43 minut thrash metalu, zamknięte w 10 odsłonach jest wystarczającą,
jednorazową dawką, aby wywołać uśmiech na twarzy słuchacza.
Xentrix
jednak nie stara się grać , szybko i brutalnie - wręcz przeciwnie, ten
thrash jest relatywnie wolny i gładki... i bardzo dobrze. Kwartet
posiada bowiem kilka asów w rękawie, których ze stało się nigdy nie
zgania. Przede wszystkim zespół gra technicznie, ale nie jest to muzyka
przetechniczniona. Proszę się tu nie spodziewać wygibasów na miarę Death
czy nawet Sadus, ale jest tu o wiele więcej technicznych elementów niż
na płytach Kreatora, Megadeth czy Metalliki (poza "...And Justice For
All"). Nieciężko jest się domyślić, że muzycy prezentują wysoki poziom.
Kolejnym mocnym punktem bez wÄ…tpienia jest osoba wokalisty - jego wokal,
będący krzyżówką barwy Hetfielda i Billy'ego bezsprzecznie należy do
najlepszych w gatunku. Muzyka zespołu pozbawiona jest zgrzytów,
jazgotów i niechlujstwa. Wszystkie kompozycje sią przemyślane, a
melodie nie od razu wpadajÄ… w ucho.
Xentrix nagrał bardzo dobry
album, który powinien ustawić ich w czołówce gatunku. Niestety tak się
nie stało, zapewne też dlatego, że jak na thrash metal jest to dość
lekkie granie. Od strony kompozycyjnej odnaleźć można oczywiście sporo
wpływów Metalliki, czy Testement, ale nie traktowałbym tego jako
zarzut. Powiedziałbym nawet, że to właśnie
Xentrix jest tym zespołem
thrashmetalowym, którego muzyka najbardziej przypadła mi do gustu i do
której mam najmniej zastrzeżeń - nieprzekombinowana, ale wystarczająco
techniczna i mądrze skomponowana, aby posłuchać jej więcej niż pięć
razy.
Wydawca: Roadracer Records (1990)