Artyzm tego albumu jest zbliżony do dokonań takich tuzów muzyki "metalowej" jak Evanescence, Linkin Park, P.O.D., HIM czy The 69 Eyes ... Nie wiem nawet czy jest to metal, a co dopiero gotyk. Fakt - jest zawodząca panienka śpiewająca dosyć wysokim, irytującym, monotonnym głosem, jest trochę lukierkowatych klawiszy, czasem pojawi się ciężki (co wcale nie oznacza metalowy) riff. Jest aż to mnóstwo wpadających w ucho melodii, przebojowych, sztampowo patetycznych podkreślających przeogromny potencjał kiczu tego zespołu. Muzyce brak jakiejkolwiek głębi, duszy, jakiegokolwiek nastroju!
Zespół nie posiada żadnych atutów! Nawet wokalistka nie należy do specjalnie urodziwych. Ci, którzy uważają, że
Within Temptation gra gotyk ośmieszają samych siebie! Ci, którzy uważają, że
Within Temptation gra metal ... odmówie za nich dziesiątkę różańca. "Mother Earth" jest apoteozą złego gustu, aprobatą komercyjnej sztampy wywołującej pogardliwy uśmieszek na twarzy. Fanom takich pseudogotyckich i komercyjnych kapelek jak Evanescence, Rammstein, HIM, The 69 Eyes czy Lacuna Coil ten albumik mógłby się spodobać ... nie ma tam bowiem NIC poza garścią słodkawych melodyjek.
W skrócie: użytkownicy DarkPlanet powinni ten album ... ten zespół ... podobne mu zespoły omijać szerokim łukiem.
Wydawca: DSFA Records (2001)