wina. ta żółta sukienka jego ulubiona i ona znów krzyknęła. i podniósł nóż i odpiął pasek i zerwał z siebie przed nią ubranie i odciął sobie jaja. niósł je w dłoniach jak morele i spuścił je do klozetu i ona dalej wrzeszczała kiedy w pokoju zrobiło się czerwono i usiadł trzymając 3 ręczniki między nogami mając gdzieś czy odejdzie czy zostanie czy nosi na sobie żółtą czy zieloną czy też żadną. i jedną ręką trzymając i drugą podniósł i polał sobie kolejną szklankę wina. autor: Charles Bukowski przełożył: Jacek Szafranowicz życie - opowieść idioty |
|
Pantherinae
Matuzalem Posty: 145 Wrocław |
2011-08-03 13:45:49
Alfred Lord Tennyson Szarża Lekkiej Brygady * * * Galopem, galopem. Galopem... Nieś się! Hej po dolinie śmierci Jedzie ich sześćset. „o szarży!" - rozkaz brzmiał- „Lekka Brygado, w cwał!" Oto w dolinę śmierci Zjeżdża ich sześćset. „Brygado Lekka, w cwał!" Czy który zbladł lub drżał? Że wodza błąd tu był Wiedzieli jeźdźce. Nie im - komendy prym, Badać, co? jak? - nie im, Ich rzecz - iść w bitew dym. W czarną dolinę śmierci Wjechało sześćset. Na prawo - ogień dział Na lewo - ogień dział, Naprzeciw - ogień dział Grzmi, pluje, zmieść chce! Poprzez granatów grad, Mężnie, przy bracie brat, W rozwarty śmierci pysk, W gardło piekielnych krat Pędzi tych sześćset! Ognistych szabel huf Zalśnił, wzniósł się, i znów Runął na armię luf, Rąbiąc baterie, aż Świat zamarł w geście. Pędzą przez dym i żar, Łamią front wrażych chmar; Kozak i Ruski, w łeb Rażony szablą, marł, Padał w ucieczce. Wraca Brygada - lecz Już ich nie sześćset! Naprawo - ogień dział, Na lewo ogień dział, Za nimi - ogień dział Grzmi, wali, zgnieść chce; Przez ten granatów grad Niejeden jeździec padł. Żołnierz, w chwata chwat! Widzieli śmierci pysk, Z gardła piekielnych krat Wracają! - może stu? A było sześćset... Uderzcie w mosiądz surm! Ta szarża - to był szturm! Świat zamarł w geście. Grzmij chwałę wielkich spraw! Lekką Brygadę sław! Rycerzy sześćset! Gdy ktoś wskutek swego karygodnego zachowania praktycznie prosi się o to, aby zostać zniszczony, twoim uczciwym moralnym obowiązkiem jest pomóc mu w zaspokojeniu tego życzenia. |
|
szarl
Matuzalem Posty: 583 |
2012-03-09 18:35:14
Herbert Dlaczego klasycy 1 w księdze czwartej Wojny Peloponeskiej Tukidydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawy pośród długich mów wodzów bitew oblężeń zarazy gęstej sieci intryg dyplomatycznych zabiegów epizod ten jest jak szpilka w lesie kolonia ateńska Amfipolis wpadła w ręce Brazydasa ponieważ Tukidydes spóźnił się z odsieczą zapłacił za to rodzinnemu miastu dozgonnym wygnaniem exulowie wszystkich czasów wiedzą jaka to cena 2 generałowie ostatnich wojen jeśli zdarzy się podobna afera skomlą na kolanach przed potomnością zachwalają swoje bohaterstwo i niewinność oskarżają podwładnych zawistnych kolegów nieprzyjazne wiatry Tucydydes mówi tylko że miał siedem okrętów była zima i płynął szybko 3 jeśli tematem sztuki będzie dzbanek rozbity mała rozbita dusza z wielkim żalem nad sobą to co po nas zostanie będzie jak płacz kochanków w małym brudnym hotelu kiedy świtają tapety I dla kontrastu, też Herbert, ale tym razem jako tłumacz Trakl Śpiew pojmanego kosa Ciemny oddech w zielonych gałęziach. Małe niebieskie kwiaty fruwają wokół oblicza Samotnego, złotym tupotem Zamierają pod drzewem oliwnym. Na pijanych skrzydłach pierzcha noc. Jak wolno krwawi uległość, Powolne kapanie rosy z kwitnącego ciernia. Litości promieniste ramiona Obejmują rozbite serce. “History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake” |
|
_ASCII_
Bicz Posty: 6 Poznań / Toruń |
