|
nekropyra
Bicz Posty: 26 |
2010-06-19 10:30:14 Już za kilka dni Laibach wystąpi w Raciborzu
jakby ktoś był zainteresowany to mam do odspredania jeden bilet, za 45 zł. Czasu niedużo, ale transakcji można dokonac przed koncertem, ewentualnie jeśli z Poznania ktoś jest zainteresowany to tutaj nie ma problemu w ogóle żeby się gdzieś spotkac na mieście w przyszłym tyg :) Chętni niech piszą na priv :) |
|
nekropyra
Bicz Posty: 26 |
2010-06-20 13:08:15
ok, ju poszedł oferta nieaktualna |
|
nekropyra
Bicz Posty: 26 |
2010-06-27 21:02:27
W Raciborzu byłem i napiszę parę słów. Najpierw plusy : Świetne trzy występy: 1984 - bardo długi występ, 2 osoby na scenie a potrafili porwać publikę. Das ICh - nie wiedziałem że oni tak pajacują... może w chwili wolnej wrzucę jakąś fotę.... cóż pan Ackermann pomalowany cały na czerwono robił miny jak małpy w zoo i ogólnie grał całym ciałem, pan Kramm za keyboardem (rogi z włosów na głowie i stuła na szyi) także szczerzył zęby.... Ich koncertowy klawiszowiec przebrany za rzeźnika w chwili kiedy na chwilę siadł prąd odtańczył dziki taniec do gry perkusji oraz zrobił koziołka .. tak więc nie bez kozery ostatnia płyta Das Ich zwie sie Kabarett ale muzycznie jak najbardziej ! Koncert był historyczny - PIERWSZY RAZ można było zobaczyć Das Ich z żywą perkusją na scenie. Brzmiało to przekonywująco i bardziej organicznie Zagrali (W przypadkowej kolejności): Kannibale, Engel, Dunkle Land, KIndgott, Uterus (w wersji Lava: Asche), Schwarzes Stern, Schwarzes Gift, Atemloss, Destilatt, Gott ist tot i pewnie coś jeszcze. Koncert udany, ktoś kto lubi Das Ich nie mógł być zawiedziony... LAIBACH - mmm... zdecydowana gwiazda wieczoru... na intro jugosłowiańskie pieśni z czasów Tity (chyba ), potem starocie w nowych aranżacjach : Brat moj, Smrt za smrt, Drzava, Ti, ki izzivas, Mi kujemo bodocnost i jeszcze jeden kawałek którym zaczęli a którego nie zidentyfikowałem .. To zapowiedź nowej płyty Laibach: revisited - kawałki z pierwszej płyty w nowych aranżacjach. Wypadło to monumentalnie... Potem trochę kawałków Volk: America, Anglia, Francia, Turkyie... potem znowu hity: Tanz mit Laibach, Achtung, Du bist unser, Alle Gegen Alle i Gog is God w świetnej elektronicznej, takiej w sumie EBMowej wersji... Na deser Slovania. Zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu starocie w nowych wersjach - po prostu monumentalnie to wypadło... Milan Fras, MIna Spiler plus 2 klawiszowców i perkusja -ten skład zagrał świetny koncert... rewelacyjne brzmienie, wizualizacje dodające klimatu. Warto było przyjechać taki kawał! Minusy- było jeszcze parę innych zespołów: Zion Train, Paprika Korps (klimaty reagge i okolice), Yellow Spots ( węgierski jazz/ swing coś tam z obscenicznym zombie na wokalu - trudno to opisać, było śmiesznie) i Frontside... Cóż, kompletny groch z kapustą, niby na dwóch różnych scenach ale one były naprzeciwko siebie! Jak się zaczęło intro do Laibacha to zaczęli na małej bisować węgrzy zagłuszając intro - na moment klimat siadł wtedy...! ) Śmiały pomysł organizatorów – łączyć tak różne światy, za to należy się szacunek. Ale moim zdaniem nie do końca trafiony. Oczywiście wymienione przeze mnie kapele z małej sceny to nie żadne poślady, każda coś sobą prezentowała. Ale chyba wolałbym oglądać te zespoły na dwóch różnych imprezach –ewentualnie jakby grały w innych dniach imprezy, np. reggae itp. w piątek No i największy minus – mała frekwencja :/ Nie wiem ile było osób.. z 300 -400 ? A ze spokojem mogło być i 100o bo płyta boiska na której były sceny była bardzo duża… 70 zł za Laibach i Das Ich to niewysoka cena, a we wszystko wliczone było pole namiotowe. Nie wiem, może ten Racibórz za daleko jest ? Nie wiem, jeśli polska publika będzie tak wybrzydzać to nieprędko pojawi się na mrocznej mapie jakieś seryjne wydarzenie poza Castle Party. Bo to że akurat było w Berlinie E-tropolis to raczej żadne wytłumaczenie. Życze żeby się organizatorm zwróciły koszta bo pomysł jest przedni i warto go kontynuwac. Zaporsic na pierwszą edycję takie zespoły to nie lada wyczyn. Dodam że scena, światła, dźwięk – wszystko to stało na światowym poziomie. A rzekłbym nawet że dźwięk lepszy zdecydowanie niż na Castle Party, wszystko słyszałem i nie byłem po imprezie głuchy mimo że stałem pod sceną. |