Immolation - Majesty And Decay

Help
Forum : Recenzje
Poprzednia Następna
Dyskusja na temat artykułu: Immolation - Majesty And Decay
zsamot
Primogen
zsamot
Posty: 213
Gniezno

2010-03-09 19:17:00 Immolation - Majesty And Decay
Problemem są "fani", którzy wszystko zanegują- zmiany- źle, minimalny rozwój w ramach konwencji- źle... Ja akurat uważam, nie będąc muzykiem, że cholernie ciężko w tak hermetycznej muzie coś nowego przemycić, by "znafcy" nie wytoczyli salwy argumentów, gdzie zdrada będzie najsłabszym...
Krótki opis, nie mający powiązania z Właścicielem profilu;)

cellar_door
Matuzalem
cellar_door
Posty: 653
Gdańsk

2010-03-09 23:03:50 .
hmmm.. właściwie zgodzę się z recenzją z tym że moja opinia będzie zdecydowanie bardziej emocjonalna ponieważ w okresie 96-2002 byłem pod ogromnym wpływem Immolation, do tej pory dwójkę i czwórkę traktuje jak biblie, potem było już gorzej ale szacunek im się należał, bo grali na jakimś tam poziomie.
"Majesty And Decey" jest dla mnie mega syficzną kupą, i jest to cholernie smutne dla mnie. Kapela która właściwie wykreowała "duszny" odłam death metalu, która była kiedyś niedoścignionym wzorem w dziedzinie, techniki, brutalności i klimatu dzisiaj sama się strąca z piedestału o którym tak często ryczał Dolan. Nowa płyta Immo jest cholernie nudna, riffy są na odpierdol, jakby sklecone na prędce, albo odrzuty po sesji z trzech ostatnich płyt. Kiedyś Immolation potrafiło nagrać 8 kawałów zamykając je w ok 40 minutach w których cały czas coś się działo, czuć było kontrolowany chaos, ścianę dzwięku i zajebistą pasje w kreowaniu dusznego śmierć metalu. Dziś Immolation nagrywa 12 krótszych kawałów w których nie ma absolutnie nic... czyste brzmienie tej płyty, które miało jej pomóc tylko pogłebiło efekt nudy jaki wieje z tej płyty, tylko wokal jest niezmienny i na zajebistym poziomie i zato dałbym jeden punkt tej płycie.
Jak dla mnie mega porażka i wielkie rozczarowanie. Jeśli w tym roku Cryptopsy nie nagra płyty hip-hopwej to będzie to żenada roku

PS. Na dzień dzisiejszy Immolation może lizać kule swoim uczniom Ulcerate, sa lata świetlne za nimi...

time shal tell...

Harlequin
Redaktor
Harlequin
Posty: 5751
Poznań

2010-03-10 08:26:18
Noooo, Cryptospy moze w gruncie rzeczy nagrac jakies emocoś ... :/
Cycki, Flaki i Szatan !!!

luter
Bicz
luter
Posty: 28
Allenstein

2010-03-14 00:30:04
Kurcze, spodziewałem się żywszej dyskusji, a wypada na mnie.

Trudno dyskutować, gdy uznaje się wyższość swoich oponentów: encyklopedyczną wiedzę Harlequina oraz cięty język cellar_doora, ale ufam, że nie będziecie bić za mocno.

Nie zostawiliście raczej suchej nitki na nowym Immolation. Słowa o wtórności, o uporczywym uprawianiu swojego poletka - nie powiem, wszystko to słuszne. Jak się to jednak ma do nowego Nile?
Moim zdaniem Nile nagrało dokładnie taki sam album (uporczywe kopanie swojej działki), jak Immolation. Dlaczego Nile jest lepszy od Immolation? Chodzi mi tu o pewną konsekwencję: jeśli nie odkrywczy Nile był świetny, to dlaczego nie odkrywczy Immolation jest bleee?

I zastanawiam się nad nami, zjadaczami muzyki. Nasze oczekiwania rosną, poszukujemy ekstremy. Ile razy uda się stworzyć arcydzieło? Raz, dwa? Nie da się zwyczajnie tworzyć non-stop arcydzieła, bo wtedy nie jest to arcydzieło, tylko wytwórnia. Immolation miało swoje opus magnum, Nile też. Tego już nie przekroczą, to se newrati. Szacunek, że trzymają poziom.

Harlequin
Redaktor
Harlequin
Posty: 5751
Poznań

2010-03-14 11:59:30
A powiem Ci, że Luterze, że pisząc tę recenzję zastanawiałem sie nad tym samym Ty - Nile nie nagrało przeciez niczego odkrywczego, a mimo to intrygowało.

