Gdyby się zastanowić, to ciężko było się spodziewać, że
Volbeat nagle zacznie grać coś nowego. Dostaliśmy więc dokładnie to za co polubiliśmy ten zespół - rozbujane utwory, rock'n'rollowo-punkowe tempa, ciężkie gitary i fantastyczny głos Michaela Poulsena. To wszystko już znamy i słyszeliśmy, ale wciąż to elektryzuje.
Volbeat zdołał dostarczyć kolejną porcję rozbujanych kawałków (tym razem 14), pełnych dynamiki i melodii.
Zasadnicza różnica jest taka, że zespół zagrał nieco ciężej niż dotychczas. Takie kawałki jak "Hallelujah Goat", "Wild Rover Of Hell" z death metalowym tremolo czy "Still Counting" porywają swoją dynamiką i bądź co bądź agresywnymi riffami, które kontrastują z punkową, błogą rytmiką. Odniosłem także wrażenie, że trochę mniej tutaj jest zapędów w rejony bardziej wiejskie i formacja bardziej trzyma się jednorodnego stylu. Z jednej strony jest to plus, ale nie będę ukrywał, że bardziej do mnie przemawiała odwaga i nonszalancja poprzedniego albumu. Wydaje mi się, że "Guitar Gangsters & Cadillac Blood" zawiera muzykę nieco bardziej okrzepniętą, z nieco mniej oczywistymi melodiami, a co za tym idzie - nie każdy kawałek jest tu potencjalnym hitem. Sądzę także, że jeśli chodzi o warstwę instrumentalną to poprzedni album kipiał pomysłami i rozpalał dynamiką. Tutaj
Volbeat chyba stosuje drobny autoplagiat i powiela pewne pomysły i rozwiązania rytmiczne, ale nie brzmi to już tak świeżo.
Pomimo pewnych, drobnych słów krytyki dostaliśmy kolejny, bardzo dobry album tej formacji.
Volbeat wciąż porywa, pisze świetną muzykę i po raz kolejny potwierdza, że jest rockowym zespołem przyszłości.
Tracklista:
01. Intro (End Of The Road)
02. Guitar Gangsters & Cadillac Blood
03. Back To Prom
04. Mary Ann's Place
05. Hallelujah Goat
06. Maybellenne i Hofteholder
07. We
08. Still Counting
09. Light A Way
10. Wild Rover Of Hell
11. I'm So Lonely I Could Cry
12. A Broken Man And The Dawn
13. Find That Soul
14. Making Believe (Social Distortion Cover)
Wydawca: Mascot Records (2008)