Nie ma to jak życie jak w więzieniu. Cholerny szpital. Cztery ściany. Dlaczego nie jestem rok starsza i dlaczego nie mogę mieć własnej woli i własnego zdania co do zapierdalania do budynku na przeciwko spzitala, tylko po to żeby posiedzieć pod ścisłym nadzorem na starym, zdeezelowanym kompie. Skoro mam swojego lapka i mogę sobie na nim siedzieć kiedy mi się podoba. A tak oto dziś to wszystko już przeszło siebie. Jestem kurwa w szpitalu. A oni się znęcają. Zmuszają. Budzą i drą ryje że mam wstawać! Gdzie tu jest logika? Nie mogę zdrowiec po swojemu. Wysypiając się normalnie i żyjąc normalnie? Na tyle normalnie na ile się da żyć w szpitalu... Do niej nie chodż, tu też nie... nigdzie nie można...