Co będzie po śmierci ?? W co wierzycie jakie są wasze pogląd - strona 450

Help
Forum : Wędrówki myśli
17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 Następna
Raraszek
Bicz
Raraszek
Posty: 234


2011-11-09 19:07:32
Namkhai Norbu Rinpocze urodził się w rejonie Geug Congra, w prowincji Dedge, (Kham), we Wchodnim Tybecie, ósmego dnia dziesiątego miesiąca roku Ziemnego Tygrysa (1938). Jego ojciec wywodził się z szlacheckiej rodziny i pracował jako urzędnik rządu w Dege.

Kiedy miał dwa lata został rozpoznany jako inkarnacja Adzoma Drukpy, jednego z wielkich mistrzów Dzogczen i tertonów (odkrywców ukrytych nauk) początku tego stulecia. Był on uczniem pierwszego Khjentse Rinpocze (jednego z twórców niesekciarskiego ruchu rime).

W wieku ośmiu lat, XVI Karmapa i poprzedni Situ Rinpocze rozpoznali Namkhaia Norbu jako inkarnację umysłu innego wielkiego mistrza, Lhodruka Szabdruk Rinpocze (1594-1651), który sam był reinkarnacją umysłu Padma Karpy (1527-1592), założyciela nowożytnego państwa Bhutanu, którego linię stanowili dharmaradżowie, inaczej czogjalowie, czyli ziemscy i duchowi władcy tego kraju aż do początków XX wieku.

Będąc jeszcze dzieckiem otrzymał wyjaśnienia nauk Dzogczen od swojego wuja i stryja. Ponadto uzyskał wiele inicjacji i przekazów od mistrzów njingma i sakja oraz rime. Otrzymał pełne klasztorne wykształcenie w tradycji sakja, przebywając między ósmym a dwunastym rokiem życia w klasztorze Dege Gonczen, a później do czternastego roku życia w klasztorze Dzongsar.

Następnie w jaskini odbył odosobnienie medytacyjne ze swoim wujem, praktykując sadhany Wadżrapani, Simhamukhi i Białej Tary. Później otrzymał nauki od syna Adzoma Drukpy.

W 1951 roku, kiedy miał czternaście lat uzyskał inicjację Wadżrajogini i jego nauczyciel polecił mu odszukać kobietę, żyjącą w rejonie Kadari, która była żywym ucieleśnieniem samej Wadżrajogini i przyjąć od niej inicjację. Ta mistrzyni, Aju Khandro Dordże Paldron (1938-1953) była uczennicą wielkiego Dziamjanga Khjentse Łangpo, jak również rówieśnicą Adzoma Drukpy. Kiedy Namkhai Norbu przybył do niej, miała sto trzynaście lat i od pięćdziesięciu sześciu lat przebywała na odosobnieniu w całkowitej ciemności. Otrzymał od niej m.in. nauki dotyczące odosobnienia w ciemności oraz dakini Simhamukhi.

Kiedy miał siedemnaście lat, w oparciu o wizję uzyskaną we śnie odnalazł swego rdzennego nauczyciela Cziangczuba Dordże, który mieszkał w odległej dolinie na wschód od Dege. Jego nauczycielami byli Adzom Drugpa, Njagla Padma Dudul oraz Szardza Rinpocze, sławny mistrz Dzogczen z tradycji bon, który osiągnął świetliste tęczowe ciało. Czingczub Dordże będąc lekarzem prowadził wspólnotę nazywającą się Njangla Gar. Była to całkowicie samowystarczalna wspólnota, w skład której wchodzili wyłącznie świeccy praktykujący - jogini i joginki.

Od swego mistrza, Namkhai Norbu otrzymał przekaz i wprowadzenie do trzech rodzajów nauk Dzogczen: semde, longde i manangde. A również, co ważniejsze, mistrz ten wprowadził go bezpośrednio w doświadczenie Dzogczen. Pozostał u niego prawie przez rok, często asystując mu w praktykach medycznych, służąc jako pisarz i sekretarz.

Następnie Namkhai Norbu wyruszył w długą pielgrzymkę do Tybetu Centralnego, Nepalu, Indii i Bhutanu. Z powodu pogarszającej się sytuacji politycznej, opuścił Tybet i jako uchodźca polityczny znalazł się w Sikkimie. Mieszkał tam w Gangtoku w latach 1958-1960, pracując jako autor i wydawca tekstów tybetańskich dla rządu w Sikkimie.

Kiedy miał 22 lata, w 1960 roku przyjechał do Włoch na zaproszenie prof. Giuseppe Tucciego i przez szereg lat mieszkał w Rzymie. W tym czasie w latach 1960-1964 prowadził prace badawcze w instytucie orientalnym oraz seminaria na temat jogi, medycyny i astrologii.

Od 1964 roku przez wiele lat Namkhai Norbu Rinpocze był profesorem w Instituto Orientale na uniwersytecie w Neapolu, gdzie nauczał języka tybetańskiego i mongolskiego oraz kultury tybetańskiej. Prowadził również rozległe badania historycznych korzeni kultury tybetańskiej analizując mało znane źródła tradycji bon.