W przypadku "Majesty And Decay" ddniosłem wrażenie, że muzycy wszystko wyłożyli na ławe i podali na tacy. Owszem, jest tu plejada bujających dźwieków, ale tej płyty niestety się nie odkrywa - przynajmniej ja to tak odczuwam. Album jest dobry, trzyma poziom, bo wg mnie Immolation złej płyty nie nagrało - mieli lepsze i gorsze, ale wszytskie były dobre. Tyle, ze od "Unholy Cult" te płyty od strony kompozycyjnej wyglądaja zbyt podobnie do siebie. Osobiscie stawiam "Majesty and decay" ponad "Harnessing ruin", "Shadowns in the light" i debiutem. na równi z "Failures ..." "unholy cult" i niżej niz "Close ..." i "here in after".

Co do nile - wydaje mi ise, że to juest zuepłnie inny rodzaj wirutozerii instrumentalnej, żonglerka umiejetnosciami, a jednocześnie nie zatracanie sie w oinstrumentalnej masterubacji. Na "Those Whom ..." ja odnajduje pasje, spójnosć i uproszczenie swojego stylu do tego stopinia, żeby był on przyswajalny, dla tych, dla których do tej pory anie był, a jednocześnie, zeby był na tyle inteligentny, żeby zostawiał konkurencję w tyle.


Cycki, Flaki i Szatan !!!

luter
Bicz
luter
Posty: 28
Allenstein

2010-03-14 13:04:11
Mnie się wydaje, że ta dyskusja musi się jakoś w tym miejscu między nami wszystkimi przetoczyć. Immolation "Majesty..." uważam za album bardzo dobry, cieszy mnie on, ale buty mi nie spadły. Mam jednak to samo z nowym Nile: świetnie mi się tego słucha, lubię ten album, ale generalnie to wciąż te same patenty. Może to herezja, ale na dłuższą metę, zostawiając na bok emocje, mnie się wydaje, że "Those whom..." oraz "Majesty..." są na tej samej linii. To wciąż granie w swoim świetnie znanym placu zabaw.

W świetny sposób podałeś argumenty, Harleqinie, o wyższości Nile nad Immolation. Zwróce tylko uwagę na znacznie lepszą pracę perkusji na "Majesty.." niż na poprzednich albumach. W lokowaniu pomiędzy płytami jestem niemal tego samego zdania.

I tu są dla mnie istatotne dwa pytania, które muszą paść:

1.Czy w - było nie było - hermetycznym gatunku death metalu jest możliwe jeszcze coś, co nas zaskoczy? Wspaniałe solówki, perfekcyjne opanowanie instrumentów, demoniczna wściekołość lun astralne odjazdy, odhumanizowanie bardziej lub mniej - czy było już wszystko, czy może być coś jeszcze?

2. Ile razy można nagrać opus magnum, dzieło swego życia? Raz, dwa (zależy ile ma się żyć ? I czy to nie jest problem nas, zjadaczy muzyki, że chcemy wciąż czegoś nowego, a przy takiej ilości zespołów, albumów, zaczynamy kręcić noskiem ze znudzenia?

Ot, refleksyjki


Harlequin
Redaktor
Harlequin
Posty: 5751
Poznań

2010-03-14 13:13:03
Odpowiem na Twoje pierwsze pytanie:

Posłuchaj sobie Necors Christos, Obliteration, Mitochnodrion - mnie zaskoczyły, nowatorskim podejsciem do tego, co grane było przed 20, a nawet 30 laty. polecam

Odpowiem na drugie pytanie: taki opeth, death czy carcass to większosć swoich płyt moze nazwać magnumami opusami, więc chyba można . Druga sprawa, że takich zespołów jest niewiele. Cecha wspólną laczącą wymienione przeze mnie zespoły, było to, że nieustannie sie rozwijały i nie powielały schematów. niestety, ani Nile ani Immolation do takich formacji nie należą.
Cycki, Flaki i Szatan !!!

luter
Bicz
luter
Posty: 28
Allenstein

2010-03-14 14:07:02
Dobrze prawisz i ważną stawiasz konkluzję: że Nile i Immolation tyle, co zrobiły odkrywczego to zrobiły, że swoje cegiełki do death metalu dołożyły i więcej już siebie nie przerobię.

Z zespołów wymienionych to przyzaję bez bicia, że nie znam i muszę nadrobić. Swoją drogą, jak Ty znajduszesz na to czas? Wszak robota, rodzina, etc???

Opeth czy Death - ja mam wrażenie, że obydwa te zespoły z niemal każdą płytą niszczyły death metal i jednocześnie wskrzeszały go na nowo. Obrazoburcze przekroczenie granic. Być może na "dzieło życia" są zdani tylko ci, którzy za nic mają granice.

cellar_door
Matuzalem
cellar_door
Posty: 653
Gdańsk

2010-03-14 21:19:01 .
luter Napisał:
Kurcze, spodziewałem się żywszej dyskusji, a wypada na mnie.

