|
MentalCage
Bicz Posty: 180 Nowy Sącz |
2012-03-19 13:05:19
Jest też taka samotność, którą sobie sami "wmawiamy", bo jesteśmy ślepi lub też chcemy być ślepi na wyciąganą pomocną dłoń. Doskonale wiadomo, że są osobowości, które urządziły sobie przytulne gniazdko na "dnie samotności" i wcale stamtąd wychodzić nie chcą. Nawet pomimo faktu, że świat, życie, radość i witalność wtłaczają się tam niemalże bezczelnie. Ale jak tutaj zrezygnować z fatalizmu, pesymizmu oraz przede wszystkim egoizmu, kiedy je tak uwielbiamy? Usiądźmy, zapłaczmy, ponarzekajmy. Odepchnijmy wszelkie próby wyjścia z tego bagna! Tak, bagna. Nikt nie wytrzyma całego życia w samotności, nikt nie jest samotną wyspą (w tym miejscu nie mogłam sobie odpuścić użycia tego komunału - bądź co bądź - prawdziwego). Nikt przy zdrowych zmysłach. Nie da się określić swojego życia jednym mottem. Ostatnio zmieniany: 2012-03-19 13:05:52 |
||
|
Devon
Fae Posty: 82 |
2012-03-24 19:10:25
Osobiście dodałabym 4tą wersję: -ktoś, nawet, jak jest w związku, to czuje się w jakimś sensie samotny, gdyż 2ga osoba - partner/-ka, jeśli już pojawia się w jego życiu, to nie rozumie jego pewnych poglądów i pasji, zabrania kontaktów z tymi znajomymi, które wg niego/niej mogą potencjalnie zagrozić związkowi (choć często jest to poczucie zagrożenia bezpodstawne, irracjonalne): przez takie praktyki osoba również może czuć się znerwicowana, stłamszona i osamotniona, wg mnie to dramat wielu ludzi. Możnaby również pokusić się o 5tą wersję: - z pewnych powodów związek się rozpadł, zatem następuje poszukiwanie nowego partnera, albo raczej..."dawanie się znaleźć" potencjalnemu partnerowi. "Po drodze", w trakcie tego dłuższego lub krótszego procesu, mogą mieć miejsce różne rzeczy, np. relacje typu przyjaźń + sex, dłuższe lub krótsze okresy celibatu itp., itd. |
||
|
Kamien
Fae Posty: 35 Bielsko-Biała |
2012-03-24 21:09:18
Nie ma nic gorszego od płytkiego emocjonalnie partnera, który potrafi się tylko do nas kleić. Może niektórym to wystarcza, ale mnie nie. Nie wytrzymałbym nawet tygodnia z kimś, z kim nie mógłbym szczerze i wyczerpująco porozmawiać. Nawet, jeśli byłby najwierniejszy i najlepszy w łóżku. Ja w związku patrzę najpierw na sferę emocjonalną. Jeśli partner nie zaspokaja moich potrzeb psychicznych to nie dopuszczam go do siebie i fizycznie. Seksualność nie uszczęśliwia mnie kiedy jestem smutny, wręcz odwrotnie. To, co najcenniejsze w człowieku zawsze znajduje się w środku. |
||
|
Morelcaa
Bicz Posty: 3 Wrocław |
2012-05-03 01:32:09
Co do samotności powiem tyle, że jak mój długi związek przez większość widziany jako związek idealny pewnego dnia zakończył się, poczułam wolność jak to wspaniale mieć pełno znajomych w około, zero zobowiązań itp. Na chwile obecna mogę stwierdzić, że człowiek "musi mieć" drugiego człowieka, przy którym czuje się dobrze, pokazuje kim jest tak na prawdę,ma u niego wsparcie, w złych chwilach ma kogo przytulić,ma u kogo zdobyć zaufanie tak jakby innego rodzaju niż u przyjaciela czy kumpla i przede wszystkim być gotowym na poświęcenia związane z tą pewną osobą, temu człowiekowi będzie cholernie trudno pogodzić się z samotnością. Bycie samemu jest ciężkie chyba dla każdego i nie ważne jest to czy ma 100 znajomych czy 5 zawsze będzię odczuwał pustkę z powodu braku tej jednej osoby. Nawet samotnicy z wyboru muszą czuć tą pustkę bo to jest po prostu ludzki odruch. Zresztą każdego człowieka darzy się jakimś uczuciem, które nie zawsze jest pozytywne. |
||
|
Devon
Fae Posty: 82 |
2012-05-03 19:13:47
Mój ostatni partner bardzo mnie oszukał i skrzywdził. Musiałam to jakoś przełknąć i przetrawić, choć niełatwo było. Teraz spotykam się z kimś innym, jednak nie przyśpieszam na siłę biegu wypadków, zobaczymy, co z tego będzie. W każdym razie mam z tą nową osobą porozumienie intelektualne i emocjonalne, którego nie miałam z ostatnim partnerem. |
||