Długo szukała małej buteleczki lakieru do paznokci, w kolorze ciemno
malinowym. Kiedy wreszcie wyłowiła odpowiedni odcień z dużego
wiklinowego koszyczka, stojącego w łazience, usiadła na łóżku. Plecy
oparła o ścianę, nogi mocno zgięła w kolanach i przycisnęła do klatki
piersiowej. Kilka sekund walczyła z mocno zakręconą buteleczką. Włożyła
zakrętkę do ust, mocno złapała zębami i jednym ruchem nadgarstka
odkręciła lakier. Bladą, miłą w dotyku dłoń położyła na kolanie.
Uniosła pędzelek nieco wyżej, patrząc jak nadmiar emulsji kropla po
kropli wraca do flakonika. W momencie, w którym uznała, że pozostała
odpowiednia ilość lakieru, starannie z wyuczoną precyzją umalowała
kolejno wszystkie paznokcie, zaczynając od lewej ręki. Zawsze tak robi.
Zakręciła buteleczkę zębami. Nienawidziła gdy przez nieostrożność
zarysowała lakier i musiała zaczynać od początku. Paznokcie schły.
Delikatnie położyła palce na filiżance z zieloną herbatą. Przyłożyła
napar do ust. Picie zielonej herbaty jest rytuałem i obowiązkiem.
Poczuła na wargach wilgotne fusy, wstała i poszła do łazienki.
Nałożyła niewielką warstwę pudru. Podkreśliła delikatnie oczy, aby
wydawały się większe. Zdjęła wszystkie papiloty, loki oplotły jej
szyję. Po chwili w łazience unosił się mocny, duszący zapach lakieru do
włosów, wymieszany z perfumami. W samej bieliźnie weszła do pokoju,
usiadła na zimnej podłodze i kilka minut szukała odpowiedniej sukienki.
Gotowa stanęła przed lustrem. Wyglądała jak lalka, albo chodząca
okładka renomowanego czasopisma. Anioł.Wysłany przez: wiewiorcia
Zaakceptowane przez: astarot
Wysłano: