Recenzje : Volbeat - Guitar Gangsters & Cadillac Blood

Volbeat, Guitar Gangsters & Cadillac Blood, hard rock, heavy metal, punk rock, rock'n'rollMamy już prawie koniec roku, ale na całe szczęście nie zapomnieliśmy o formacji, na którą ostatnimi laty patrzy cały świat. Duński Volbeat powrócił z trzecim krążkiem i patrząc na ogromny sukces komercyjny i artystyczny poprzednich wydawnictw ciężko było się spodziewać czegoś słabego. Pytaniem było tylko, czy Duńczycy przeskoczą genialny "Rock The Rebel/Metal The Devil". Odpowiedź brzmi: nie. Ale i tak dostaliśmy bardzo dobry album.
Gdyby się zastanowić, to ciężko było się spodziewać, że Volbeat nagle zacznie grać coś nowego. Dostaliśmy więc dokładnie to za co polubiliśmy ten zespół - rozbujane utwory, rock'n'rollowo-punkowe tempa, ciężkie gitary i fantastyczny głos Michaela Poulsena. To wszystko już znamy i słyszeliśmy, ale wciąż to elektryzuje. Volbeat zdołał dostarczyć kolejną porcję rozbujanych kawałków (tym razem 14), pełnych dynamiki i melodii.

Zasadnicza różnica jest taka, że zespół zagrał nieco ciężej niż dotychczas. Takie kawałki jak "Hallelujah Goat", "Wild Rover Of Hell" z death metalowym tremolo czy "Still Counting" porywają swoją dynamiką i bądź co bądź agresywnymi riffami, które kontrastują z punkową, błogą rytmiką. Odniosłem także wrażenie, że trochę mniej tutaj jest zapędów w rejony bardziej wiejskie i formacja bardziej trzyma się jednorodnego stylu. Z jednej strony jest to plus, ale nie będę ukrywał, że bardziej do mnie przemawiała odwaga i nonszalancja poprzedniego albumu. Wydaje mi się, że "Guitar Gangsters & Cadillac Blood" zawiera muzykę nieco bardziej okrzepniętą, z nieco mniej oczywistymi melodiami, a co za tym idzie - nie każdy kawałek jest tu potencjalnym hitem. Sądzę także, że jeśli chodzi o warstwę instrumentalną to poprzedni album kipiał pomysłami i rozpalał dynamiką. Tutaj Volbeat chyba stosuje drobny autoplagiat i powiela pewne pomysły i rozwiązania rytmiczne, ale nie brzmi to już tak świeżo.

Pomimo pewnych, drobnych słów krytyki dostaliśmy kolejny, bardzo dobry album tej formacji. Volbeat wciąż porywa, pisze świetną muzykę i po raz kolejny potwierdza, że jest rockowym zespołem przyszłości.

Tracklista:

01. Intro (End Of The Road)
02. Guitar Gangsters & Cadillac Blood
03. Back To Prom
04. Mary Ann's Place
05. Hallelujah Goat
06. Maybellenne i Hofteholder
07. We
08. Still Counting
09. Light A Way
10. Wild Rover Of Hell
11. I'm So Lonely I Could Cry
12. A Broken Man And The Dawn
13. Find That Soul
14. Making Believe (Social Distortion Cover)

Wydawca: Mascot Records (2008)

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: verdammt
Wysłano:

Dyskusja na temat artykułu:
Lisa
2008-12-31
Polecam płyty Volbeat na dzisiejszą sylwestrową noc. Nie zawiedziecie się...
Harlequin
2008-12-31
Oł jes :) i takie też są plany :) ale i tak "Alison Hell" musi polecieć :twisted:
mefir
2008-12-31
Volbeat - The Garden's Tale, plus Annihilator - Burns Like a Buzzsaw Blade i Schizos...
5 123245

Podobne Artykuły