Od pierwszy dźwięków drugiego pełnego wydawnictwa
Venomous Concept nie mamy wątpliwości, że w dalszym ciągu mamy do czynienia z muzyką głęboko sięgającą do prostoty, buntu, ascetyczności i niechlujstwa. Pierwsza połowa z siedemnastu zamieszczonych tu kawałków bardzo mocno nawiązuje do punka i
hardcore'u - słychać to nie tylko w prostych, chwytliwych, niekoniecznie szybkich partiach instrumentalnych, ale także i w wokalach Kevina Sharpa. Druga część krążka przynosi nieco szybsze tempa, zahaczające dość często o
grindcore - mamy odrobinę blastów, kilka mniej klarownych riffów, bardziej skrzekliwe wokale. Pod tym względem
Venomous Concept dość mocno kojarzy mi się z debiutanckim krążkiem Terrorizer, który także nawiązywał do podobnej estetyki. To co jednak sprawia, że
Venomous Concept nie jest do końca zespołem
grindcore'owym to fakt, że ta muzyka nie posiada w sobie brudu i smrodu znanego z pierwszych płyt gatunku. Tutaj dźwięki bujają się, muzyka jest chwytliwa i nie zawsze wściekła. Brzmi to raczej jakby Motorhead chciał grać bardziej ekstremalnie.
Venomous Concept nie odkryli Ameryki tym albumem. To wszystko już było nagrywane wielokrotnie, ale mimo wszystko wciąż tego typu muzyki słucha się przyjemnie. Nie jest to rzecz, którą trzeba koniecznie poznać, ale do piwka można posłuchać.
Tracklista:
01. Drop Dead
02. Toxic Kiss
03. Life
04. Water Cooler
05. P.R.I.
06. Artist Friendly
07. A Case Of The Mondays
08. Every Mother’s Son
09. Workers Unite
10. Half Full?
11. Check Out
12. White Devil
13. Hero
14. Three
15. Screwball
16. Chaos!
17. Think?
Wydawca: Century Media (2008)