2012-03-13 21:50:30
Ani mię zgnębią zórz krwawe zawiście, Ni złote groźby słonecznej potęgi! Grzbiet mój w złość słońcu czerni się plamiście W przeciwsłoneczne, przeciwzłote pręgi!... Gotowam słońce rozszarpać na ćwierci! Na ziemi - ryk mój, milczenie me - w niebie... Z nieznanych światów czaję się na ciebie Ja - rozpląsana dookoła śmierci! Przeciwzłocącą się - porwij w ramiona, Bym z ciebie życia wydarła niemoce, Bym czuła nozdrzem ten szał, że ktoś kona W chwili, gdy ja się słońcu przeciwzłocę! W róże mię uwieńcz, w zmierzch winnicy prowadź, W pałaców głębie - na marmur i kwiaty, Gdzie win purpura i śmiechu szkarłaty Chcą falę życia do dna rozfalować! Wśród dziewcząt - jedna jest tylko w żałobie, Niepewna losu... zapatrzona w cienie... Jej ciało - biały sen o samej sobie, Tym snem objęta - czeka na skinienie. Rzuć ją w mą żądzę, w puchy mego łona, Na okamgnienie - nie na długie noce, bym nozdrzem czuła szał, że miłość kona W chwili, gdy ja się słońcu przeciwzłocę!... Ten, kto mię stworzył dla krwi i pieszczoty, Dał mi skok zwinny, co w śmierć mię przerzuca, Kły moje wygiął w kształt własnej tęsknoty I własnym rykiem natężył me płuca! On we mnie ryczy, szaleje zbłąkany W moich żył sieci i kości gęstwinie! Raniąc mię, sobie zadaje te rany, Które mi w gniewu przeznaczył godzinie! Bolesław Leśmian - Pantera On razem ze mną hen - w dzikim ostępie Z wiecznym się głodem w zapasach szamocze, A ja z nim wspólnie zmorę życia tępię, I z nim się wspólnie słońcu przeciwzłocę! Kimkolwiek jesteś - czy Lwem niewidzialnym, Czy wszechobecnym raczej Jaguarem - Węszę Twe tropy w błękicie upalnym I kuszę ciała wonnego wyparem!... Wyjdź na swe żery z jaskini lazurów! Otom - gotowa!... śnij uczty weselne! Chcę być radością dla twoich pazurów, Chcę krwią upoić twe kły nieśmiertelne - I chcę cię zdradzić, gdy przywrzesz do łona, Pokąsać w strzępy twą wieczność, twe moce, By chłonąć nozdrzem ten szał, że Bóg kona W chwili, gdy ja się słońcu przeciwzłocę! ☺☻☺☺ ♫♫♪ ☺☻☺☺☺ ♫♪♫♫ ☻☻☺☻☺ ♫♪♫♫ ☻☺ |
|
szarl
Matuzalem Posty: 583 |
2012-04-21 22:38:30
Wiersze zajebistego poety Marcina Świetlickiego Piekło Piekło, piekło, przestało. Grube skóry, groby gadające. A wschód słońca w południe następuje, kiedy samotnie zamówiwszy wódkę i drożdżówkę w "Zwisie", w którym pracuje pani, co nas lubi, palimy sobie papierosa. Podstawowy zestaw, wywołujący wschód słońca oraz nową miłość do niewiadomoczego, na nic konkretnego nas nie stać i nie będzie nas stać, a za chwilę nie będziemy tu stali, pan tu stał, a teraz nie stoi, poszedł. Piekło i przestało. Pułapka Śnieg. Deszcz. Psy osaczają. Rozpoznaję niektóre z nich. Przecieki Rowerzyści na nocnej ścieżce mijający mnie i rozpoznający mnie, przeze mnie nie są rozpoznani, odjeżdżają i nigdy pewnie się nie dowiem, tak jak nie dowiem się o i o. Był ktoś i pytał o ciebie, kto? nie jestem w stanie ci opisać, nawet płci, ktoś był, nie zostawił wiadomości. Wyszedłem rano, wsiadłem i jechałem. Gdzieś jest to drzewo. Państwo von Kleist Tak. A ponadto donosimy, że leżymy zastrzeleni - i jeszcze w tej chwili można nas tu odnaleźć. Bardzo staromodnie leżymy - przytuleni, a trawy zwyczajnie ruszają się - i drzewa, bo wszystko jest w ruchu: państwowe trawy i państwowe drzewa, nawet i nasze ciała, wyjątkowo martwe (gdyby popatrzeć na nie z pewnej odległości, jak pewnie to uczynisz, widać że falują, w tę samą stronę co wszelka natura, wiatr jest po prostu). List ci przyniosą we śnie. Otwieraj go wolno. Wszystko należy robić cicho i powoli, ponieważ miłość jednak jest. Tak. “History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake” |