Trudno dyskutować, gdy uznaje się wyższość swoich oponentów: encyklopedyczną wiedzę Harlequina oraz cięty język cellar_doora, ale ufam, że nie będziecie bić za mocno.

Nie zostawiliście raczej suchej nitki na nowym Immolation. Słowa o wtórności, o uporczywym uprawianiu swojego poletka - nie powiem, wszystko to słuszne. Jak się to jednak ma do nowego Nile?
Moim zdaniem Nile nagrało dokładnie taki sam album (uporczywe kopanie swojej działki), jak Immolation. Dlaczego Nile jest lepszy od Immolation? Chodzi mi tu o pewną konsekwencję: jeśli nie odkrywczy Nile był świetny, to dlaczego nie odkrywczy Immolation jest bleee?

I zastanawiam się nad nami, zjadaczami muzyki. Nasze oczekiwania rosną, poszukujemy ekstremy. Ile razy uda się stworzyć arcydzieło? Raz, dwa? Nie da się zwyczajnie tworzyć non-stop arcydzieła, bo wtedy nie jest to arcydzieło, tylko wytwórnia. Immolation miało swoje opus magnum, Nile też. Tego już nie przekroczą, to se newrati. Szacunek, że trzymają poziom.


Mam biegunowo odmienne odczucia odnośnie ostatnich płyt Nile i Immolation, oraz zupełnie inne oczekiwania, niż sądzisz odnośnie muzyki jakie tworzą.
Doskonale sobie zdaje sprawę z faktu że powalającyh płyt nie można stwarzać w nieskończoność i magnum opusy zdarzają się raz na jakiś czas. Z reguły powstają niezamierzone celowo, dlatego nigdy nie oczekuje rewelacji, tym bardziej od kapel, które istnieją sporo i swój młodzieńczy entuzjam i podniecanie się muzyką dawno utopiły w morzu piwa hehe.
Jednak kapele, które wyrobiły markę solidnego rzemiosła w dziedzinie brutalnego, technicznego, gęstego death metalu powinny tą markę pielęgnować wg mnie.
Nile to zrobił. Nagrał szósty album na dobrym, przyzwoitym poziomie. Ameryki nie odkryli, granic ekstremy nie przekroczyli. Po prostu nagrali dobry techniczny brutalny materiał i za to ich szanuje.
Immolation natomiast w moim przekonaniu odwalili jakąś kpine. "Majesty And Decey" nie jest nawet dobry . Jest słaby, jest prosty, jest nudny, jest banalny... dla mnie to Immolation z przerostem prostaty, uszła z nich cała pasja i pomysły do tworzenia dźwięków na tej płycie...
I to jest różnica wg mnie między płytą na przyzwoitym poziomie, a płytą po prostu słabą.
Oczywiście to moja subiektywna opinia, jeśli ktoś uważa "Majesty And Decey" za ciekawą płytę to jest szczęściarzem i mu zazdroszczę nawet :-D


time shal tell...

leprosy
Bicz
leprosy
Posty: 379
Kraków

2010-03-14 22:22:57
Nie lubię Immolation ,denerwuje mnie ich muzyka ,wokalista i logo nie mówiąc o okładkach czy tytułach płyt jednak z "Majesty and Decay" jest inaczej.Słyszę kawał bardzo interesującego i przemyślanego muzykowania.Czytelne brzmienie i ciekawe kompozycje sprawiają ,że jest to pozycja na więcej niż kilka przesłuchań.Banalne intro nie zachęca by zgłębiać dźwieki umieszczone na płycie jednak z chwilą pierwszych taktów "The Purge" wszystko się zmienia.Ostry death metal Made in Usa szybko,technicznie i wszystko okraszone niskim grovlem.Płyta doskonale wyważona ,nie nuży, bez zbędnych udziwnień kawałki trzymają dość równy poziom jednym słowem duża niespodzianka.

Ignor
Redaktor
Ignor
Posty: 471
Pabianice/Łód...

2010-03-23 18:32:50
Przesłuchałem kilka razy i jeśli za punkt odniesienia przyjąć ostatnią produkcje Nile to jest to poziom (może pół)niżej. Do najnowszej płyty Immo - zwyczajnie w świecie nie chce mi się wracać, czuje że odkryłem wszystko i nic więcej nie będzie mi dane...chust może kiedyś Nie jest to słaba płyta, tylko taka - mało pociągająca
...and music? Well, it's just entertainment folks.
Ostatnio zmieniany: 2010-03-23 18:52:23

Dyskusja na temat artykułu: Immolation - Majesty And Decay
Poprzednia Następna
Forum : Recenzje