Wszyscy, którym wcześniejsza twórczość
Cezara nie jest obca już od pierwszych dźwięków, no może po wybrzmieniu rozpoczynającej album akustycznej partii gitary, nie będą mieli najmniejszych wątpliwości kto pociąga za sznurki w
Union. "
Christ Agony" wypełnione jest blisko 47 minutami death/
black metalowej "jatki" przesiąkniętej buntem i agresją, z której co chwila wylewa się nie wiadro, a cysterna smoły.
Lider zespołu nie zapomniał jak nadać muzyce szczyptę dramaturgii, która charakteryzowała repertuar zarówno
Christ Agony jak i Moon. Świetnie słychać to zwłaszcza w partiach wokalnych takich kompozycji jak "Eternal Hellbound" czy "Purified By Hell". W tym miejscu podkreślić należy, iż wokal
Cezara ani trochę się nie zestarzał i facet dalej potrafi wykrzesać taką siłę i pasję, że szczęka opada. Wielkim atutem albumu jest również fakt, iż kompozycje zawarte na "
Christ Agony" trzymają równy, wysoki poziom i mimo swojej intensywności nie zlewają się w jedną, nużącą całość.
Jak zwykle
Cezar zadbał również o pozostałe aspekty recenzowanego wydawnictwa. Znakomitą i świetnie oddającą muzyczną zawartość krążka oprawę graficzną zapewnił Michał Zarzycki, a o brzmienie debiutu, idealnie pasujące do wykonywanej przez chłopaków muzyki, zatroszczył się sam lider, którego w tej materii wsparł Woytek Cenajek.
"
Christ Agony" z pewnością nie zawiedzie oczekiwań wszystkich miłośników dokonań zarówno
Christ Agony jak i Moon a młodszych adeptów muzycznej ekstremy być może zachęci do zapoznania się z wcześniejszymi dokonaniami
Cezara. Osobiście mam również nadzieję, że nie będzie to jedyne wydawnictwo sygnowane nazwą
Union, gdyż słuchając "
Christ Agony" ma się niezachwianą pewność, iż zawarta na tym krążku muzyka jest autentyczna i wynika z potrzeby serca, a nie z niedowagi portfela..