Prowadząc liczne zajęcia na uniwersytecie, jak i później po odejściu na emeryturę, Namkhai Norbu Rinpocze, przez ostatnie kilkanaście lat naucza Dzogczen na całym świecie. W niesekciarski sposób przekazuje praktyczne wyjaśnienia do praktyk Dzogczen, jak również naucza różnych aspektów kultury tybetańskiej, zwłaszcza jantra jogi, medycyny tybetańskiej i astrologii. Praktyki, których naucza często pochodzą z odkrytych przez niego term.

Pod jego przewodnictwem, początkowo we Włoszech a później we wszystkich krajach w których nauczał powstała Wspólnota Dzogczen. Jest to stowarzyszenie grupujące ludzi, którzy kontynuując pracę w swoim zawodzie i prowadząc normalne życie społeczne wspólnie praktykują nauki Dzogczen przekazywane przez Namkhai Norbu Rinpocze. Trzykrotnie odwiedził Polskę (w roku 1991, 1994 i 1998).

http://www.dzogczen.pl/menu-cnn/97-biografia.html


"O Tęczowym Ciele polscy czytelnicy mogli po raz pierwszy usłyszeć dzięki nauczaniu mistrza dzogczen Namkhai Norbu Rinpocze. Zgodnie z naukami tego mistrza Tęczowe Ciało jest zaawansowanym sposobem odchodzenia z tego świata, którego są w stanie dokonać osoby zaawansowane w praktyce kontemplacji.
W Kulturze Tybetu praktyka świadomego umierania nosi nazwę Powa. Namkhai Norbu wyjaśniał, ze można mówić o pięciu rodzajach/poziomach praktyki Powa:
1) Powa Nirmanakai - praktykujący w chwili śmierci (zgodnie z praktykami ćwiczonymi podczas swego życia) skupia się na opuszczeniu swego ciała poprzez Kanał Centralny i punkt na szczycie głowy. W punkcie tym wyobraża sobie duchową Czystą Krainę Sukhavati i skupia się na pragnieniu udania się tam.
2) Powa Sambhogakai - praktykujący w ciągu życia praktykował w szczególności na jakiegoś Jidama (bóstwo medytacyjne). Podczas procesu umierania, kiedy manifestują mu się światła i wizje Bardo rozpoznaje siebie jako czysty wymiar swojego Jidama. Dlatego nie myśli o jakimś zewnętrznym udawaniu się do Czystej Krainy, ale rozpoznaje ją w sposób wewnętrzny.
3) Powa Dharmakai - może zostać zrealizowane przez praktykującego obeznanego z praktyką kontemplacji. Kiedy manifestują się wizje i światła Bardo (podczas umierania, a wcześniej podobnie możliwe jest urzeczywistnianie tego podczas snu) praktykujący rozpoznaje krótki przebłysk pierwotnego światła Dhramakaji i wyzwala się w nim. Taki rodzaj umierania możliwy jest dla każdego, jednak szczególnie naturalnie mogą wykonać go osoby zaawansowane w praktyce zen, kontemplacji, czy mahamudry.
4) Powa Tęczowego Ciała - jest to stopień dalej, niż Powa Dharmakai. Praktykujący nie tylko opanował biegle kontemplację, ale także nauczył się rozpoznawać w stanie kontemplacji materialne elementy swojego ciała jako świetliste esencje. Dlatego jeszcze za życia postrzegał, że jego ciało materialne w istocie jest światłem, a w momencie umierania wchłania wszystkie materialne składniki ciała (oprócz paznokci i włosów) w swoje świetliste odpowiedniki. Dlatego jego materialne ciało zamienia się w tęczowe ciało światła, a patrząc na to z płaszczyzny materialnej - ciało fizyczne znika pozostawiając po sobie jedynie paznokcie i włosy. Proces taki twa siedem dni.
5) Powa Wielkiego Transferu - jest to szczególny sposób zrealizowania Tęczowego Ciała, który zamanifestowali nieliczni mistrzowie - np. Padmasambhava, czy Garab Dordże. Mistrz zrealizował w pełni Tęczowe Ciało jeszcze za swego życia (wchłonął wszystkie materialne elementy i przemienił je w świetliste esencje), dlatego w chwili umierania nie potrzebuje 7 dni na rozpuszczenie materialnego ciała w tęczę - zabiera je w takiej postaci wraz ze swoją świadomością natychmiast.

