Nie lubię pisać negatywnych recenzji. W przypadku debiutantów wolę nie pisać wcale, bo może ktoś inny będzie bardziej łaskawy ale wobec takich gigantów jak VNV Natiion mam wymagania - niestety niespełnione.
Album poprzez "On Air" kontynuuje tradycję otwierania albumu intrygującym, doprowadzającym do szału z niecierpliwości intrem po kórym.... nie nastepuje nic ciekawego. “Space & Time” jest, co prawda jednym z lepszych utworów na płycie, ale wybranie go jako pierwszego utworu jest co najmniej zastanawiające. Wytłumaczyć to chyba można jedynie tym, że jest praktycznie niemożliwe, aby wyróżnić jakikolwiek utwór, odznaczający się w stosunku do innych na
Automatic. “Resolution” jest fajny i rytmiczny, ale ma słaby tekst, co go niestety zupełnie psuje. To nie death metal gdzie można pierdzieć w mikrofon i nikt nie zauważy różnicy. “Control” i “Goodbye 20th century” to w zasadzie muzyczne przerywniki. „Streamline” nie porywa. “Gratitude” to chyba utwór z najgorszym i najbardziej patetycznym tekstem na płycie, “Nova” za to jest poezją śpiewaną. Sytuację ratuje instrumentalny “Photon”. Niestety “Radio” to właściwie outro - w ten sposób docieramy do końca płyty.
Ciężko stwierdzić co się stało - Ronan jak zawsze w dobrej formie i zapewnia świetny wokal, który jest podstawą
VNV Nation. Kuleje warstwa liryczna. Teksty w swej radości i podnoszeniu na duchu są patetyczne - nie kleją się ani nie rymują. W momencie początkowego słuchania płyty w niektórych utworach można zauważyć na
Automatic dźwięki i warstwy muzyczne będące próbą powrotu do prawdziwie epickiego stylu wcześniejszych płyt
VNV Nation. Symfoniczne elementy syntezatorowe wydają się być powrotem do lat osiemdziesiątych. Po wielokrotnym przesłuchaniu to wrażenie mija. Podczas gdy
VNV Nation zawsze był znany, ze swoich hitów takich jak „Saviour”, „Beloved”, „Electronaut”, „Honour” czy „Joy”, na
Automatic nie można znaleźć nic, co wybija się ponad przeciętność. Brakuje floor killerów i floor fillerów.
Brakuje też charakterystycznego dla
VNV Nation poczucia, że piosenki są śpiewane dla słuchacza osobiście. Ciepły ton głosu Harrissa na
Automatic nudzi, gdyż pozbawiony jest emocji. Brakuje pewnej głębi, która powoduje, że podobnie jak na poprzednich płytach połączenie tekstu i muzyki nadaje całości materiału epickiego brzmienia.
Nie wiem czy
VNV Nation zobowiązał się wobec wydawców na pełny album i odwalili fuchę, ale to, co znajdujemy na płycie to 3 muzyczne przerywniki, intro, outro, dwa w miare dobre utwóry i trzy kawałki jakby zaczerpnięte z archiwum pomysłów odrzuconych.
Automatic nie popycha
VNV Nation w żadnym nowym kierunku ani nie pieczętuje obecnej pozycji. Moze lepiej byłoby wyrzucić parę utworów i wydać mniCD by nie psuć sobie legendy. Zawiodłem się.
Tracklista:
01. On-Air
02. Przestrzeń i czas
03. Rezolucja
04. Kontrola
05. Żegnaj 20th Century
06. Nova
07. Streamline
08. Wdzięczność
09. Foton
10. Radio
Wydawca: Anachron (2011)