Poniższy tekst autorstwa chińskiego mistrza (biegle znającego tradycję tybetańską) - Yogi Chena - dotyczy dwóch najwyższych realizacji. Oczywiście realizacja tęczowego ciało nie ma zastosowania jedynie do umierania, ale do jakichkolwiek manifestacji w całym wszechświecie. Jak podają biografie Padmasambhavy, kiedy jeden z królów próbował spalić tego mistrza na stosie, wtedy wykorzystał on swoją realizację do tego, że ogień nie był w stanie zniszczyć jego Tęczowego Ciała.
Padmasambhava jest jednym z głównych duchowych mistrzów Tybetu. Zaproszony przez króla Trisong Detsyna wprowadził do krainy śniegu tajemną wadżrajanę, integrując z nią miejscową religie Bon. Uważa się, że wiele potężnych lokalnych bóstw zostało przez mistrza Padmasambhavę zobowiązanych do ochraniania tej nowej nauki. Nauczał on zarówno potężnych metod koncentracyjnych mahajogi, jak i ścieżki transformacji energii subtelnej anujogi, a także najbardziej esencjonalnego systemu dzogczen. Przekaz nauk dzogczen otrzymał zarówno fizycznie poprzez Śri Simhę i Wairoczanę, jak i bezpośrednio w wizji, od mistrza dzogczen Garaba Dordże, który podobnie jak Padmasambhava odszedł z tego świata za pomocą Wielkiego Transferu.
Padmasambhava jest założycielem funkcjonującej jeszcze dotąd duchowej szkoły Nigmapa, jednej z czterech głównych szkól buddyzmu tybetańskiego, obok piątej szkoły duchowej Tybetu - Bon".

Yogi C.M. Chen
Tęczowe Ciało Padmasambhavy
(On Padmasambhava's Rainbow Body)

http://www.otwartyumysl.republika.pl/t04.htm
„A naprzód ten rym, co drwi, lub przeklina, Me polityczne credo; jest to sfera Dantejska. Wierzę sercem poganina"-Juliusz Słowacki

szarl
Matuzalem
szarl
Posty: 583


2011-11-09 19:24:56
Po wielogodzinnych deliberacyjach przekonałem się jednak do Dur - Antowskiego Ko(s)micznego Makaronu. Chałwa niech bedzie jego Sosowatej Mądrości ;>.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Ostatnio zmieniany: 2011-11-09 19:32:28

bibunia
Matuzalem
bibunia
Posty: 1101
Wschowa

2011-11-09 19:43:39
Raraszku i to również był bardzo ciekawy materiał.Zjawisko medytacji,tudziez oddzielenia sie od ciała materialnego nie jest mi zjawiskiem obcym:) Ponadto istnieją osoby,które przeszły tzw śmierc kliniczną.Osobiscie znam jedną,jednak było to tylko oddzielenie sie od ciała.Nie było innych krain,światła i tym podobnych opowieści.Jednak nadal nie ma osoby,która mogłaby potwierdzic jakiekolwiek pożyciowe egzystencje :) A jeśli chodzi o swiadome umieranie..Mysle,ze jest to możliwe,poniewaz w mojej rodzinie był taki przypadek i nie miał nic wspólnego z medytacjami.Chcę powiedziec,ze jest to mozliwe i nie musi byc złym przeżyciem,ale tylko w bardzo sędziwym wieku,kiedy człowiek żegna sie ze światem zwyczajnie z "wyczerpania organizmu".W obecnych czasach jest to niemal niemożliwe.Wiekszosc ludzi albo ginie tragicznie,albo umiera w mękach spowodowanych różnego rodzaju schorzeniami.W takich przypadkach "świadome umieranie" jest raczej poza zasięgiem "zainteresowanej" osoby.
Jestem jak biel i czerń,które stale przeplatając się nigdy nie tworzą szarości...

Raraszek
Bicz
Raraszek
Posty: 234


2011-11-10 14:00:20
był taki przypadek i nie miał nic wspólnego z medytacjami."-Napewno?Zacznijmy od tego czym jest medytacja.


Youtube

„A naprzód ten rym, co drwi, lub przeklina, Me polityczne credo; jest to sfera Dantejska. Wierzę sercem poganina"-Juliusz Słowacki

bibunia
Matuzalem
bibunia
Posty: 1101
Wschowa

2011-11-10 16:40:08
:) Wspomniałam juz ,ze zjawisko medytacji nie jest mi obce :) I zapewniam Cie,ze ten przypadek nie miał z tym nic wspólnego :) Moja prababcia pewnego pieknego dnia kazała wszystkich zawołac,bo będzie umierac.Pozegnała się i... umarła :)
Jestem jak biel i czerń,które stale przeplatając się nigdy nie tworzą szarości...

Lupus78
Bicz
Lupus78
Posty: 8
Poznań

2011-11-13 23:06:11
Jesetśmy tylko zbiorem białek, które dziwnym zrzadzeniem losu nauczyły sie "samokopiowania" i uzyskały samoświadomość. A może nie "samo" i nie "dziwnym trafem"? Tu mam miejsce na ew. "boga" istotę wyższą czy co tam kto chce.Ale nie uwierze aż nie zobacze - taki ze mnie niewierny Tomasz.
Przypomina mi się też rozmowa dwu rybek akwariowych: "ok. jeśli boga nie ma to kto do cholery zmienia wodę w akwarium?"
"mówię prawdę więc odgryź mi język"

17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 Następna
Forum : Wędrówki myśli